19

159 21 4
                                        

HEJKA MAMY KOLEJNY ROZDZIAŁ!!

KONIECZNIE DAJCIE ZNAĆ W KOMENTARZU CO SĄDZICIE I PAMIĘTAJCIE PROSZĘ O GWIAZDCE!!




CASSIO

Siedząc w swoim gabinecie, nie potrafiłem się na niczym skupić. Przede mną leżały papiery warte kilka milionów- decyzje, które mogły zaważyć na interesach, na życiu ludzi. A ja zamiast liczb miałem przed oczami tylko jedno- jej ciało.

To, że Adelina w ogóle pomyślała, że mogłaby być nieatrakcyjna, brzmiało jak jakiś chory żart. Ta kobieta to pierdolony ideał. Żadna wcześniej nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. I choć jej ciało nawiedzało moje myśli dwadzieścia cztery godziny na dobę, to i tak nie mogło się równać z tym, co ma w środku.

Bo Adelina to anioł. Taki, przed którym powinno się klękać i dziękować, że w ogóle raczy na ciebie spojrzeć.

Sytuacja spod prysznica tylko utwierdziła mnie w jednym, to kwestia czasu, aż pójdziemy o krok dalej. Najchętniej już teraz rzuciłbym się na nią i nie wypuścił z sypialni przez najbliższe miesiące. Ale nie chcę na nią naciskać, chce aby to ona mnie chciała. Więc będę siedzieć jak ten wierny pies i będę czekać, aż sama zrobi pierwszy ruch. Nawet gdybym miał czekać lata.

Choć szczerze mówiąc nie wiem czy byłbym w stanie.

Kurwa, nawet kiedy patrzę, jak zajmuje się Rosą, jak robi to z tą swoją czułością i spokojem mam ochotę wypełnić ją i dać jej dziecko. A potem kolejne. Chcę mieć z nią ich przy najmniej troje.

Jedno już mamy.

Moje dziewczyny pewnie siedzą teraz na górze i kolorują te cholerne kolorowanki, na które wydałem fortunę. Nawet nie miałem pojęcia, że takie rzeczy potrafią tyle kosztować. Nie powiem tego głośno, ale chce skończyć tą robotę jak najszybciej i do nich dołączyć. Znowu trzymać Adelinę przy piersi, czytać razem te bajki o księżniczkach, które tak kocha nasza Rosa.

Sięgam po szklankę z bursztynowym płynem i biorę łyk, żeby wrócić do rzeczywistości. Czytam papiery jeszcze raz i składam podpis. I kolejny. I jeszcze jeden.

A później łapie za następną kupkę dokumentów.

**

Czas przestał dla mnie istnieć, bo za oknem zdążyło się ściemnić. Byłem tak pogrążony w papierach, że nawet nie zwróciłem uwagi na skrzypnięcie drzwi. Dopiero gdy poczułem czyjąś obecność, wróciłem do rzeczywistości. Irene stała nade mną, przygryzając figlarnie wargę. Opierała się tyłkiem o moje biurko, jakby to było jej miejsce.

-Potrzebujesz czegoś?- zapytałem chłodno, zirytowany że w ogóle śmie mi przeszkadzać.

-Czuje się bardzo samotnie, proszę pana- powiedziała łapiąc się za kucyk i jednym ruchem rozpuszczając blond włosy.

-To idź do burdelu. Tam ktoś na pewno się tobą zajmie- odparłem obojętnie, wracając wzrokiem do dokumentów.

-Odkąd pojawiła się twoja narzeczona, nie byliśmy razem. Tęsknie za tobą- Jej dłoń spoczęła na moim ramieniu, ale zanim zdążyła cokolwiek zrobić, ja już ją odepchnąłem.

-Po pierwsze, nie przypominam sobie abym pozwolił ci mówić sobie po imieniu. A po drugie nie dotykaj mnie więcej, chyba że chcesz, żebym ujebał ci te rączki przy pierdolonej dupie.- Uścisnąłem jej dłoń tak mocno że syknęła a na jej twarzy pojawiło się czyste niedowierzanie.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Oct 19, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

AdelinaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz