3.

1.4K 164 37
                                        

  Obudził mnie alarm, który ustawiłem w telefonie- 10.30. Przebrałem się w czarne spodnie i koszulkę tego samego koloru. Udałem się do pokoju Mary, by obudzić ją na śniadanie. Zdziwiłem się, gdy nie było jej w środku. 

-Mary! Gdzie jesteś?!- krzyknąłem, jednak odpowiedziała mi cisza. W pośpiechu zajrzałem do każdego pomieszczenia, jednak mojej córki nie było. Założyłem buty i wyszedłem z domu. Nie martwiłem się o zamknięcie drzwi. Chciałem tylko szybko ją znaleźć. 

-Tato, gdzie idziesz?- usłyszałem jej głos z placu zabaw. 

-Co ty tu do cholery robisz? Wracaj do domu. Nie wolno ci wychodzić bez mojej wiedzy.- wziąłem ją na ręce. 

 -Przepraszam.- wyczułem, że zaraz się rozpłacze. 

-Księżniczko, ale nie płacz. Tata się o ciebie bał. Nic się nie stało, następnym razem uprzedź, jeśli chcesz wyjść.- wytłumaczyłem jej. 

-Dobrze, już nie będę. Zrobimy coś do jedzenia?-zapytała, gdy znaleźliśmy się ponownie w domu. 

-Oczywiście. Umyj ręce, a ja zrobię jajecznice.- ponagliłem ją. Zabrałem się za przygotowanie posiłku. Na szczęście Sam kupiła wczoraj jajka. Źle ją potraktowałem, muszę to jakoś naprawić. 

 -Gotowa!- Mary wskoczyła do kuchni.- Kiedy będzie Sam?- zapytała o opiekunkę. 

-Przed 12 pewnie. A co, już się stęskniłaś?- posłałem jej uśmiech. 

-Trochę. Fajnie się z nią bawi i robi dobre tosty i sałatkę.- zaśmiała się.- A dzisiaj zrobimy ciasteczka!- wydawała się zadowolona.  Cieszę się, że dobrze spędza im się razem czas. Właśnie o to mi chodziło.

-Siadaj i pałaszuj. Talerz ma być pusty.- postawiłem przed nią jajecznicę i herbatę. Sam usiadłem naprzeciwko. Obserwowałem jak podnosiła widelec do ust. Za każdym razemm ćlamała niemiłosiernie i śmiała się, jakby wiedziała, że ją słyszę i robiła to specjalnie.

-Chcesz mnie o coś zapytać?- spojrzała na mnie podejrzliwie.

-Możliwe. Co robiłyście wczoraj z Sam?- wziąłem łyk herbaty.

-Szukałyśmy mi ubrań, jadłyśmy śniadanie, bawiłyśmy się lalkami, później obiad i miałyśmy robić te ciasteczka..- urwała.- Dlaczego byłeś taki niemiły? Przecież chciała dobrze. No i... powiedziałam, że pozwalasz mi wychodzić.- zrobiła smutną minkę.

-To są sprawy dorosłych kochana. Ale spokojnie, przeproszę ją. Troszkę się zdenerwowałem, bo się martwię o ciebie.- wyjaśniłem jej.

-Wiem, bo tylko ja ci zostałam.- podsumowała i wylizała talerz z ketchupu.- Zjadłam! Ide umyć ząbki tatusiu.- zeskoczyła z krzesła i pobiegła do łazienki. Przy okazji zgubiła buta i wróciła po niego z głośnym śmiechem. Spojrzała na mnie i schowała się szybko za ścianą. Nie rozumiem, skąd u niej tyle śmiechu. Wiem, że to dziecko i wszystko ją cieszy, ale tak radosnego jeszcze nie widziałem. Zabrałem naczynia i zająłem się myciem ich. Wtedy rozległ siędźwięk dzwonka do drzwi. Z rękoma w pianie poszedłem otworzyć. 

-Witaj.- wpuściłam Sam do środka. Niechcący ochlapałem ją pianą.- Najmocniej przepraszam.- nieumyślnie złapałem się za głowę, więc piana znalazła się i na moich włosach.

-Nic się nie stało.- przetarła końcówki i spojrzałą na mnie.- Ale ty chyba musisz doprowadzić się do porządku.- zauważyła.

-Istnieje taka możliwość. Niestety. Rozgość się.- powiedziałem. Mary musiała usłyszeć, że przyszła, bo odrazu przybiegła się przywitać. Z rozbiegu wskoczyła Sam na ręce.

Unbroken 2 | Andy BiersackOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz