Bransoletka

345 48 17
                                        

Nie byłem głupi. Wiedziałem że nie mogę pozwolić aby Minho tu przylazł od razu. Zepsułbym tym wszystko. Minhyuk nie miał pojęcia do czego byłby zdolny wampir jakbym go tu przywołał. A o Younghyunie nie wspomnę. Pożarłby go.

Niestety ale byłem też na bardzo wielkim pograniczu żeby go wezwać. Chcecie wiedzieć dlaczego? Już wam powiem. Ten debil jakimś magicznym sposobem rozplątuje moje szwy. Otwiera moje blizny. Wiecie co jest najgorsze? Że czuję ile krwi tracę.

-Minho cię zabiję, przysięgam!-warknąłem czując jak rozerwał mi kolejny szew

-Chętnie to zobaczę a więc? Przywołaj go, wiem że potrafisz

-Możesz pomarzyć

-Sam to zrobię, wiem że z każdą wylana kroplą krwi slabniesz. Twój kamuflaż też. Wyczuje cie

Wiedziałem że tutaj mówi prawdę. Co jak co, ale moja moc słabnie. Ledwo daje radę ją utrzymywać. Wiedziałem jednak że te kilka minut muszę wytrzymać. Muszę się dowiedzieć co i jak nim ściągnę tu wszystkich

-Tak szczerze? Skoro już i tak jestem jedną nogą w grobie

-Wygrzebałeś się z niego. Wykopałeś sobie wyjście własnymi rękami. Wciąż masz ziemię pod paznokciami

-Twoja wina, mogłeś mi wsadzić nawet jakaś łyżkę wiesz-prychnąłem-Ale czekaj ja nie o tym. Chciałem zapytać że skoro to czy ja wiem czy nie, już nic nie zmieni to zapytam po co ci tu Minho?

-Bo potrzebuje go i jego śnieżno białych kłów, a że przy okazji razem z nim przyjdzie i mój syn to będzie cudnie

-Syn?!

-Jisung, kim jestem? Jakiś stworzeniem jestem?-spytał a ja od razu znałem odpowiedź

-Changbin. Chcesz dorwać też i jego!

-On może mnie zabić, jest silniejszy ode mnie. Potrzebuję jego mocy

-Aby stać się kim? Czarnoksiężnikiem najwyżej rangi?

-Na co mi ten tytuł jak mogę mieć coś więcej. Mogę być władcą. Jestem już nim. Jestem niepokonany, a z mocą mojego syna będę wielki. Będę potężny. Wiesz kim jestem? Jestem królem!

-Dramatyzowania to na pewno-mruknąłem na co ten uśmiechnął się i zerwał mi kolejny szew-Skurywsyn!

-Ooo Han przez Ciebie przemawia

-Wiesz co? Miałem rację, jednak jesteś debilem. Wczoraj jak użyłem tej sztuczki nie było cię obok, a więc patrz i podziwiaj. Idź

Na moją komendę dłoń zerwała się i ruszyła do mojej drugiej ręki. Biorąc w swoje palce bransoletkę ściągnął ją, a ja wyszeptałem ciche "Seokjin". Wtedy poczułem jeden wielki silny podmuch wiatru.

-Wracaj

-Co się dzieje? Coś ty narobił!-warknął Minhyuk na co zaśmiałem się i w sekundzie jego obraz rozmazał się tylko po to aby przestał istnieć.

🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚🖤💚

Ból. Czułem jeden wielki ból. Lecz w pewnym momencie przestał on istnieć. Nie było czuć bólu. Nie czułem nawet niczego. Tak jakbym był w jakieś nicości. Wiedziałem że to coś dziwnego.

-Coś jest nie tak-odparłem na co Chan popatrzył na mnie wystraszony

-Coś z Jisung'iem?

-Nie czuje go, jego bólu. Nie czuje nic. Younghyun!-odparłem i zerwałem się do niego

Był w ogrodzie przed domem Changbin'a. Trenował tam swoją własną samokontrolę. Zdziwiłem się jednak kiedy spotkałem go w salonie koło Seokjin'a, który patrzył w jeden punkt i nie reagował na nic.

-Kim Seokjin!-krzyczał Seungmin lecz to było na nic-Użyłem swojego głosu syrena. Powinien już tu wrócić

-Coś się dzieje-odparłem i w tym momencie poczułem wielki podmuch wiatru a Seokjin wstał i wypowiedział kilka słów w jakimś dziwnym języku

-Nareszcie-odparł siadając zmęczony

-Co to było?Gdzieś ty - zaczął Younghyun  lecz przerwał mu ogromny huk

-Ładowanie to ja naprawdę mam do dopracowania

Wszędzie rozpoznał bym ten głos. Zrywając się od razu ruszyłem w bok i widząc jak moje zombiątko ledwo daje radę usiąść od razu mu pomogłem. Widziałem ile ran ma, na co warknąłem pod nosem.

-Minhyuk jest trupem!-krzyknąłem na co ten zaśmiał się

-Śmieszne. Dzisiaj też mu powiedziałem że go zabijesz. Widocznie mamy to samo zdanie w tym temacie-zaśmiał się unosząc głowę tak że w końcu mogłem zobaczyć jego twarz

Widziałem tą zmianę. Bardziej widoczne blizny. Ciemniejsze oczy. Był bledszy. Był piękny. Po prostu był piękny. Nie potrafiłem powstrzymać się dłużej i złączyłem nasze usta razem. Czując je w końcu poczułem się lepiej. Wszystko było piękne do czasu, kiedy nie poczułem mocnego uderzenia i nie poleciałem na bok.

-Lee Felix!-warknąłem wiedząc że to mógł być tylko on i nie pomyliłem się

-Przepraszam Sung. Tak mocno cię przepraszam! Nie mogłem nic zrobić, chciałem ale nie mogłem. Przepraszam-zaczął go przepraszać w kółko na co mój chłopak przytulił go delikatnie do siebie i westchnął

-Słyszałem to. Słyszałem cię cały czas jak nazwijmy to spałem. Wiem że to nie twoja wina. Nie masz mnie za co przepraszać, naprawde

-Jiji, byłeś tam zbyt długo-odparł Younghyun na co ten westchnął kiwając głowa

-Musiałem wiedzieć co i jak

-Wiesz już prawda?-spytał Seokjin- Dlatego mnie przywołałeś. Użyłeś bransoletki

-Minhyuk wypowiedział nam wojnę, a ja wiem jak go pokonać

Scary High ✅Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz