Leżę na czymś miękki. Otwieram oczy i próbuję przyzwyczaić je do światła.
Nie jestem w swoim pokoju.
Na moim brzuchu leży coś ciężkiego.
Odwracam się na lewy bok i zauważam śpiącego spokojnie Michaela. Jestem u niego w pokoju. Wzdycham głośno próbując opanować kręcenie w głowie.
Nie pamiętam połowy wczorajszego wieczoru. Tylko jakieś urywki, które nie mają kompletnego sensu. Podnoszę się delikatnie starając się nie obudzić śpiącego obok chłopaka. Na szafce obok leży moja torebka. Wygrzebuję z niej telefon i sprawdzam godzinę.
Dochodzi piętnasta.
Obok torebki leży też szklanka z wodą. Od razu ją chwytam wypijając całą jej zawartość.
Napój bogów.
Dopiero teraz się orientuję, że ubrana jestem w za dużą koszulkę, która pachnie brunetem śpiącym obok. Nie mam również na sobie bielizny.
Musiał mnie rozebrać.
Niestety nie jest mi dane długo nacieszyć się spokojem, bo drzwi do pomieszczenia gwałtownie się otwierają, a przez nie wchodzi Alex.
- Kurwa, człowieku ile można do ciebie wydzwaniać! – krzyczy głośno, co niesamowicie rani moje uszy. Chłopak obok mnie obrócił się tylko na drugą stronę.
Warner kiedy zauważa, że siedzę na łóżku zatrzymuje się w pół kroku, a na jego twarz wpływa bliżej niezidentyfikowany grymas.
- Oj, sory młoda, nie wiedziałem, że tu jesteś. – odzywa się już znacznie ciszej.
- Spokojnie, ja też się siebie tu nie spodziewałam. – wzdycham odkładając telefon obok mnie.
Brunet wciąż smacznie sobie śpi, dlatego postanawiam zrobić mu zderzenie z brutalną rzeczywistością.
- Myślisz, że się na mnie wkurwi, jak zrzucę go z łóżka? – pytam zerkając na czarnowłosego.
- Myślę, że nie dasz rady zepchać tego wielkiego kloca. – chłopak opiera się o szafę naprzeciwko nas.
- Pięćdziesiąt dolców dla mnie jak dam radę.
- Okej.
Obracam się delikatnie na łóżku układając stopy na plecach Michaela. Idealnie, że się tak odwrócił. Ułatwił mi zadanie.
Z lekkim wysiłkiem prostuję nogi mocno spychając Michaela z łóżka. Chłopak gwałtownie upada na podłogę. Jestem pewna, że coś sobie ubił.
- Co do kurwy? – pyta wkurzony brunet podnosząc się z podłogi.
- Kurwa, stary, przez ciebie przegrałem. – jęczy Alex wręczając mi wygrane pieniądze.
- Co ty tu robisz? – zdezorientowany Michael, który siada spowrotem na łóżku. Przeciąga się leniwie, a ja patrzę jak zaczarowana jak pracują jego mięśnie na plecach.
- Przyjechałem cię obudzić, bo nie odbierałeś telefonów. Nasz kolega wreszcie się wygadał. Widzisz mówiłem ci, że wystarczy go zostawić bez jedzenia i picia na dwa dni.
Wzdrygam się na to co mówi czarnowłosy, jednak słucham wszystkiego uważnie.
- Co powiedział? – pyta Michael, po czym staje z łóżka i zaciąga na siebie czarne jeansy.
- Powiedział, że zlecenie dał mu jakiś typ o pseudonimie ''Jack''. Nic więcej o nim nie wie. Tylko tyle, że jeśli cię zabiją to dostaną kupę kasy. A jak znajdą Liv i przyprowadzą go do niego żywą, to dostaną jeszcze więcej.
CZYTASZ
Pewnego razu w Watervill
Romance"Nie sądziłam, że cokolwiek będzie w stanie złamać mnie jeszcze bardzej, ale ty Michael uwielbiałeś testować granicę ludzkiej wytrzymałości." W kochającym domu Olivii w najważniejszym dla niej dniu rozpętuje się piekło, a życie dziewczyny już nigdy...
