8. You can

575 42 3
                                        

Ostatni rozdział na dzisiaj, dziękuję  za uwagę! :)

/chciałam pokazać Wam, jak według mnie może wyglądać Daniel, były Hailee, którego zdjęcie macie w załączniku :>

-Hailee! Co się dzieje?- kolejny raz zapukał w drzwi, a ja kolejny raz go zignorowałam. Chciałam być sama i pozbierać myśli, co było trudniejsze, niż sądziłam.

-Boże, Hail, księżniczko, otwórz, porozmawiajmy- chyba jeszcze nigdy nie słyszałam Brooklyna aż tak zdenerwowanego, ale byłam zbyt zajęta łkaniem w kącie, by się tym przejąć. Beckham miał rację, co do nieczystych zamiarów mojego byłego. Nie sądziłam, że będzie aż tak źle.

-Jeśli ten kutas choćby dotknął cię tu gdzie nie powinien to...- w tym momencie przestałam słuchać. Po prostu zasłoniłam sobie uszy dłońmi i skuliłam się w sobie jeszcze bardziej. Nie miałam ochoty słuchać nikogo, a tym bardziej gróźb Brooka. Widziałam, że robi to z troski, ale nie pomagał mi wyzywając tego dupka.

Czułam, jak cała moja siła, którą zazwyczaj dysponowałam uleciała ze mnie szybciej, niż mogło się wydawać. Złamał mnie. Daniel mnie złamał. Dobrze widział, gdzie uderzyć, żeby zabolało mnie najmocniej. Najgorsze było to, że nie mogłam nic zrobić. Nie mogłam się bronić, ani walczyć i to dołowało mnie jeszcze bardziej.

Na imprezie, która zapamiętam pewnie na zawsze działo się zbyt wiele upokarzających mnie rzeczy w jednym momencie. Najpierw Daniel udawał miłego, przedstawiał mi swoich znajomych, przypominał kim jestem starym przyjaciołom, ogółem było całkiem miło. Przestało być wesoło, kiedy zaczął opowiadać, jak bardzo wstydziłam się iść z nim do łóżka i przeżyć swój pierwszy raz.
Dla niego śmieszne było to, że nie chciałam puszczać się z pierwszym lepszym kolesiem, dla którego liczyło się tylko zaliczenie kolejnej naiwnej. Mnie na szczęście udało się oprzytomnieć zanim popełniłabym największy błąd swojego życia, ale wiele innych dziewczyn dało omotać się temu troglodycie.

-Hail, proszę- głos Beckhama zmienił się w szept, kiedy ostatni raz spróbował otworzyć drzwi. Nie chciałam z nim rozmawiać, jednak nie chciałam też, aby się martwił. Był dla mnie jedną z najważniejszych osób na świecie, więc mogłam powiedzieć mu w zasadzie o wszystkim. Drżącymi rękami wyjęłam swoją komórkę i wystukałam wiadomość.

Me: przepraszam, chcę być sama

Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.

Kotek: to ja przepraszam, że nie poszedłem z tobą, tylko zrobiłem awanturę i zachowałem się jak kutas, kiedy ty potrzebowałaś wsparcia

Me: pewnie teraz chcesz dać mi reprymendę, co?

Kotek: jak ty mnie dobrze znasz

Me: sama wiem, że źle zrobiłam. Tym razem powinnam cię posłuchać

Kotek: chyba wydrukuję sobie tego smsa i powieszę nad łóżkiem! <3

Me: nie zachowuj się tak, jakbym nigdy nie przyznawała ci racji

Kotek: a kiedy niby przyznajesz?

Me: to nie moja wina, że ciągle się mylisz i nie mogę się z tobą zgadzać xx

Kotek: jesteś urocza

Me: zmieniłeś swoją nazwę

Kotek: musiałem. No proszę cię, wcześniej nazwałaś mnie imbecylem i to bez serduszka, tylko ze śmiejącą się emoji!

Me: jakoś mi się z tobą skojarzyło...

Kotek: kochasz mnie jeszcze?

Me: głupie pytanie

Kotek: tak?

Me: no pewnie

Me: nie zmuszaj mnie do mówienia o uczuciach, wiesz, że tego nie lubię

Kotek: przepraszam, martwię się o ciebie

Me: siedzę w pokoju obok

Kotek: ale nie chcesz ze mną rozmawiać. Nadal.

Me: muszę ochłonąć

Kotek: ale na pewno nic ci nie zrobił?

Me: fizycznie prawie nie.

Me: tylko ośmieszył mnie przed wszystkimi

Me: jaką to byłam beznadziejną dziewczyną

Me: jak to się źle zachowywałam

Me: i, że jestem z tobą dla pieniędzy i 5 minut sławy

Me: to boli, Brooklyn, bardzo boli

Me: boli, jak ktoś, komu kiedyś ufałam miesza cię z błotem

Me: a potem pokazuje film, na którym obściskujesz się z jakąś dziewczyną w klubie

Kotek: błagam powiedz, że w to nie uwierzyłaś

Me: nie. Ja nie, bo wtedy byliśmy razem u lekarza, żeby dali ci zastrzyk i bałeś się przyjść sam. Akurat bardzo dokładnie zapamiętałam tą datę

Kotek: nie przypominaj mi tego. Tamta igła miała z pół metra i o mały włos, a przeszłaby na wylot!

Kotek: ja już nawet nie wspominam o tej bezdusznej pielęgniarce, która wbiła mi ją rękę, jakby w ogóle nie miała ludzkich uczuć!

Me: była wielkości komara...

Kotek: ale strasznie bolało

Me: nie wątpię, mój ty rycerzu od siedmiu boleści xx

Kotek: mogę wejść?

Me: możesz

》》》》》

Nie mam pojęcia, czy takie rozmowy przez wiadomości mi się udały, co o nich sądzicie? Może chcecie więcej takiej formy? :)

W ogóle to jak widzi Wam się postać Daniela? Czy nie lubicie go tak samo jak ja? :p

A na razie pozdrawiam i do kolejnego!

Hey, you! || Brooklyn BeckhamOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz