Mieliśmy teraz przerwę. Czym prędzej przebrałam się w szatni. Dziewczyny, które szybciej się ubrały, czekały na mnie pod klasą, gdzie miała odbyć się, niezbyt lubiana przeze mnie, lekcja literatury. Miałam już wychodzić z szatni, kiedy natknęłam się na osobę, która od dzisiaj zdecydowanie nie należny do moich ulubieńców.
-Stój suko!- krzyknęła ostro Allyson Monroe.
Spojrzałam przelotnie na nią i wyminęłam zdecydowanym krokiem. Nie dam się żadnej dziewusze się zastraszać.
- Odwal się od niego!
- O czym ty mówisz?
- Dobrze wiesz o czym. Masz go zostawić w spokoju, kretynko.
Postanowiłam ciągnąć jej grę. Co mi zależy...
- Bo co? Gówno wiesz i wiesz co ? Jesteś idiotką myśląc, że Aiden leci na takie puste dziewczyny jak ty. Jak myślisz co powie na to, że nachodzisz jego "przyjaciółkę".
Dałam specjalny nacisk na słowo "przyjaciółka". Czy byliśmy przyjaciółmi? Daleko nam do tego, ale nie mogłam pozwolić dać się sprowokować.
Podeszła bliżej. Stanęła na przeciwko mnie. Spięłam się mimowolnie. Nie wiedziałam czego się spodziewać.
- Daruje ci zajęcie mojego miejsca w drużynie, już mi się znudziło, ale jeśli jeszcze raz się koło niego zakręcisz twoja śliczna twarzyczka będzie przypominała jedną wielką piłkę. Gwarantuję ci, że żaden chłopak na ciebie nie spojrzy. Rozumiesz?
Zaatakowałam ją w odwecie.
-Nie wiem czy twój mały móżdżek to przetwarza, ale są rzeczy ważniejsze niż wygląd. Sądząc po twoim rozumowaniu, nie wiesz nawet czym jest mózg. Myślisz, że ładnym ciałem i farbowanymi włosami przyciągniesz Aidena. Zejdź na ziemię. Musiałby być kompletnym idiotą, gdyby zainteresował się taką...
Wyraźnie się spięła, bo nie dała mi dokończyć i uderzyła mnie w twarz.
- Cholerna kretynko, on jest z Tobą z litości. Spójrz na siebie- biedna niewinna dziewczyna. Idealna na mały skok w bok. Prędzej czy później, kiedy zrozumie jak bardzo jesteś bezużyteczna, wróci do mnie z podkulonym ogonem.
Miałam jej wytłumaczyć, że nie jesteśmy razem i że mnie nie zna, ale nie chciałam tego zrobić i dać jej satysfakcji z rozproszenia mnie. Nie pozwolę nikomu sobą pomiatać. Nie zostałam jej dłużna. Po chwili okładałyśmy się na ziemi pięściami. Nie tak jak chłopaki, ale z taką samą zawziętością. Była silna, jednak przeważałam nad nią pod względem szybkości jak i dokładnością ciosów. Opętała mnie furia. Raz za razem okładałam jej idealną twarz. Nic o mnie nie wiedziała. Więc, nie miała prawa tak o mnie mówić.
Rozproszyłam się.
Próbowała się wyswobodzić z mojego uścisku i na oślep kopała nogami. Trafiła w kręgosłup. Upadłam na bok, uwalniając jej dłonie. Teraz to ona górowała. Następnie powróciła do pozycji klęczącej i uderzyła mnie
(dosyć mocno) w twarz. Czułam cieknąca ciepłą krew po wardze. Wstała i kopała mnie po brzuchu. Trafiła w samą przeponę. Nie mogłam złapać oddechu. Brakowało mi powietrza. Zamazał mi się obraz. Czułam, że odpływam i tracę dopływ tlenu.
Nagle podbiegły do nas cztery postaci. Dwie obezwładniły rozwścieczoną dziewczynę. Will i Nick trzymali Allyson. Na jej twarzy dostrzegłam purpurowego siniaka, rozciętą wargę i kilka zadrapań. Miał krew na idealnie wyprasowanej białej koszuli.
-Oddychaj, spokojnie Julie. Wdech-wydech- poinstruował moja przyjaciółka
Kate pomogła mi wstać. Dalej miałam problem z wzięciem pełnego wdechu. Przynajmniej byłam w stanie, przy pomocy Kate stać.
Przed Allyson stał Aiden. Will i Nick puścili dziewczynę. Chłopak warknął.
-Czyś ty kompletnie zwariowała? Mogłaś zrobić jej krzywdę! Już po raz drugi tego dnia!
- Aiden- zająknęła się- no przestań. Przecież to ona zaczęła. Złapała mnie i naskoczyła jak jakaś szajbuska. Wierzysz mi, prawda ?
-Ty jesteś szajbuską! Nie waż się o niej tak mówić? Jedyną wariatką tutaj jesteś ty! Odpieprz się od niej i od nas wszystkich. Zrozum to, że nie jestem, tobą zainteresowany i do cholery zacznij żyć własnym życiem, a nie wpieprzasz w to innych- wskazał na mnie.
Widziałam w jej oczach łzy. Łzy rozczarowania i wściekłości. Udawała skruchę, podstępna manipulatorka. Fakt, była podstępną szują, ale to nie jej wina, że zakochała się bez wzajemności i opętała ją zazdrość.
Po chwili Aiden podszedł do mnie i z pozostałością po złości, jaka wyładował na Allyson, spojrzał i zapytał z niemalże ledwie dostrzegalna troską:
- Wszystko ok?
-Tak, dzięki.
Zostawiliśmy stojącą w oszołomieniu rudą dziewczynę. Obejrzałam się przez ramię. Było mi jej nawet żal... nawet troszkę... Łzy na jej policzkach zostawiały czarne smugi od tuszu. Krew na twarzy wyglądała jakby miała pociętą twarz. Jej spojrzenie piorunowało moje. Mówiło: "To jeszcze nie koniec!"
--------------------------------------------
Widząc moją rozciętą wargę i opuchniętą kość policzkową nauczyciel odesłał mnie do domu. Zbyłam go jakąś historyjką o upadku na wf. Niechętnie, ale ku namowom przyjaciół spakowałam się i wyszłam. Po wyjściu napisałam do babci, że wracam do domu i wyjaśnię jej wszystko w domu.
CZYTASZ
Upadła.
ParanormalWydawać by się mogło"temat banalny". Ale czy na pewno ujmująca historia rodzącej się miłości/ akcja, która niejednego przyprawi o szybsze bicie serca, rozpędzona niczym wykolejony wagon / tajemnice- to banał? Wszystko to zawarte w jednej historii...
