Przepraszam Was moi kochani, bo niektórym widzę zrujnowałam opowiadanie tą niepłodnością. Rozwiązanie tego miało być kompletnie inne, ale myślę, że to pozwoli mi nie skończyć tego tak szybko i trochę pobawić się kosztem Justina i Sandy. Cindy natomiast niech całuje misia w dupkę :D
___________________
- Justin.. Ale można to leczyć, prawda? Da się? - Nie wiedziałam jak na to zareagować, ponieważ część mnie cieszyła się, że nie ma on nic wspólnego z dzieckiem, a druga część martwiła się, bała o przyszłość ciemnowłosego bo wiedziałam, że nie będzie mógł założyć rodziny.
- Tak... Znaczy mogę podjąć się operacji, która mogłaby to wyleczyć, jednak wiadomo... Nic nie daje stuprocentowej gwarancji. Jest też metoda farmakologiczna, jednak o wiele dłużej to trwa. - Wzruszył ramionami, jakby był zupełnie obojętny. - Nie myślałem o tym, wiesz jaki był mój tryb życia. Dla mnie to było okej, bo mogłem robić co chcę i nie ponosiłem za to konsekwencji. Ale jak będę planował założyć rodzinę to myślę, że podejmę się leczenia.
- Oah, tak mi przykro.. - Podeszłam szybkim krokiem bliżej i zarzuciłam swoje ręce na szyję chłopaka. - Bałam się, że Cię stracę.
- Poważnie? - Zagryzłam wargę, wiedząc, że się przyznałam samoistnie do tego. Uniosłam niepewnie wzrok na tęczówki chłopaka, kiwając głową. - Nie pozwoliłbym Ci odejść, a wiesz dlaczego?
Delikatnie opuszkiem palca gładził mój policzek, a jego wolna dłoń kurczowo trzymała mnie przy sobie.
- Hm? - Mruknęłam, mrużąc oczy.
- Bo jesteś dla mnie cholernie ważna i... Nie jesteś dla mnie tylko seks zabawką. Chociaż niesamowicie kocham to co robisz w łóżku i Twoje ciało jest cudowne, ale... Twoja dusza jest jeszcze cudowniejsza i poznawanie Cię sprawia mi cholerną radość.
Jego słowa sprawiły, że moje ciało zalała fala ciepła, a przyjemne dreszcze przebiegły przez kręgosłup. Uniosłam twarz i instynktownie posmakowałam jego ust, składając na nich delikatny, ale jednocześnie namiętny pocałunek. Przejechałam rękoma w dół, jednak dalej Go obejmując zsunęłam z chłopaka skórzaną kurtkę. Sama jednak zaczęłam się cofać w stronę pokoju. Gdy uderzyłam plecami w drzwi łokciem nacisnęłam klamkę i obydwoje wpadliśmy do pokoju. Atmosfera zrobiła się gorąca, a moje ciało aż płonęło z namiętności i pożądania. Jęknęłam pod nosem ściągając z niego koszulkę, podczas gdy brunet zajmował się moimi ciuchami. Gdy zostaliśmy w samej bieliźnie, przenieśliśmy się na łóżko. To jest jedna z tych rzeczy, które kocham w Justinie. Kocham? Zdecydowanie tak. Nie musiałam udawać cnotki, a on się hamować. Ten układ jednak wyszedł nam na dobre, a ja nie muszę puszczać się z pierwszym lepszym żeby sprawić sobie chwilę przyjemności.
Palce Justina zaczęły znacznie naciskać na moje krocze, którymi masował łechtaczkę przez materiał stringów. Ja mimo to nie potrafiłam skupić się na niczym innym jak przyjemności, którą mi dawał. Drugą ręką zaczął pozbywać się dolnej części bielizny, ja natomiast ściągnęłam stanik. Gdy byłam całkowicie naga, on nachylił się, a ciepły język chłopaka zaczął sunąć w górę i dół, ostatecznie wbijając się w wejście mojej jakże mokrej cipki.
- Osz, cholera! Justin! - Wyjęczałam, ciesząc się, że nikogo nie ma w mieszkaniu.
Jego kciuk wdarł się do mojego środka rozpalając mnie na dobre. Poruszał nim powoli, ale mocno. Nienasycona niemal błagałam o więcej. Palcami od stóp zaczęłam ściągać z niego bokserki. Jego duży i sterczący penis pulsował, dlatego też Bieber niewiele myśląc wbił się w moje wnętrze, poruszając się w szybkim tempie, mocno odbijając się o mój punkt G.
Nie wiem ile to trwało, ale doszłam z głośnym krzyknięciem. Parę ruchów po mnie zrobił to Justin. Obydwoje, zmęczeni i szczęśliwi opadliśmy na łóżko, okrywając się kołdrą.
- Wiesz co? - Odezwał się pierwszy, gdy jego ręka owinęła się w wokół mojego brzucha. Przysunął mnie do siebie, a ja na wpół zamkniętymi oczami słuchałam jego przyspieszonego bicia serca.
- Od tamtej pory... No wiesz, jedyną osobą z jaką się bzykam jesteś ty. Ostatni raz z cindy wtedy, wiesz sama. Ale obiecałem sobie, że choćbym miał nie tykać żadnej przez miesiąc, tylko Ty będziesz właścicielką mojego wielkiego fiuta! - Zaczęłam się śmiać kiwając głową.
- Doceniam, Panie Bieber. Masz jakieś plany na dzisiaj? - Zmarszczyłam brwi, odwracając się do niego przodem.
- Właściwie to tak. Wyjeżdżam... Ale z Tobą. - Westchnął, całując czubek mojej głowy.
- Gdzie? Coo? - Nie ukrywałam swojego zdziwienia, ciekawości też nie.
- Zabieram Cię na jacht moich rodziców. Znaczy bez rodziców. Tylko ja i Ty. - Zaśmiał się pod nosem, a ja pokiwałam głową.
- Ale czemu nie mówiłeś mi wcześniej... - Wymruczałam, zakładając nogę na jego biodro. Przejechałam językiem po dolnej wardze chłopaka, delikatnie ją zagryzając i ssąc.
- Bo to miała być niespodzianka...- Mruknął. Jego dłonie zaczęły błądzić po moich plecach i tyłku.
Niewiele później skończyło się to tak jak godzinę temu. Znów. Tym razem nieco ostrzej.
Krótki, ale to dlatego, że dodaję drugi dzisiaj pod rząd, mam nadzieję, że zrozumiecie. Teraz będą święta, wolne, więc się postaram :) jak ktoś ma jakieś pytania, mogę podać numer gadu, albo aska, cokolwiek. Buziaki misie! Słodkich snów i miłego (jutrzejszego) dnia wagarowicza!
CZYTASZ
It's only sex - Justin Bieber ff
ФанфикшнPiękna Sandy, która nie ma najlepszego życia. Rodzice alkoholicy, dziewczyna sama zarabia na siebie i swoje potrzeby. Ma swoją najlepszą przyjaciółkę Anę. Ma na głowie też szkołę. Jak sobie z tym radzi? Wchodzi w mały... Układ. Bieber. Justin Bieber...
