V

680 29 1
                                        

Po drodze do domu wstapiłam do sklepu zaopatrzyć sie w słodycze i wode. Wrócilam do domu, pierwsze co zrobiłam to spakowałam swoje rzeczy. Później przeszłam do swojego cowieczornego rytuału.

*Rano*
Budzik miałam nastawiony na 6:00. O 7 mieliśmy być pod hala. Ubrłam czarne dresy , biała bokserke i czarna bluzę z klubowym logo. Zjadłam lekkie śniadanie. Wzięłam walizkę która wczoraj spakowałam i zeszlam na dół. Była 6:45. Mój Ferdus odmówił mi posłuszeństwa, taxi nie odbierało byłam w czarnej dupie.
Z bloku wyszli moi jakże ukochani sąsiedzi. Karol szedł pewny siebie zadowolony od ucha do ucha, a Wrona jakiś taki przygaszony. Probowałam odpalic mój kochany samochód, ale nie musiał sie uprzeć ze dzisiaj nie jedzie. Byłam bezsilna
-w takim tepie to pojedziemy bez ciebie.-pochodzi do mnie Andrzej
-no widzisz niektórzy będą sie cieszyc.
-chodz pojedziesz z nami. Zostało ci tylko 10 minut a watpie ze dojdziesz tam.
Chcąc nie chcąc zgodzilam sie ze pojade z nimi. O dziwo Karol przez cala drogę nie wypowiedział ani jednego słowa. Jechalismy w ciszy oprócz tego ze grało radio. O 7:55 byliśmy pod hala. Wyszlam z auta i podziekowałam za podwozke. Wziełam swój bagaż z auta Andrzeja i poszlam do autobusu, uprzednio podając swoja walizkę koledze z zespołu. Usiadłam przy oknie, mniej więcej na samym początku.

------------
Przepraszam, ze tak długo i taki krotki jest. Ostatnio nie ma weny :(

Mieszanka Wybuchowa [Zakonczone]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz