20. Brzmi groźnie

661 18 0
                                        

- Nie testuj mojej cierpliwości maleńka. - złapał mnie za żuchwę, jego uścisk był mocny, ale nie bolesny.

- Bo co? - spojrzałam mu wyzywająco w oczy, przygryzł wargę i przycisnął kolano do mojego krocza, przygryzłam wargę by nie jęknąć. Czemu ja kurwa musiałam założyć dzisiaj akurat sukienkę?

- I co teraz kochanie? - zapytał podkreślając ostatnie słowo.

- Dobrze się bawisz, co nie? - zapytałam.

- Oj nawet nie wiesz jak. - powiedział zadowolony. Pochylił się zaczął delikatnie muskać moje usta ledwo je dotykając co zaczęło doprowadzać mnie do szału i irytacji.

- Boss? - usłyszałam niepewny głos, Dylan odsunął się patrząc na osobę która nam przerwała.

- Czego? - zapytał oschle puszczając mnie, poczułam jak moje policzki różowieją.

- Przyszedł Cole i chce z bossem porozmawiać. - odpowiedział chłopak.

- Niech czeka w moim gabinecie. - chłopak skinął głową i szybko się ulotnił.

- Jak mi przykro, musisz iść. - oznajmiłam z udawanym smutkiem.

- Nie przeginaj, poczekaj na mnie w pokoju. - poklepał mnie w pośladek.

- Brzmi groźnie. - sarknęłam, parsknął śmiechem.

- Proponujesz coś? A tak swoją drogą ładnie ci w rumieńcach maleńka. - uśmiechnął się i odszedł, a ja przewróciłam oczami.

- Idiota. - skomentowałam i poszłam do pokoju.

***

- Co się stało? - zapytałam kiedy Dylan wparował do pokoju wkurzony i wywalił wszystkie rzeczy z biurka.

- Oczywiście ten chuj zawsze musi mnie wkurwić. - wstałam z łóżka i podeszłam łapiąc jego twarz w dłonie.

- Hej, spokojnie te rzeczy, które wywaliłeś nie są niczemu winne. - oznajmiłam, a on parsknął śmiechem uspokajając się.

- Przepraszam, nie panuje nad sobą. - mruknął.

- Spokojnie, nic się nie stało. - pocałowałam go w usta.

- Zwolniłem Cole, przekroczył granicę, a ja nie mam ochoty się z nim już użerać. - wyjaśnił.

- Nie będę dopytywać co się stało, ale zwolniłeś go więc nie musisz się już wściekać. - oznajmiłam.

- Wiem po prostu mnie zdenerwował. - wzruszył ramionami.

- Jednak nie masz dużej cierpliwości. - stwierdziłam.

- No nie mam. - zgodził się ze mną i podniósł mnie kładąc na łóżku, a on sam położył się obok mnie.

- Nie masz zamiaru tego posprzątać? - zapytałam wskazują na bałagan, który zrobił. Położył głowę na moim brzuchu wtulając się we mnie.

- Później, teraz krótka drzemka. - zarządził. Przewróciłam oczami z uśmiechem, pocałowałam go we włosy i wplotłam w nie palce bawiąc się jego włosami.

***

Mruknęłam kiedy poczułam mokre ślady na moim brzuchu, otworzyłam oczy i spojrzałam na winowajcę mojego obudzenia się.

- Wyspałeś się? - zapytałam.

- Tak, wracamy do domu? - położył dłoń na moim brzuchu.

- Najpierw posprzątaj swój bałagan. - powiedziałam, a on jęknął.

Broken promiseOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz