10. I think I'm losing my mind now

1.8K 110 8
                                        


Siedziałam właśnie na kanapie w moim małym, lecz przytulnym salonie. Tym razem nie byłam sama. Towarzystwa dotrzymywał mi, sama się sobie dziwię - Justin. Muszę przyznać, że poczułam się jak za dawnych czasów. Justin był jednym z typowych kolesi z high school, był dowcipny i dobrze się z nim rozmawiało. Śmiałam się właśnie z kolejnego żartu, gdy Justin stwierdził, że pójdzie po picie. Gdy wrócił usiedliśmy obok siebie na kanapie i uruchomiliśmy telewizor. 

W pewnym momencie Justin wyciągnął telefon i zaczął sprawdzać swoje social media. Spojrzałam na niego lekko poirytowana i westchnęłam. 

- Serio Justin, serio? 

Chłopak wzruszył ramionami i zaśmiał się na widok mojego wyrazu twarzy. Włączył instagrama oraz aparat, który miał ustawioną przednią kamerkę. Odsunęłam się błyskawicznie na widok mojej twarzy, chyba większość z was zna doskonale ten odruch.

- Och, Danielle. Muszę być na bieżąco z fanami. Chodź, zrobimy sobie selfie. - Powiedział, po czym poruszył zabawnie brwiami. Okej, przyznajcie, kto w tym momencie zaczął nucić "But first... let me take a selfie"? Tak, tak, ja. Ustawiłam się obok Justina i zrobiłam minę... uch, nie powiem jaką. Spojrzałam na zdjęcie i się załamałam.

- Proszę Cię, nie mów, że to udostępnisz. - Wychrypiałam patrząc na niego z litością. 

- Oooo tak, to właśnie zrobię. - Powiedział po czym pochłonął go jego własny wirtualny świat. Po chwili usłyszałam powiadomienie mojego telefonu, więc sięgnęłam po niego dłonią. Gdy go odblokowałam, na ekranie ujrzałam napis " @justinbieber oznaczył Cię na zdjęciu." Kliknęłam w to powiadomienie i moim oczom ukazało się nasze zdjęcie z opisem... "Chill with one of my best" Uśmiechnęłam się pod nosem i w tym momencie się ocknęłam. Uniosłam oczy ku górze i zobaczyłam, że Justin właśnie opuszcza mój salon. 

- Haaaalo, gdzie idziesz?! - Krzyknęłam za nim do toalety. 

- Do toalety. - Odpowiedział a ja zajęłam się dalej telefonem. Według mojego zegarka, mężczyzna wrócił dopiero dziesięć minut później. 

- Co Ci tak długo zajęło? - Spytałam uprzejmie, siląc się na szczery uśmiech do niego. 

- Wnikasz w moje łazienkowe sprawy? - Odpowiedział pytaniem, zabawnie poruszając brwiami. - Dostałem telefon właśnie od Scootera, muszę wracać. Nie będziesz zła, jeśli sobie teraz pójdę? Właściwie burzy już nie ma. - Powiedział a ja przecząco pokręciłam głową. Właściwie nie powinnam w ogóle go tu przyprowadzać, no ale wiecie... to było silniejsze ode mnie. Justin podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek. Odsunęłam się szybko od niego i spojrzałam w podłogę. Wiem, że to tylko nic nieznaczący buziak w policzek, ale to chyba ciągle za dużo jak dla mnie. Pożegnałam się z chłopakiem i poszłam ogarniać się do spania, ponieważ był już późny wieczór. 


JUSTIN POV (next day) 


Siedziałem w swojej sypialni wciąż wpatrując się na to zdjęcie. Najchętniej pogniótł bym je, spalił lub wyrzucił. Od wczoraj targały mną negatywne emocje. Tyle pytań. Spojrzałem jeszcze raz na mały obrazek i przyjrzałem się napisowi. Dhalia Stevens, 20.09.2011. Najchętniej pojechałbym do niej, poprosił, wręcz błagał o wyjaśnienia na kolanach. To nie może być prawda, a zresztą kłamstwo też nie. 


Moje największe przemyślenia? 

Co się stało z tym płodem/dzieckiem? 

Czy to moje dziecko? 

Czy wtedy spieprzyłem ostanią szansę na życie u boku Danielle? 


SoberOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz