Witajcie, pewnie nikogo już tutaj nie ma, ale postanowiłam napisać dodatek (tak mnie naszło po 3 latach zakończenia ff, ale co tam), czy pojawią się więcej szczerze nie wiem... ale kto wie.
Zawsze jakaś szansa. Chyba, że prędzej jednak pojawi sie nowy ff, z którym będę próbować.
Ale na tą chwilę miłego czytania ♥
Liam od pewnego czasu zastanawiał się co by było gdyby wybrał wtedy Theo, a nie Bretta. Wtedy wydawało mu się, że jego uczucie do Bretta jest tym, co powinien czuć i co czuł. Ale teraz... teraz wszystko było inne. Kłótnie między nimi stawały się coraz częstsze, jakby się oddalali. To nie tak, że nie kochał Bretta, bo tak było i jeszcze nie dawno dalej tak sądził. Jednak teraz nie był pewien czy kocha go, tak jak powinien kochać ukochaną osobę, swojego chłopaka. Miał wrażenie, że kochał go jak przyjaciela, tak jak było ze Scottem, Masonem, Stilesem, Aleciem
Bretta częściej nie było w domu czy to był pracy, czy miał zajęcia, czy trening. A nawet do tego wchodziły spotkania ze swoimi kolegami albo ze swoją siostrą. Liam starał się wszystko rozumieć, ale ile dłużej mógł znosić brak swojego jeszcze chłopaka obok siebie. Podczas kłótni starał się panować nad swoim temperamentem, co czasami było trudne. Nigdy tak naprawdę nie potrafił zapanować w pełni nad sobą, jak robił to Scott, Newt czy Derek. Już nawet Malia miała większą kontrolę nad sobą, niż on miał. Nie mógł powiedzieć, że Scott mu nie pomagał w tej sprawie, ale wciąż był chłopakiem z IED, który stał się wilkołakiem. Czasami mruczenie i powtarzanie Trzy rzeczy nie mogą długo pozostawać w ukryciu: słońce, księżyc i prawda nie wystarczało, ale próbował dawać radę. Zazdrościł głównie Scottowi i Newtowi, że znaleźli swoje kotwice, które potrafi uspokoić ich i sprawić, że mieli większa kontrolę na swoją wilczą stronę. On jej nie znalazł, nie był to Brett i przestał wierzyć, że on taką osobę, która by była jego kotwicą istniała.
Przez długi czas od kiedy wybrał, bał się, że straci całkowicie Theo. Może był samolubny, ale nie chciał go stracił. Raeken był dla niego cholernie ważny, mimo że to najprawdopodobniej nie pokazywał za bardzo. Każdy jego ból, który widział w oczach, to jak był dla niego opryskliwy on sam odczuwał ten ból. Dlatego cieszył się kiedy z czasem Theo potrafił z nim dłużej przebywać czas, więcej na niego spoglądał i nie widział tego bólu. Zachowywał się jak dobry przyjaciel i tak było przez ten czas. Co prawda utrzymywali kontakt ze sobą, ale kiedy Theo postanowił spróbować kolejnego kierunku na studiach rzadziej się widywali, rzadziej pisali ze sobą. I tęsknił za nim.
Ostatnia kłótnia między nim, a Brettem była jedynym, czego potrzebował, aby zrozumieć, że koniec ich był coraz bliski. Brett oskarżał go o brak zaangażowania, o ciągłe zamyślenie, o to, że nie jest już tą samą osobą, którą był kiedyś. Na co Liam zaśmiał się i dodał iskry do ognia, mówiąc, że to jego większości nie ma w ich mieszkanie i nie pamiętał, kiedy ostatni raz spędzili razem czas ani tego kiedy się całowali, nie mówiąc już o czymś więcej. Liam wyszedł z mieszkania, próbując uspokoić się i powstrzymać się przed przemianą. Wiedział, że jego oczy były złote, jego zęby zaczynały swędzieć. Zacisnął dłonie w pięść.
Potrzebował uspokoić się i odwrócić uwagę. Dlatego spotkał sie z Masonem, który od niedawna wrócił do miasta, po swoim stażu w policji i dołączył do ekipy policjalnej w BH, no i miał ten swój romantyczny wypad z Corey'em, więc mieli o czym porozmawiać.
Siedzieli na dachu jednego z budynków, popijając zimne napoje. Na samym początku to mason opowiadał o swoim stażu i był podekscytowany. Liam wcześniej nie spodziewał się, że Mason będzie chciał zostać policjantem, zawsze wydawało się, że jego przyjaciel był zainteresowany czymś innym i nie ukrywał był inteligentną osobą.
CZYTASZ
Summer's Love || Niles
Fiksi PenggemarMiłość jest wśród nas. Love is love # 10holidays # 1void # 25newtmas # 25thiam # 18briam
