15

77 7 1
                                        

– hej! – zawołałam, wchodząc do mieszkania. – jesteś? I nie udawaj, że nie, parkowałam obok twojego auta!

– jestem, jestem – przyszła po chwili. – i wakacje?


– wakacje – przywitałam się z nią długim pocałunkiem, a później rozpięłam koszulę i się położyłam na kanapie – mam wychowawstwo od następnego roku.


– to chyba dobrze, co?


– no chyba – uśmiechnęłam się do niej – mój prawnik do mnie dzwonił. W sensie twój. W sensie... oj, nie śmiej się.


– nie oburzaj się – usiadła mi na udach – mów, jakie rewelacje miał dla ciebie.


– nie. Obraziłam się – roześmiała się, żeby po chwili mnie pocałować


– lepiej?


– jestem nauczycielką, która właśnie zakończyła rok szkolny. Musisz się bardziej postarać, bo mam lenia – patrzyła na mnie z dziwnym uśmiechem wymalowanym na twarzy – albo nie, już mi przeszło.


– nie wierzę ci – pochyliła się, żeby mnie pocałować jeszcze raz – ale za bardzo mnie ciekawi, co miał ci do powiedzenia.


– mój były sprzedał mieszkanie miesiąc temu. Ale po tym, gdy usłyszał, że za to też może odpowiedzieć prawnie, to w przyszłym tygodniu dostanę od niego przelew – patrzyła na mnie – ale za to chce, żebym zrezygnowała z nakazu zbliżania się do mnie.


– no debil.

– debil – zgodziłam się z nią – ale z tego co mi dyrektor mówił, to partnerka mojego eks chce przepisać córkę do innej szkoły, chociaż nie musi. Ale to już nie jest mój problem.

– więc w końcu masz od niego spokój?


– na to wychodzi – uśmiechnęłam się szeroko, zaglądając Alinie pod bluzkę – co powiesz na szybki prysznic i na dobry obiad na mieście?


– zastanów się jeszcze raz nad tym pytaniem, bo u nas wspólny prysznic nigdy nie jest szybki.


– jestem w stanie zaryzykować – przyjrzałam się uważnie jej twarzy – Wszystko dobrze?


– jak najbardziej.


– coś nie tak z twoimi firmami?


– nie, jest wszystko pod kontrolą – westchnęła i się położyła obok mnie – ja też dzisiaj miałam rozmowę z prawnikami.


– serio? – zaniepokojona oparłam się na łokciu, aby mieć na nią lepszy widok. – coś się stało?


– chodzi o nasz dom – patrzyła w sufit.


– w sensie?


– stały się pewne zmiany, które spowodowały, że od dzisiaj dom jest nasz.


– co? – spytałam głupio, patrząc jak na jej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. – myślałam, że twoja matka się przywiązała do fasady budynku i nie chce odpuścić.


– też myślałam, że tak będzie – położyła się do mnie przodem i mnie objęła – a odbyło się wszystko bez większego zgrzytu.


– chyba że w środku nocy zacznie nam zaśmiecać basen – roześmiała się. – Czy ja właśnie byłam wredna dla twojej mamy?


– biorąc pod uwagę, że ona myślała, że tu sprzątasz, gdy tu przyszła? – rozpięła mój stanik – to bycie wredną dla twojej przyszłej teściowej to obowiązek.


– a czy ty mnie właśnie rozbierasz, gdy rozmawiamy o tej kobiecie?


– nie wiem jak ty, ale jednak wolę cię nago pod prysznicem, wiesz? Taki mój kaprys jest.


– a nie potrzebujesz jeszcze łazienki do tego?


– no raczej, tu słuchawka od prysznica nie sięga – podniosła się, wyciągając do mnie dłonie. – Pani profesor? Trzeba uczcić rozpoczęcie wakacji, prawda?


--- 1 WRZESIEŃ ---


– Jola! – ledwo wysiadłam z auta, podeszła do mnie uśmiechnięta Basia – aleś ty opalona!


– wydaje ci się – uśmiechnęłam się mimowolnie, biorąc z tylnego siedzenia torebkę.


– oczywiście – ruszyłyśmy obie w stronę wejścia do szkoły – czyli wakacje udane?


– udane i pracowite. Alina otworzyła nowe biuro w Hiszpanii, przeprowadzka, mama się przeprowadzała do Krakowa, rodzinna wycieczka do Disneylandu... i uwierz mi, nie wiem, kto był bardziej zadowolony ze spotkania ze Stitchem. czy moja Alina, czy mój brat – wypowiedziałam to jednym tchem, nie mogąc się powstrzymać – a jak u ciebie?


– nie tak wystrzałowo jak u ciebie, ale też dobrze – uśmiechnęła się do mnie ciepło – promieniejesz. Zaręczyłyście się?


– co? – przystanęłam z wrażenia. Kątem oka zauważyłam, że zatrzymałyśmy się obok auta, przy którym stał mój były mąż. Doskonale wiedziałam, że aktualnie złamał zakaz zbliżania się, aczkolwiek już nie chciałam się tym przejmować. Chyba że znów zacząłby się do mnie czepiać. Ruszyłyśmy dalej – nie zaręczyłyśmy się. I w ogóle wątpię, żeby mogło do tego kiedyś dojść. Widziałaś w ogóle, jakie zmiany zaszły w szkole?


– widziałam – szturchnęła mnie lekko łokciem – twoja Alina się postarała.


Uśmiechnęłam się tylko w odpowiedzi, wchodząc za nią do budynku. W sumie nawet nie mogłam się doczekać nadchodzącego semestru.

Od NowaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz