16. I'm SO lonely

440 39 6
                                        

W miarę szybko udało mi się napisać ten rozdział, trochę nudny, ale to przejściowe, bo szykują się już małe dramy. Przewiduję wielki powrót rodziny Beckhama, ale już więcej nie gadam.

Miłego czytania i wesołej Wielkanocy kochani/kochane, nie wiem, czy tu same dziewczyny, czy jednak nie (:
》》》》》

Me: całe życie w kłamstwie

Księżniczka: przepraszam, przedłużyło się

Me: jestem TAKI samotny

Księżniczka: powtarzasz się. zresztą masz psa

Me: który mnie nienawidzi

Księżniczka: nie masz do niej podejścia po prostu

Me: do ciebie chyba też

Księżniczka: trudno się nie zgodzić

Me: masz zły humor?

Księżniczka: to mój charakter :')

Me: wiesz, że jak wrócisz, to mi to wynagrodzisz?

Księżniczka: na pewno nie tak, jakbyś chciał ♡

Me: jestem samcem alfa w tym związku

Księżniczka: chyba w twoich snach

Me: kocham cię

Księżniczka: wiem

Księżniczka: ale nie licz na numerek x

***

-Czy nasze rozmowy zawsze będą takie... specyficzne?- Hailee swoim starym zwyczajem wsadziła mi rękę we włosy i potargała. Miałem wrażenie, że robiła to głównie, żeby mnie zirytować, ale uwielbiałem patrzeć na jej uśmiech, więc po prostu siedziałem spokojnie wpatrując się w nią.

-To ty jesteś wredna- mruknąłem, śmiejąc się pod nosem. Akurat w tym miałem rację, bo Hails posiada cechy charakteru, nad którymi trudno zapanować. Już nie raz byłem świadkiem, jak o mało co nie rzuciła się na kogoś z jakiegoś błahego powodu. Najważniejsze, że nauczyłem się ją uspokajać, chociaż wciąż nie wiem, jakim cudem. Zazwyczaj wystarczyło po prostu ją przytulić i nie dać uciec, co o dziwo prawie zawsze działało. Księżniczka potrafiła być często naprawdę urocza, chociaż pokazywała tę cechę niezbyt często.

Była moim życiowym wyzwaniem, bo codziennie mogłem odkrywać ją na nowo i właśnie to podobało mi się najbardziej.

-Chodzi mi o to, że głównie gadamy o rzeczach, o których nie powinniśmy- wytłumaczyła, a ja już na głos głupio się roześmiałem. Nic na to nie poradzę, że będę śmiał się z jej wstydliwego zachowania chyba zawsze.

-Po prostu ci się to podoba, ale mi tego nie powiesz- zachichotałem z jej cichego prychnięcia dezaprobaty, jednak po chwili ucichłem. Hailee udała się właśnie do przymierzalni i przez jej wybór zrobiło mi się gorąco.
-Jak mogłaś mi to zrobić!?- jęknąłem, chowając twarz w dłoniach. Tak, może i zachowywałem się trochę dziecinnie, ale to, co zrobiła to po prostu zdrada stanu.

-Nie przesadzaj- sceptyczny głos zza kotary tylko mnie rozeźlił.

-Nienawidzę cię tak bardzo, że to po prostu niemożliwe- syknąłem, gdy
dziewczyna zawołała mnie do ciasnego pomieszczenia. -Jesteś najgorszą dziewczyną na świecie i...

-Kocham cię, głupku. Masz tylko pomóc mi wybrać- Hailee odparła ze stoickim spokojem, stojąc przede mną w tak kusym zestawie bielizny, że nogi same się pode mną uginały. Wróciła i zaciągnęła mnie na zakupy, a ja lekkomyślnie się zgodziłem. Szkoda, że nie zdążyłem zapytać co konkretnie kupuje. W mojej sytuacji najlepiej, żeby kupowała kombinezon narciarski i kalosze.

To nie tak, że jej mini pokaz mody mi się nie podobał, bo na początku cieszyłem się jak dziecko. Potem jednak dowiedziałem się pewnej istotnej informacji. Nie byłem zadowolony z kategorycznego zakazu jakiegokolwiek dotykania w przebieralni. To jakby pokazywać lwu kawałek mięsa i kazać mi się na niego patrzeć. Tylko patrzeć. Przecież to nieludzkie!

Myśl o czymś obrzydliwym, no dalej! Ta gruba, spocona ekspedientka. Z biustem, który na bank dosięga jej do kolan, kiedy nie ma na sobie stanika. O Boże. Przesadziłem.

-Aż tak źle wyglądam?- dziewczyna poparła dłonie o biodra i zmarszczyła brwi skofundowana. Nie muszę dodawać, że przez swój ruch materiał koronkowego stanika lekko opadł, a moje ciśnienie skoczyło w górę.

-Nie, dlaczego?- udawałem, że wewnętrznie wcale nie umierałem. A niestety tak było.

-Bo patrzysz się na mnie jak na zgniłą kanapkę- mruknęła, a ja od razu wyczułem jej złość.

-Po prostu nie mogę myśleć o tobie w tym stroju, więc szukam alternatywy- wytłumaczyłem, przez nieuwagę zapominając o tym, żeby skupić się na czymś niezbyt atrakcyjnym.

-Chyba ci się nie udało- odparła z przekąsem, wskazując palcem mniej więcej w okolice moich spodni. Oczywiście, minuta patrzenia na ten cholerny komplet i cały plan na nic.

-To nie moja wina- mruknąłem, próbując skrzyżować nogi. -To ty nie uwzględniłaś, że nie umiem trzymać rąk przy sobie- stwierdziłem, pomimo jej protestów przypierając ją do ściany i z radością złączając nasze usta. W końcu zasady są po to, żeby je łamać, prawda?

Hey, you! || Brooklyn BeckhamOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz