– dzień dobry!
– dzień dobry, pani profesor!
– możemy przełożyć dzisiejszy sprawdzian?
– ja też się cieszę, że was widzę – otworzyłam drzwi od sali i jednocześnie poczułam wibrację komórki w dłoni. Odsunęłam się od drzwi, żeby wpuścić uczniów do sali i odebrałam telefon – hej, skarbie
– hej, piękna. Dzwonili do mnie ze szpitala, mama Klary odzyskała przytomność. I młoda może do niej przyjść.
– o Boże, jak dobrze.
– lekarz chciał z nami porozmawiać, więc nie wiem, czy chcesz ty, czy ja
– nie dam rady się wyrwać...
– to świetnie. Bo ja będę pod szkołą za pięć minut
– miałaś mieć spotkanie z prezydentem miasta
– ale wolę zawieźć naszą podopieczną, żeby się zobaczyła ze swoją mamą, która po tygodniu obudziła się ze śpiączki – uśmiechnęłam się mimowolnie – twoje milczenie oznacza podziw dla mojej osoby?
– a żebyś wiedziała. Dasz mi później znać, o czym chciał z tobą porozmawiać?
– oczywiście.
– zaraz ją do ciebie przyślę. Kocham cię, wiesz? – wyszeptałam cicho do telefonu, wiedząc, że niektórzy z mojej sali przysłuchują się rozmowie
– ja ciebie bardziej
Rozłączyłam się i weszłam do sali, żeby zostawić swoje rzeczy na biurku.
– jeśli na mnie poczekacie chwilę i będziecie grzeczni, to przełożę wam sprawdzian na następny tydzień
– poczekamy!
– na pewno – wzięłam swój telefon, z którym się od tygodnia nie rozstawałam, i wyszłam z klasy.
Gdy tylko zamknęłam drzwi, puściłam się biegiem przez korytarz. Zatrzymałam się dopiero pod salą od geografii. Wzięłam głęboki oddech i weszłam – cześć.
– cześć... – powiedziała Maria, będąc zaskoczona moim nagłym wejściem
– przepraszam, że ci przeszkadzam – spojrzałam wprost na Klarę. Uśmiechnęłam się – twoja mama się obudziła
W końcu, po tygodniu, dziewczynka się uśmiechnęła.
– mogę do niej jechać?
– tak – zerwała się z krzesełka i zaczęła pospiesznie chować rzeczy do plecaka – Alina już po ciebie jedzie
Przytrzymałam dla niej drzwi, gdy wybiegła z sali bez pożegnania. Wychodząc, spojrzałam na Marię. Uśmiechała się tylko, więc ja odruchowo też się uśmiechnęłam i dołączyłam do Klary.
– naprawdę mogę się z nią zobaczyć, czy znów będę musiała siedzieć na korytarzu?
– możesz – objęłam ją odruchowo ramieniem – zostaniesz tam z Aliną, ale zapewne ja po ciebie przyjadę, dobrze?
– nie spiesz się – uśmiechnęła się do mnie i podała mi swój plecak – potrzymasz? Pójdę po kurtkę.
– potrzymam – wzięłam od niej plecak i zaczekałam, aż wróci z szatni. Przybiegła do mnie po chwili, zakładając na lewą stronę kurtkę. Nie chciałam jej już męczyć, tylko dałam jej plecak - Gdyby się coś działo, daj mi lub Alinie znać, dobrze?
CZYTASZ
Od Nowa
Fiksi PenggemarUlubiona przez uczniów Jolanta Żabińska w swoim prywatnym życiu przechodzi poważny kryzys. Rozwód z mężem to początek jej problemów, z którymi chce się sama zmierzyć. Przez zupełny przypadek trafia na kogoś, kto, nie znając jej, po prostu jej pomaga...
