13. You can't let her go, Justin

1.5K 113 5
                                        

Oparłam się o parapet, nerwowo go wyczekując. Stoję przy tym cholernym oknie już z jakieś dziesięć minut, może nawet więcej. W końcu przed domem zaparkowało srebrne Audi a9. Podskoczyłam z radości i poczułam ulgę, że wracamy powoli do rzeczywistości. Odeszłam od okna i pobiegłam otworzyć mu drzwi. Wypadłam na ganek przed domem i rzuciłam się mu w ramiona.

- Dylan! - Krzyknęłam przytulając chłopaka. Gdy poczułam zapach jego mocnych perfum, poczułam się naprawdę spokojna, pierwszy raz od tygodnia. Dzisiaj miałam mieć wywiad u Ellen więc było to dla mnie bardzo ważny dzień, a warto wspomnieć, że ostatnie nie należały do najprzyjemniejszych.

- Co tam maluszku? - Spytał otwierając szerzej 8j drzwi do mojego mieszkania. Weszłam za nim i skierowałam się do kuchni, gdzie usiadłam na blacie. Wzruszyłam ramionami.

- Niewiele się dzieje. - Skłamałam patrząc mu w oczy. Przygryzłam delikatnie dolną wargę i podrapałam się po szyi. - A u Ciebie?

- No też niewiele. Oprócz tego, że męczą mnie tabloidy, ponieważ Justin Bieber dodał zdjęcie na instagrama z MOJĄ dziewczyną. - Mruknął patrząc na mnie ostrym wzrokiem, a ja momentalnie poczułam jak pot oblewa moje ciało. Nie, nie mam najmniejszego zamiaru opowiadać mu co się dzieje.

- No spotkaliśmy się raz. Była burza, powinieneś pamiętać, w dzień gdy wyjechałeś. Nic wielkiego. - Odpowiedziałam wywracając oczami. Doskonale zdążyłam już poznać ataki zazdrości Dylana. Zeskoczyłam z blatu i chciałam opuścić pomieszczenie, próbując go wyminąć. Nagle poczułam mocny uścisk na ramieniu. Syknęłam z bólu i spojrzałam morderczo na mężczyznę. - Serio? Puść, to boli. - Krzyknęłam odrzucając prawą rękę do góry.

- Nie chcę żebyś się z nim spotykała. Nie życzę sobie tego. Jesteś moją dziewczyną, rozumiesz? - Warknął przybliżając swoją twarz do mojej. Zaśmiałam się nerwowo, wyrywając się z uścisku.

- Odwal się, Dylan. - Mruknęłam udając się do swojego pokoju. Właściwie to nie mam pojęcia co mnie tak cieszyło w jego powrocie. Dylan może i jest całkiem dobrym przyjacielem, ale jeśli mielibyśmy być w poważnym związku to długo by to nie wytrzymało. No i jestem pewna, że to nie wytrzyma. Nie damy rady.

Westchnęłam wchodząc do swojej sypialni. Zamknęłam za sobą drzwi, które już miałam wstawione nowe i udałam się do mini garderoby. Wybrałam z niej długą, czarną sukienkę dopasowaną do ciała oraz jeansową kurtkę. Udałam się do do łazienki, wzięłam szybki prysznic, zrobiłam delikatny makijaż żeby zakryć lekkie niedoskonałości i ubrałam się. Na stopy założyłam czarne krótkie converse, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Około godziny 4 po południu wsiadłam w mojego białego opla insignię i ruszyłam w kierunku Manhattanu, gdzie znajdowało się studio Ellen.

Wysiadłam z samochodu i zamknęłam go pilotem. Upewniłam się, że na pewno nikt nie dostanie się do środka i udałam się do środka ogromnego budynku. Na wejściu dostałam swój własny identyfikator i poszłam w dobrze znane mi miejsce. Po skierowaniu się do garderoby, przywitałam się z ekipą i uściskałam delikatnie starszą blondynkę.

- Och, Danielle! Jak zwykle pięknie ubrana i umalowana. Widzicie, mówiłam, że jesteście tu zbędne. - Prychnęła machając dłonią w stronę trzech wizażystek, na oko w moim wieku. Dziewczyny wydęły usta sztucznie uśmiechając się do Ellen i opuściły pomieszczenie. - Powiedz mi, kochanie. - Zwróciła się do mnie, siadając na oparciu kanapy. - Czy jesteś gotowa na dzisiejszy wywiad? Wiesz, po nim powiem o tobie dużo miłych słów i będziesz mogła wrócić do bogatego życia. - Powiedziała dając nacisk na gotowa. Wiedziałam o co jej chodzi. Kluczowe słowo do sławy, a właściwie imię. Justin.

Zaledwie piętnaście minut temu stałam za kulisami pomieszczenia, które dobrze było znane widzom The Ellen DeGeneres Show. Gdy usłyszałam "Howard, wchodzisz" posłusznie udałam się na słynną kanapę. Usiadłam starając się skoncentrować na Ellen, pośród bijących braw i zaciekawionych twarzy nastolatek z podobizną Justina na koszulce.

- Cześć Danielle, co u Ciebie słychać? Słyszałam, że wyrzucili Cię z pracy? - Zaczęła typowo kobieta.

- Och, Ellen. Jak zawsze bezpośrednia! - Powiedziałam delikatnie się śmiejąc i spoglądając na widownię. - Tak, nie pracuję już w redakcji. Ale jak to się mówi, trudno i żyje się dalej. Nie odczułam straty, to po prostu nowy początek mojego życia.

- Mówiąc o nowym początku masz na myśli przeprowadzenie się do nowego mieszkania i nowy związek? - Spytała rozkładając dłonie.

- Ym, tak, przeprowadzkę do tego zaliczam. Aczkolwiek nie jestem w związku. Dylan, jeśli o to chodzi, jest tylko moim przyjacielem. - Powiedziałam czując ogromną gulę w gardle. Stres. Nie wiem, jak Dylan zareaguje na to, że zakończyłam oficjalne istnienie naszego związku na wizji.

- Uff, mam wrażenie, że cała męska populacji Ameryki w tym momencie odetchnęła z ulgą! - Krzyknęła śmiejąc się. - Mówiąc to, mam na myśli mojego ulubieńca. Justin Bieber, chodź do nas! - Ok, dobra. Tego się nie spodziewałam. To chyba nie jest mój wymarzony wywiad. No ale cóż, chcesz mieć dobrobyt musisz cierpieć. Spojrzałam w kierunku wejścia na wizję w momencie, gdy na sali rozbiegły się krzyki i wiwatowania. Wysoki blondyn pomachał w kierunku damskiej publiczności i zajął miejsce na przeciwko mnie. Przygryzłam nerwową dolną wargę.

- Juuustin! Poznajcie się, to jest Danielle. Ach nie, przepraszam, wy się już znacie? Prawda? - Spytała powściągliwie kobieta puszczając do mnie lewe oko. Westchnęłam, gdy oboje przytaknęliśmy. - Opowiedz nam, skąd znasz tą uroczą dziewczynę? - Skierowała się do Justina. Zacisnęłam bok mojej sukienki z nerwów.

- Hm, Danielle i ja mieszkaliśmy w tym samym mieście. Chodziliśmy do tej samej szkoły, to samo osiedle. - Mruknął odrzucając ramiona do tyłu. - Znajoma ze szkoły.

- Och, nie gderaj. Wiem, że to ktoś więcej, niż tylko znajoma ze szkoły.

- Byliśmy przyjaciółmi. - Syknęłam siląc się na uśmiech. - Staramy się utrzymywać kontakt, znikomy, ale zawsze to coś. - Powiedziałam prostując od razu kwestię wspólnego zdjęcia.

- Czy Danielle to jest dziewczyna do której kierowałeś swoje piosenki? - Ellen spojrzała na mężczyznę. Prosto z mostu. To nie jest randka w ciemno, prawda? Prędzej jakieś "Mamy Cię!" albo Ukryta Kamera.

- Tak. - Mruknął blondyn drapiąc się po szyi. - Danielle jest tą kobietą, z którą kiedyś łączyło mnie coś więcej i nie była to jednorazowa przygoda. - Nie była? Pamiętam tylko jeden wspólny seks razem, więc?

- Wiedziałam. Zawsze potrafię rozpoznać, kiedy między kimś coś iskrzy. A mamy tu napięcie od kiedy wszedłeś! Powiedz mi, nie szkoda Ci stracić taką uroczą, miłą i piękną dziewczynę? Justin, zabawa zabawą, ale nie pozwól odejść takiemu skarbowi. Na dzisiaj to tyle, widzimy się już w następnym odcinku! Do zobaczenia! - Wstałam razem z wszystkimi i pomachałam. Po chwili w pośpiechu opuściłam pomieszczenie. 

SoberOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz