Spotkanie

4.4K 233 17
                                        

Wstałam rano nieprzytomna. '' Chyba za długo wczoraj siedziałam nad lekcjami. Muszę trochę odpuścić w końcu mam jeszcze czas do matury. '' zwlekaj się z łóżka i wtedy przypomniałam sobie, że czeka mnie wyjątkowe spotkanie z ukochanym nauczycielem. Z jednej strony się cieszyłem z drugiej czułam niepokój a z trzeciej zaczynało mnie to już denerwować. '' Czego ten facet ode mnie chce! '' zjadłam śniadanie, ubrała się jakoś ładniej jak zawsze <czyt: nie w dres> wzięłam plecak i poszłam do szkoły. Cały dzień rozmyślania o tym czego to może chcieć ode mnie Rafał. Myslalam że już wszystko wyjaśnione. On zostaje, nie będziemy razem, koniec kropka. Nie widziałam powodu dalej tego drążyć . Po lekcjach wyszłam że szkoły. Rafał czekał już na mnie przed bramą. Spojrzałam na niego z ukosa.
- Mamy tak przy wszystkich sobie rozmawiać?
- mieliśmy iść do cukieterii. - powiedział Rafał robiąc przy tym ten swój durny, ale jednak urzekający uśmieszek.
- no to chodźmy. Choć to i tak wygląda glupkowato.
- wiem, wiem idź sama a ja dojadę. - spojrzałam na niego z jeszcze większym zdziwieniem, ale w sumie pasowało mi to. Wolałam żeby nikt nas razem nie zobaczył. Odwróciła się i ruszyłam w kierunku cukieterii, a on wsiadł do samochodu.
.....................................................
Podchodząc pod cukieterie zobaczyłam już Rafała siedzącego przy stoliku. Weszłam do środka zamówiłam herbatę i usiadłam.
- no to co Pan profesor ode mnie chciał. - wykrzywilam się lekko.
- Majka posłuchaj chce Ci powiedziec- tu wziął głęboki oddech a ja przewróciła tylko oczami- chce Ci powiedzieć, że jesteś pierwszą osobą, która daje takim uczuciem. Nie wiem czy to miłość, ale masz w sobie coś co mnie do Ciebie przyciąga. ...
- Ma Pan ochotę mnie przeleciec??
- Jednak to prawda co mówili. Jesteś wredna idealistka, która się z nikim nie liczy.
- Miło o mnie mówią nie ma co... Niech Pan kończy, proszę.
- Nie chce Cie skrzywdzić. . Mam rodzinę dzieci... Nie mogę tego zostawić. Chyba mnie rozumiesz?
-Rozumiem. Wszystko rozumiem...
- Nie chce Ci proponować przyjaźni. Chcę Ci tylko życzyć byś znalazła kogoś na swojej drodze z kim będziesz mogła być i zapomnisz o mnie. - uśmiechnął się do mnie jak jeszcze nigdy. Westchnęłam. Mam co chciałam. Kochanie, ale nie zostawi swojej rodziny. To takie logiczne... Jednak niemoglam dopuścić do siebie tej myśli. Długi czas milczałam patrząc się na gorąca herbatę, która przyniosła kelnerka.
- czemu nic nie mówisz ?
- przepraszam Pana. Za to wszystko. Ja też przesadziłam. Ale nie wiem czy tak łatwo zapomnę... O Tobie...
- to ja przepraszam. Dałem Ci tylko nadzieję. Nie umialem się powstrzymać.
-Spoko. Mogłam Ci nie ufać. Głupia jestem....
-Maju! Nie mów tak.! To przeze mnie to wszystko. - schował głowę w ręce. Widziałam że to przeżywa. Poniekąd miał rację. To jego wina. Jakby nie sal mi nadziei to by mi pewnie przeszło. No sama bym się nie odważyła wyznać mu miłości.
Pirozmawialismy jeszcze chwilę i wyszliśmy. Zaproponował że mnie odwiezie do domu. Zgodziłam się. Gdy pojechaliśmy pod mój blok on zamiast podjechać pod klatke wjechał między garaże.
-Co robisz.?? - nic nie odpowiedział zatrzymał się. Spojrzałam na niego pytając wzrokiem a on wtedy zablokował drzwi w samochodzie....

Matematyk Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz