- Za nisko. – mówi Michael kiedy nie uderzam go w mostek.
- To nie moja wina, że jesteś jakiś przerośnięty!
Siadam sfrustrowana na macie.
Dziś jest pierwszy sierpnia, a co za tym idzie są urodziny bliźniaków, a ja zamiast odstresować się przed imprezą, muszę siedzieć w tym przeklętym budynku z Michaelem i ćwiczyć ciosy.
Chłopak nie żartował kiedy mówił, że codziennie będzie mnie uczył. Od czterech dni codziennie jeżdżę tu albo z jakimś ochroniarzem bruneta, albo z którymś z jego przyjaciół. Zakwasy mam już chyba w każdym miejscu na ciele.
Każdy trening jest różny.
W poniedziałek biegałam. Musiałam to robić najszybciej i najdłużej jak potrafię, a przez to, że moja kondycja jest na poziomie zerowym to nie trwało to za długo.
We wtorek znów uczył mnie strzelać. Tym razem wychodziło mi to znacznie lepiej i parę razy trafiłam nawet w sam środek tarczy.
W środę byliśmy na siłowni, gdzie dostałam porządny wycisk.
A dziś uczę się podstawowych chwytów w razie jakby ktoś mnie zaatakował.
- Wiesz, że może cię zaatakować ktoś mojego wzrostu? – pyta chłopak przeskakując z nogi na nogę. Przewracam oczami na te słowa.
- Myślę, że szanse są minimalne. Nie ma za dużo aż tak wysokich ludzi na świecie. W ogóle jak to możliwe, że masz tyle wzrostu. Twoi rodzice nie są tacy wysocy. Jesteś adoptowany czy co?
Chłopak przewraca oczami, jednak zauważam że unosi kącik ust do góry.
- Olivio, dzisiaj niestety nie mamy całego dnia, więc podnoś ten seksowny tyłek i wracamy do ćwiczeń.
Wzdycham jak ostatnia męczennica i z trudem podnoszę się z maty. Staję naprzeciwko Michaela i ustawiam się w pozycji, jaką wcześniej mi pokazywał.
- No dawaj. – zachęca mnie przeskakując z nogi na nogę. – Jestem pewny, że od dawna chcesz mi dać w pysk.
- Właściwie to masz rację.
Wymierzam pierwszy cios w stronę bruneta, jednak on sprawnie się odsuwa. Wymierzam kolejny cios, tym razem w brzuch, jednak chłopak szybko łapie moją rękę i obraca tyłem do siebie zamykając w ucisku.
- I co teraz, aniołku? – mówi tuż przy moim uchu, po czym przygryza jego płatek.
Przełykam głośno ślinę kalkulując szybo w głowie co mogę zrobić, żeby się uwolnić. Postanawiam nadepnąć mu na stopę.
Chłopak syczy pod nosem puszczając mnie, a ja uśmiecham się zwycięsko.
- Wygrałam. – mówię podchodząc do butelki z wodą.
- Kurwa, jaką ty masz siłę w nogach. – brunet masuje obolałe miejsce, a ja parskam śmiechem. – Właściwie to możemy to dobrze wykorzystać.
Patrzę na niego z niezrozumieniem, jednak chłopak zaraz szybko mi to wyjaśnia.
Stwierdza, że dobrym pomysłem jest, aby głównie wymierzać przeciwnikowi ciosy za pomocą nóg. Pokazuje mi parę pozycji, które w skupieniu powtarzam i muszę stwierdzić, że wychodzi mi to całkiem dobrze.
- Dobra, kopnij teraz mnie. – mówi ustawiając się naprzeciwko.
- Nie musisz dwa razy powtarzać.
Ustawiam się odpowiednio po czym wymierzam cios prosto w brzuch chłopaka. Michael jęczy cicho i zatacza się parę kroków do tyłu mocno kaszląc.
- O kurwa. – odzywa się ktoś za mną. Obracam się w tamtym kierunku i zauważam Harrego opierającego się o framugę drzwi. – Stary ty się lepiej zastanów czy chcesz ją trenować. Jak tak dalej pójdzie to będziesz dostawać wpierdol jak coś odjebiesz.
CZYTASZ
Pewnego razu w Watervill
Romance"Nie sądziłam, że cokolwiek będzie w stanie złamać mnie jeszcze bardzej, ale ty Michael uwielbiałeś testować granicę ludzkiej wytrzymałości." W kochającym domu Olivii w najważniejszym dla niej dniu rozpętuje się piekło, a życie dziewczyny już nigdy...
