Dzisiaj mieliśmy z chłopakami galę. Zostaliśmy nominowani w dwóch kategoriach, jednak nie liczyliśmy na cuda. Wierzyliśmy w swoich fanów, którzy organizowali wiele akcji na twitterze. Byliśmy zaskoczeni, gdy wyczytali nazwę zespołu. Album roku, tego się nie spodziewałem. Wróciliśmy do domów szczęśliwi z sukcesu, który udało nam się osiągnąć. Kierowca wysadził mnie pod samym domem i na palcach wszedłem do środka. Wszędzie panował mrok, więc musiałem zapalić chociaż jedno światło.
-Gratulacje tato!- krzyknęła Mary wyskakując zza kanapy.- Nie wierzyłam w ciebie, a tu taka niespodzianka.- dodała podając mi lautkę, którą musiała zrobić z Sam.
-Dziękuję szkrabie.- uścisnąłem ją.- A teraz do łóżka, zaraz północ.- skierowałem ją w stronę schodów. Posłusznie ruszyła na górę. Samantha siedziała przy stole z szampanem i przystawkami. Uśmiechnąłem się na jej widok.
-To pewnie wielki sukces zespołu.- spojrzała na statuetkę.- Gratulacje.- wstała od stołu by mnie uścisnąć. Wyglądało to niezręcznie, bo nie bardzo wiedzieliśmy, co robimy. Po ostatniej poważnej rozmowie nie byliśmy tak blisko siebie.
-Dziękuję. Za miłe słowa i to, że czekałaś.- puściłem ją i odsunąłem sobie krzesło. Dziewczyna zakaszlała i spojrzała na butelkę i kieliszki. Otworzyłem szampana i polałem nam. Teraz mogłem usiąść.
-Trzeba to uczcić.- zaśmiała się.- Za dalsze sukcesy.- wzniosła toast. Przybiliśmy sobie kieliszki.
-Mary była grzeczna?- zapytałem by przerwać ciszę.
-Jak zawsze. To anioł nie dziecko. Jest dość ruchliwa, ale nie ma problemów ze skupieniem i na tyłku też potrafi usiedzieć.- odpowiedziała pijąc. Uśmiechnąłem się. Rozmowa nie kleiła nam się najlepiej, za to butelkę opróżniliśmy jak zawodowcy.
-Jak ten czas szybko leci.- zauważyłem, że zegar w kuchni wskazywał 1.40.
-Racja, pójdę już.- wstała z krzesła i zabrała kieliszki. Ruszyła z nimi do kuchni. Wziąłem butelkę i poszedłem za nią. Pocichu umyła naczynia. Chciałem się dostać do śmietnika, więc musiałem lekko ją szturchnąć by się odsunęła. Podnosząc głowę uderzyłem się w otwartą szafkę.-Jeju, nic ci się nie stało?- wytarła ręce.- Usiądź, to zobaczę czy jesteś cały.- trzymając się za głowę usiadłem na krześle. Dziewczyna stanęła naprzeciwko i obejrzała moją głowę.- Na szczęście jesteś cały.- odetchnęła z ulgą.
-Bałaś się, że szafka wykonała zamach na moją osobę?- zaśmiałem się.
-Trochę.- odparła. Wstałem i znalazłem się niebezpiecznie blisko. Widziałem, jak błyszczą jej ciemne oczy. Jaką miała idealną i zadbaną cerę. Poprawiłem jej kosmyk, który wydobył się z warkocza. Delikatnie przejechałem jej po policzku.- Andy...- nie zdążyła dokończyć. Powoli połączyłem nasze usta w pocałunku. O dziwo nie protestowała. Objęła mnie wokół szyji. Powoli położyłem jej rękę na tali. Nie zbliżałem się do kobiet w ten sposób od śmierci Hope. Było to dziwne uczucie, w środku walczyłem ze sobą. Nie wiedziałem, czy postępuję słusznie. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego to zrobiłem. Czemu jej osoba tak na mnie działa? Samantha przerwała pocałunek i spojrzała w dół.
-Wybacz.- wyjąkałem, bo nie wiedziałem o czym teraz myśli.
-To nic, pójdę do domu.- odwróciła się na pięcie.
-Sam, proszę. Porozmawiajmy.- złapałem ją za rękę. Posłusznie się zatrzymała.- Nie mogę zgonić winy na alkohol, bo słabo na mnie podziałał. Nie potrafię się wytłumaczyć. Mam mętlik w głowie. Od pewnego czasu często na ciebie spoglądam i widzę rzeczy, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Jest mi z tym ciężko, bo nie wiem co robić. Jesteś tu ze względu na moją córkę i nie chcę żebyś zrezygnowała z mojego powodu. Za bardzo się do ciebie przywiązała, więc proszę, nie rezygnuj.- powiedziałem.
-Nie zrezygnuję.- odpowiedziała rozkojarzona. Zrobiło się okropnie cicho.
-Proszę, powiedz coś więcej.- spojrzałem na nią błagalnie.
-Kiedy teraz przyjść?- zapytała. Nie tego się spodziewałem.
-O 14, wyśpij się. Wyjdę tylko na chwilę.- dziewczyna pokiwała głową i poszła po swoje rzeczy.
-Dowidzenia.- opuściła mój dom i zostawiła mnie w ciszy. Nie miałem nic ciekawego do roboty, więc poszedłem spać. Jednak nie było to takie proste. Znalazłem się w ciężkiej sytuacji. Nie jestem pewien, czy potrafię zapomnieć o tym, co czułem do Hope i ruszyć dalej. Samantha jest cudowną osobą, ale nie mam zamiaru jej zranić. Zmęczony wreszcze przymknąłem oczy.
*Samantha*
Wróciłam do domu wykończona. Byłam w pracy dłużej niż zwykle i jeszcze pozwoliłam sobie na coś takiego. Mogłam orazu po jego przyjściu opuścić dom. Chciałam tylko być miła i uczcić z nim tą wygraną. Muszę z nim o tym porozmawiać, bo nie wiem, jak to wpłynie na dalszą współpracę. Nie chcę odchodzić. Nie chcę też czuć się dziwnie w jego domu. Powinnam mu przeszkodzić, coś zrobić. Jednak nie mogłam. Bęziemy musieli o tym porozmawiać. Postanowiłam uspokoić nerwy i zdrzemnąć się, póki mam taką okazję. Wzięłam kąpiel i ustawiłam budzik. Na szczęście nie miałam problemem z zaśnięciem.
Po raz pierwszy stresowałam się zanim zapukałam do drzwi. Nawet na rozmowę o pracę szłam spokojniejsza. Zanim zdążyłam zapukać, drzwi się otworzyły i stanął w nich Andy.
-Witaj, Mary jeszcze śpi. Powinienem wrócić o 20.- powiedział na jednym wydechu i minął mnie. Nie odpowiedziałam, bo zbyt szybko się oddalił. Wiedziałam, że dobrze się to nie skończy.
Czekałam aż mała się obudzi. Nie chciałam być głośno, więc przeglądałam wiadomości w telefonie, a następnie kilka blogów modowych. Musiałam jakoś zająć sobie czas. Zdziwiłam się, że Mary śpi o 14, to nienaturalne. Postanowiłam jednak do niej zajrzeć. Delikatnie otworzyłam drzwi. Dziewczynka oglądała książeczki w swoim łóżku.
-A tatuś mówił, że jeszcze śpisz.- przestraszyłam ją swoją obecnością.
-Słyszałam, że nie miał humoru, to wolałam nie wstawać, bo pewnie coś złego wczoraj zrobiłam.- wyjaśniła ze smutkiem.
-Skarbie, nic nie zrobiłaś. Tata napewno nie jest na ciebie zły. Może wstał lewą nogą albo jakiś kolega go zdenerwował telefonem.- chciałam ją uspokoić.
-Ashley, mnie by on wkurzył.- zaśmiała się.- Zrobisz mi śniadanko?- zapytała. No tak, skoro nie wychodziła z pokoju, musi być bardzo głodna. Wzięłam ją na ręce i razem zeszłyśmy coś przygotować. Jak zawsze chciała tosty i musiałam ją przekonać do zjedzenia czegoś innego. Kanapki nigdy jej nie zachęcały, więc trochę je przyzdobiłam, by wyglądały smaczniej. Taka wersja jej się spodobała. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam obok niej.
-Smakuje ci?- zapytałam popijając. Mała oblizała się.
-Robisz najlepsze kanapki. Taty są bardziej jak masło i chleb.- zrobiła obrzydzoną minę. Grymas szybko przekształcił się w uśmiech i zajadała dalej. Po śniadaniu Mary przebrała się i pościeliła łóżko. Teraz mogłyśmy zajać się zabawą. Jak zawsze wyciągnęła lalki, którymi uwielbiała się bawić.- Dzisiaj musimy poprzenosić im meble, bo mają remont. Może ściany też pomalujemy?- zaproponowała.
-A masz farbki?- usiadłam obok niej.
-Tak.- pobiegła do jednej z szafek i wyciągnęła z nich naprawde dobre farby.- Tylko nie wiem na jaki kolor.- zamyśliła się.
-Zależy kto ma w tych pokojach mieszkać.- podpowiedziałam jej.
-Racja. Ale kenowi nic nie przeszkadza, więc mogą być wszystkie kolory.- przez chwilę nad czymś myślała.- A zrobimy taki tumblr dom?- zapytała. Nie widziałam przeciwskazań.
-Niech będzie.- powybierałyśmy kilka farb i zabrałyśmy się za malowanie.
Dopiero skończyłam pisać 8 rozdział i muszę trochę przyśpieszyć :o za szybko komentujecie :P
CZYTASZ
Unbroken 2 | Andy Biersack
Fanfiction"Trudno zapomnieć o kimś, kto dał tak wiele do zapamiętania." ---- Andy stara się ułożyć życie sobie i małej Mary. Ból po stracie Hope nasila się z każdą rocznicą jej odejścia. Ciężko jest udawać, że wszystko jest okej, gdy rozrywa cię od środka. Je...
