19.

19 3 2
                                        

Siedzimy właśnie na plaży wygrzewając się w słońcu.

Chłopcy zachowują się jakby pierwszy raz zobaczyli wodę i od kiedy tylko przyszłyśmy na plażę siedzą w oceanie i robią jakieś głupie rzeczy. W pewnym momencie Michael zaczął nawet podtapiać Harrego.

Ja z Hailey i Emily korzystamy z tego, że pogoda dzisiaj dopisuje i leżymy na kocach łapiąc promienie słoneczne. Tatuaż raczej już się wygoił, jednak na razie wolę nie ryzykować i nie wchodzę do wody.

- Kiedyś się tu przeprowadzę. – mówi Emily obserwując otoczenie.

Przewracam się na plecy, aby mieć na nią lepszy widok i wsuwam na nos okulary przeciwsłoneczne.

- Myślisz, że Harry chciałby tu zamieszkać? – pytam spoglądając na chłopaków, którzy właśnie wychodzą z oceanu.

- Nie wiem. – wzrusza ramionami. – Mam nadzieję. Jak nie, to go zmuszę.

- No i bardzo dobrze. – mówi Hailey. – Musisz go sobie wychować, bo później będzie odpierdalał cyrki.

- Myślę, że z Harrym nie będzie jakiś dużych problemów. Chłop świata poza tobą nie widzi. – stwierdzam.

Niestety, dziewczynom nie jest dane odpowiedzieć, bo w ułamku sekundy zjawiają się przy nas Blake oraz Harry i przerzucają dziewczyny przez ramiona po czym biegną w kierunku morza w akompaniamencie ich pisków. Ja natomiast śmieję się cicho pod nosem kładąc spowrotem na kocu.

Nie mogę niestety nacieszyć się chwilą samotności, bo na miejscu Emily kładzie się Michael. Udaję, że go nie zauważam i przymykam powieki układając się wygodnie. Niestety chłopak zawisa nade mną całkowicie zasłaniając mi słońce.

- Wiesz, że nigdy nie uprawiałem seksu na plaży? – pyta, kiedy ja ściągam delikatnie okulary, aby na niego popatrzeć.

- Nie sądzę, aby kiedykolwiek się to zmieniło. – mówię popychając go tak, że znów opada na koc obok. – Na pewno nie ze mną.

- No weź. Mogłoby być fajnie.

Spoglądam na chłopaka, który opiera się na przedramieniu, aby mieć na mnie lepszy widok. Wygląda jak chłopiec, który prosi o zabawkę.

- Nie podoba mi się wizja piasku w każdej części ciała.

- Później zabiorę cię na zakupy. – brunet uśmiecha się uroczo. Mimo, że wiem, że robi to tylko, aby mnie przekonać, bardzo podoba mi się ten widok. Rzadko widzę go szczerze uśmiechniętego.

- Nie i koniec dyskusji.

Michael wzdycha jak ostatnia męczennica i podnosi się z miejsca.

- To chodź chociaż do reszty. – mówi wstając z koca.

- Nie chce mi się. – jęczę rozciągając się. – Tak mi się tu wygodnie leży.

Chyba wyczerpałam już wszystkie pokłady cierpliwości chłopaka, bo sprawnym ruchem mnie podnosi i przerzuca sobie przez plecy. Czemu oni wszyscy traktują nas jak worek ziemniaków?

Zaczyna iść ze mną w stronę reszty naszych znajomych. Kiedy jesteśmy już wystarczająco blisko odstawia mnie delikatnie na piasek.

- Udało się? – pyta Harry, który odwraca się w naszą stronę.

Michael natomiast kręci zaprzeczająco głową robiąc przy tym udawaną smutną buźkę.

- Nie przejmuj się stary. – blondyn klepie go po plecach. – Następnym razem ją przekonasz.

Pewnego razu w WatervillOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz