16. Masz dziwne słownictwo

724 21 0
                                        

- Mówiłem, że to zły pomysł. - powiedział Thomas.

 - Dlaczego ona taka jest? - zapytała załamana Jose.

- Spokojnie kochanie. - oznajmił Gared kładąc swoją dłoń na jej.

- Wezmę dzieciaki na górę i ogarnę je do spania. - szepnęłam do Dylana.

- Zaraz do was przyjdę - skinęłam głową i poszłam do salonu gdzie siedziały dzieciaki.

- Chodźcie, ogarniemy się do spania. - oznajmiłam.

- A możemy spać z wami? Proszę. - powiedziała błagalne Lily, uśmiechnęłam się.

- Tak, chodźcie. - Lily pobiegła do mnie, a ja wzięłam ją na ręce. Spojrzałam na Max'a, który leżał plackiem na kanapie.

- Max, wszystko w porządku? - zapytałam rozbawiona.

- Wstawaj leniwa klucho! - krzyknęła do niego Lily, spojrzałam na nią zdziwiona.

- Masz dziwne słownictwo. - stwierdziłam, a ona wzruszyła ramionami.

- Za wygodnie mi, nigdzie nie idę. - westchnęłam, podeszłam do niego i wzięłam go na ręce z drugiej strony.

- Moje plecy na pewno mi za to nie podziękują. - mruknęłam. Poszłam z nimi na górę i weszłam do pokoju sadzając ich na łóżku.

- Macie wybór, chcecie się kąpać? - zapytałam.

- Nie. - powiedzieli od razu, wiedziałam.

- Gdzie macie rzeczy? - zapytałam.

- W twoim starym pokoju. - powiedział Max.

- Idźcie się przebrać, jak coś to mnie wołajcie. - wybiegli z pokoju i sama przebrałam się w moje rzeczy do spania czyli koszulkę Dylana i wyjątkowo spodenki, od razu położyłam się na łóżku. W tym czasie do pokoju weszły dzieciaki, które położyły się obok mnie po moich dwóch stronach.

- Bajka na dobranoc. - zapiszczała Lily.

- Dylan zawsze opowiada bajki. - powiedziałam chcąc się z tego wymigać.

- Miałaś się nauczyć. - Max był oburzony, pocałowałam ich w czoło.

- No przepraszam, ale Dylan nie miał czasu by mnie nauczyć. - zwaliłam wszystko na Dylana.

- Będzie dla mnie gdzieś miejsce w łóżku czy mam już przenosić się na kanapę? - zapytał Dylan wchodząc do pokoju, zaśmiałam się.

- No nie wiem, nie nauczyłeś Kathrine opowiadać bajek. - oznajmiła oskarżycielsko Lily, Dylan na mnie spojrzał, a ja tylko uśmiechnęłam się niewinnie.

- Ach tak, to biorę Kathrine i idę z nią spać w salonie. - powiedział Dylan, spojrzałam na niego morderczym wzrokiem kiedy dzieci rzuciły się na mnie przytulając mnie i przy okazji zgniatając.

- Nawet się nie waż. - oznajmił stanowczo Max.

- To co mogę spać w moim łóżku? - zapytał podkreślając słowo ''moim''.

- Niech ci będzie, tylko może być już bez bajki, zmęczyłam się dyskutowaniem z tobą. - westchnęła Lily. Robiłam wszystko by nie wybuchnąć śmiechem, Lily staje się pyskata niż zwykle.

- Udam, że tego nie słyszałem, zaraz wracam tylko się przebiorę. - wziął swoje rzeczy i wszedł do łazienki. Kiedy Dylan wyszedł to wziął Lily i przełożył ją na drugą stronę koło Maxa.

- Ej! - krzyknęła oburzona. Dylan pocałował Lily w czoło, poczochrał włosy Maxa i położył się obok mnie oplatając ręką mój brzuch całując w skroń.

- Dzieci o tej porze powinny już spać, do spania paskudy. - powiedział Dylan, oboje westchnęli i obrócili się do nas plecami przytulając do siebie, spojrzałam na niego.

- Jak z twoimi rodzicami i dziadkami? - szepnęłam.

- Dziadkowie przeprosili za Isabele i za Michaela, no i pojechali do hotelu, jutro też wracają do siebie. Tata się uspokoił i oboje poszli spać, nie martw się tym. - pocałował mnie w usta.

- Okej, do kiedy twoi rodzice zostają? - zapytałam ciekawa..

- Jutro wracają, rodzice muszą iść do pracy więc muszą wcześnie rano wyjechać - kiwnęłam głową i po chwili coś mi się przypomniało.

- Maczałeś palce w tym, że Paul chce bym wcześniej rok szkolny niż normalnie? - zapytałam.

- Nie, nic o tym nie wiem. - powiedział zdziwiony, a ja westchnęłam

- Mam do napisana egzamin końcowy wczesny z matematyki z której mam zagrożenie, jeśli tego nie zdam, nie skończę ostatniej klasy. - wyjaśniłam.

- Nie wiem co on wymyślił, ale może to lepiej zdasz i będziesz miała szkołę z głowy. - wzruszył ramionami.

- Jeśli zdam, nie umiem tego przedmiotu tym bardziej kiedy mam napisać egzamin, który ma decydować o tym czy skończę szkołę czy nie. - pocałował mnie w czoło.

- Nie jestem dobry z matematyki, ale Will owszem, jeśli go poprosisz to ci pomoże. - zasugerował.

- Zapytam go jutro, chodźmy już spać. - mruknęłam zmęczonym głosem.

- Dobrze, dobranoc maleńka. - szepnął mi do ucha.

- Dobranoc. - odpowiedziałam.

***

Zeszłam na dół i weszłam do kuchni, podeszłam do Dylana i owinęłam ręce wokół jego brzucha składając pocałunek na jego ramieniu.

- Myślałem, że będziesz spać dłużej. - odwrócił się do mnie i pocałował mnie w usta.

- Nie chciało mi się już leżeć, tym bardziej bez ciebie. Pojechali już? - zapytałam.

- Tak pojechali, miło słyszeć, że nie możesz beze mnie spać. - objął mnie w talii, przewróciłam oczami.

- Jednak udam, że tego nie powiedziałam. - zaśmiał się całując mnie w skroń, westchnęłam.

- Za późno maleńka, pójdę się ubrać, jak chcesz możesz już wziąć sobie gofry - pocałował mnie w policzek i wyszedł z kuchni. Wyciągnęłam talerze z szafki i przygotowałam gofry dla mnie i dla Dylana. Usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości, nie był to mój telefon, bo zostawiłam go na górze, odruchowo wzięłam jego telefon do ręki.

Od Kevin:

Poszperałem trochę i znalazłem informacje na temat Sun, jest to bardzo ciekawe. Zostawiam ci te dokumenty w gabinecie w szufladzie szefie. - odłożyłam szybko telefon kiedy usłyszałam kroki na schodach.

- Proszę. - podałam talerz Dylanowi kiedy wszedł do kuchni.

- Dziękuje. - usiedliśmy przy stole.

- Jedziesz dzisiaj do siedziby? - zapytałam ciekawa.

- Nie, ale jadę do klubu. - spojrzałam na niego zdziwiona.

- Dlaczego? - zapytałam.

- Trochę go zaniedbałem i musze pozałatwiać tam parę spraw, nie zatęsknisz za mną? - zapytał, przygryzłam wargę.

- Zajmę się matematyką, raczej nie. - uśmiechnęłam się do niego słodko.

- Wredota. - mruknął i wstając złapał mnie za podbródek całując mnie i odłożył talerz do zlewu.

- Kiedy jedziesz? - zapytałam.

- Jak pojadę teraz to wrócę szybciej, wychodzisz gdzieś dzisiaj? - zapytał.

- Idę do Amy. - skłamałam.

- Okej, jeśli coś to dzwoń. - podszedł do mnie i złożył pocałunek na czubku mojej głowy.

- Jasne. - oznajmiłam.

- Kocham cię. - pocałował mnie w usta, uśmiechnęłam się.

- Ja ciebie też. - odpowiedziałam, uśmiechnął się i wyszedł. Dojadłam swoje śniadanie, posprzątałam trochę i poszłam na górę by się przebrać i zadzwonić do Amy.

Broken promiseOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz