Kopmy Tunel

345 53 16
                                        

Miałem dość. Każdy krok bolał mnie cholernie mocno. Miałem wrażenie że z każdym krokiem ktoś wbija we mnie sztylety. Im dłużej szedłem tym bardziej czułem jak moje ciało się łamie. Każda najmniejsza kosteczka w nim, łamała się.

Zaczęło się od dłoni. Najpierw tam czułem jak mi się place wyłamują i łamią. Później były ręce, obojczyki i żebra. Na samym końcu były nogi. Gdyby nie moje odbicie które cały czas szło koło mnie nie dałbym rady.

-Cholera!-krzyknąłem czując jak upadam a moja kostka łamie się na pół

-Już nie daleko Sungie już jesteśmy-powiedział pokazując drzwi

-Co jest za nimi?

-Twoje przeznaczenie

-A co jeżeli ja go nie chce?-spytałem siadając opierając się o ścianę-Co jeżeli nie chce mieć nic wspólnego z tym wszystkim co się dzieje. Chciałbym wrócić do czasów kiedy moim jedynym problemem był fakt że może znaleźć mnie Tropiciel.

-Wątpię aby faktycznie tak było Ji-przyznał siadając na przeciwko mnie-Gdyby tak było i mógłbyś wrócić do tego wszystkiego, nie byłoby Minho. Nie byłoby Felix i chłopaków. Nie pamiętałbyś tego wszystkiego. Nie poznałbyś Seokjin'a. Nie byłoby mnie

Nie chciałem tego. Miał rację. Ostatnie czego bym chciał to stracić kogokolwiek z tych osób. Wliczając w to moje odbicie. Nazwałem go Han, bo w końcu jest obliczem moich genów wychodzących z rodziny Han.

-Jestem zmęczony i obolały 

-Wiem, ale przed nami ostatnia prosta. Jestem obok, pomogę Ci.

Mówiąc to złapał mnie za dłonie i pomógł wstać. Biorąc pod bok szedł ze mną i łapał za każdym razem jak upadałem. Pomagał mi iść i wspierał mnie cały czas. Dawał znać że jest obok, dlatego kiedy otworzyłem drzwi zdziwiłem się kiedy mnie puścił.

-Nie mogę pójść dalej, tutaj muszę cię zostawić 

-A zobaczymy się jeszcze?

-Za każdym razem jak popatrzysz w lustro trochę dłużej-uśmiechnął się i przytulił mnie do siebie-Pamiętaj kim jesteś i co potrafisz Sungie

-Trzymaj się Han-odparłem i machając mu ruszyłem przed siebie

🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚

Droga za drzwiami była ziemista. Czułem wręcz że jestem pod ziemią. Szedłem dalej ale nie jak człowiek na nogach. Chciałbym. Moja droga to był dół. Kopałem sobie dół.

-Kopcie tunel, kop-kopcie. To ostatni będzie już tunel-śpiewałem kopiąc dalej rękami-Chociaż łopata by jakaś mogła tu być

Szczerze? Zwariowałem. Gadałem sam do siebie. Moim monologiem życia było opisywanie co zrobię Minhyuk’owi jak już stąd wyjdę.Śpiewałem piosenki z bajek. Od Króla lwa, przez Spongeboba aż do księżniczek Disneya. Moim hitem było Frozen

-Światło!-krzyknąłem widząc delikatny promień światła

Kopiąc dalej widziałem coraz więcej oraz czułem powietrze. Dopiero wtedy zrozumiałem że cały ten czas nie oddychałem. To na sto procent było czymś nowym. Widząc dziurę wyszedłem przez nią i zobaczyłem że jestem na powierzchni.

-No w końcu-mruknąłem

-Miałem to samo powiedzieć. Trochę ci to zajęło-usłyszałem

Unosząc wzrok zobaczyłem siedzącego na ziemi Minhyuk'a. W tej swoje szacie i idealnych włosach. Siedział zadowolony i uśmiechał się jakby wygrał nagrodę. Ja jednak wiedziałem że to coś innego.

-Ale sobie właśnie przejebałeś

































Czułem że się budzę. Wszystkie zmysły do mnie wracały. Wychodziłem z jednej wielkiej pustki i powoli rozumiałem co się dzieje dookoła. Mój ból ustał. Za to czułem jak moja wampirza strona bierze górę nad tą ludzką. 

Otworzenie oczu zajęło mi trochę, a kiedy już to zrobiłem rozbudziło się całe moje ciało. Zrywając się koło mnie zobaczyłem jedną osobę i nie patrząc na nic złapałem ją za gardło i przyszpiliłem do ściany.

-Minho, stary-mruknął próbując się wyrwać i nawet jego oczy maga nie robiły na mnie żadnego wrażenia-Younghyun!-krzyknął ostatkami sił 

-GDZIE DO KURWY JEST MOJE ZOMBIĄTKO!

Scary High ✅Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz