Donghyuck czuł niewyobrażalne zimno, a dookoła była ciemność. wiedział, że dał swojej złości przejęć kontrolę. Pamiętał jak pchnęła go w tył i wypuściła demona, który w nim drzemał. Usłyszał melodię, dobrze mu znaną i poczuł ciepło w jednym miejscu, które rozlewało się i obejmowało powoli jego ciało. Zmusił się, żeby otworzyć powieki, chociaż wydawało się, że został pozbawiony wszelkich sił. Spojrzał na osobę, która siedział przy jego łóżku i śpiewała, a ciepłem które czuł, była dłoń przyłożona do czoła.
- Mamo? - Próbował powiedzieć, ale jego gardło było suche. Nina uśmiechnęła się i pogładziła go po policzku. Czuł się teraz jak wypalone drewno, przykryte warstwą smolistego popiołu.
- Spokojnie kochanie, jesteś w szpitalu. - Powiedziała, a troska w jej oczach zabolała Donghyucka.
- Komuś coś się stało? - Wychrypiał, nie próbując nawet obrócić głowy, był zupełnie bezwładny.
- Twoi przyjaciele są cali i zdrowi. - Uśmiechnęła się uspokajająco. - Czekają na zewnątrz. Jeden bardzo awanturuje się, że musi cię zobaczyć, żeby sprawdzić numer seryjny aparatury, bo czytał coś w internecie.
- Jisung. - Kąciki jego ust lekko się uniosły.
- Jest jeszcze jeden, który ciągle płacze, ale jak tylko pojawi się jakaś pielęgniarka to uśmiecha się i prosi, żeby wpuściła go tylko na minutkę.
- Chenle?
- Ma fioletowe włosy.
- Chenle. - Zakasłał.
- Renjun przyprowadził nawet swoich rodziców. - Podała mu szklankę wody i pomogła zwilżyć usta. - Jest też oczywiście ciocia Anna i twój brat cioteczny.
- Jaemin.
- Tak, Jaemin. Wiesz nigdy go takiego nie widziałam. Siedział cicho w poczekalni, aż w pewnym momencie wstał i wymierzył prawego sierpowego koledze.
- Jeno?
Kobieta pokręciła głową.
- Jeno jest na ostrym dyżurze. Opatrują mu rękę.
- Mówiłaś, że nic im się nie stało. - Głos mu zadrżał.
- Bo to prawda, ma tylko lekkie oparzenie pierwszego stopnia. - Powiedziała gładząc go po głowie.
- Czemu nigdy nie mówiłeś mi, że masz tylu wspaniałych przyjaciół?
Donghyuck pokręciłby głową, gdyby mógł.
- Oni są tu tylko dla Jaemina.
- Nie wydaje mi się. - Powiedziała krzyżując ramiona na piersi. Renjun rozpłakał się i powiedział nam wszystko co się działo przez ostatnie dwa tygodnie.
- Beksa. - Skwitował.
- Powiedział, że wcale nie spotykałeś się tylko z nim, że byłeś nawet na święcie światła w Wiosce Dzieci Nieba. - Jej głos zrobił się smutny i przez chwilę słychać było tylko dźwięk aparatury, która kontrolowała funkcję życiowe Donghyucka.
- To pewnie moja wina. - Westchnęła. - Nie ufasz mi na tyle, żeby mówić mi o wszystkim.
Pokręcił głową, próbując zaprzeczyć.
- Chciałam, żeby zawsze był z tobą Jaemin, bo martwię się o ciebie. Pamiętasz kiedy w wieku trzynastu lat, doszło do incydentu? Od tego czasu boję się spuścić cię z oka nawet na chwilę. - Pocałowała go w czoło.
CZYTASZ
The Elements
Fantasy(Markhyuck, Nomin)Historia szkolnej miłości, okraszonej odrobiną magii, która ginie w realnych problemach dnia codziennego. Na świecie istnieją cztery krainy w których mieszkają Dzieci: Morza, Nieba, Lasu oraz te, które przeprowadziły się do Miasta...
