Zakumplowałam się z Victorem. Chłopak był niesamowity. Zaskakiwał mnie na każdym kroku. Nie był jak każdy chłop, chcący wyładować swoje napięcie seksualne. Nie dotykał mnie bez mojej zgody, akceptował moje humorki.
Siedzieliśmy teraz w jego niewielkiej kuchni. W tym dniu mieliśmy zajęcia w tym samym budynku. Po ich zakończeniu postanowiliśmy udać się do mieszkania Vic'a.
- Jak było na zajęciach u dr Frantz? - zapytał, gdy kroił kurczaka.
Wcześniej uznaliśmy, że sami zrobimy sobie obiad. Padło na makaron z pesto i kurczakiem.
- Wiedziałam że radiologia nie jest łatwym przedmiotem, ale babę trochę odkleiło - westchnęłam.
- Dalej zapowiada dwieście pytań na egzamin plus pięć przypadków praktycznych? - zaśmiał się.
Pokiwałam ze zrezygnowaniem głową gdy wrzucałam makaron do gotującej się wody.
- Widzę, że się kobieta nie zmieniała.
- Najwidoczniej - zaśmiałam się.
Zrobienie makaronu nie zajęło nam długo. Trochę roboty i rozpływaliśmy się nad pysznym daniem.
- Cecy mam do ciebie poważne pytanie - powiedział przeżuwając kawałek kurczaka.
Momentalnie się spięłam. Nie do końca wiedziałam co chłopak miał na myśli. Przełknęłam to co miałam w ustach i skinęłam głową dając mu znak żeby mówił. Tego gestu nauczyłam się od Spencera, który robił to w każdej sytuacji.
- Więc - zaczął powoli Victor - Cecily Goldblood czy uczynisz mi ten zaszczyt i pójdziesz ze mną na studentówkę? - powiedział tonem jakim miałby się co najmniej oświadczyć.
- Na co? - zaśmiałam się - pierwsze słyszę o czymś takim.
- To impreza dla wszystkich roczników, którzy kończą naukę w tym roku, coś w stylu studniówki tylko dla studentów.
Uśmiechnęłam się ciepło w jego stronę.
- Oczywiście, że się zgadzam - krzyknęłam radośnie.
- Fantastycznie moja droga przyjaciółko - wyszczerzył zęby w moją stronę.
To był doskonały przykład naszej relacji. Dogadywaliśmy się świetnie, wszystko było idealnie gdy traktowaliśmy się jak przyjaciele. I żadne z nas nie chciało tego zmieniać. Vic był na prawdę fantastyczną osobą do pogadania o głupotach i poważnych rzeczach. Próbowaliśmy stworzyć coś więcej, ale najlepiej było nam na etapie przyjaźni.
Po skończonym posiłku, rzuciłam się na musztardową kanapę i włączyłam telewizor. Akurat musiałam trafić na jeden z programów plotkarskich. Moim oczom ukazał się pasek z napisem:
"Królewskie zaręczyny, książę Edmund oddał swoje serce kobiecie"
Moja krew się zagotowała. Nie wiem do końca czy na wzmiankę, że spotkał kolejną czy że się zaręczył. Siedziałam jak zamurowana i wpatrywałam się w ekran. Znajdowało się tam zdjęcie Willa wraz z cudowną Lorry.
- Niemożliwe - wydusiłam z siebie.
Victor usiadł tuż obok mnie i objął mnie ramieniem.
- Jest skończonym kretynem - głos Vic'a wydawał się dochodzić z oddali.
Nie wytrzymałam i rozpłakałam się. Minęło już tyle czasu, a informacja o jego zaręczynach zmiotła mnie z planszy. Victor objął mnie mocniej i delikatnie gładził jedną rękach po plecach. Mówił do mnie dużo pocieszających słów, które wypierałam. Jeszcze niespełna trzy miesiące temu, w mojej głowie pojawiały się przebłyski wspólnej przyszłości wraz z księciem, a teraz układał sobie życie z kimś innym. Z tą cudowną Lorry.
CZYTASZ
Priceless Feelings
RomanceDziewczyna z małego miasteczka, którą los skazał na wieczną porażkę dociera do dnia, który zmieni jej życie o 180 stopni czy to będzie oznaczało wieczny dobrobyt, szczęście a może nawet miłość? Przeżyjcie tą przygodę razem z Cecily.
