IV

101 5 0
                                    


Następnego ranka znów przypadkowo spotkali się na plaży.

-Czego tak sam siedzisz? -zapytał Tae.

-A co, przeszkadza ci to coś?

-Może. Uważam, że nikt nie powinien być sam.

-A może ja powinienem?

-Jak to?

-Jak człowiek ma urlop, to chce odpocząć m.in. od natrętnych pytań, które zadaje pewien przystojny szatyn.

-Tak się odwdzięczasz za uratowanie życia? Osz ty! -Taehyung wziął plastikowe wiaderko leżące obok niego, napełnił je zimną wodą z morza i z uśmiechem na twarzy oblał bruneta. Ten wyrwał mu zabawkę z rąk i pobiegł w stronę wody, a Kim za nim. Chlapali się wzajemnie jak dzieci, a uśmiech nie schodził z ich twarzy. Po długiej chwili zabawy usiedli na kocu, a Tae wtulił się w Jeona. Tak po prostu. Jungkook stwierdził, że takie przytulanie się jeszcze nic nie znaczy, więc objął szatyna rękami. Słońce powoli zachodziło już, przybierając żółto-pomarańczowy i czerwony kolor. Chłopcy rozmawiali ze sobą, można powiedzieć, o wszystkim. Minuty mijały jedna po drugiej a oni wciąż gadali, śmiali się. Byli sami. W pewnym momencie Taehyung nieśmiało powiedział cichym głosem, a Kooka przeszły przyjemne ciarki, gdy usłyszał ten głos, taki głęboki i przyjemny. Jednak jego reakcja na słowa Kima wprawiła szatyna w niemałe zdziwienie.

-Kookie, wiesz, bardzo lubię spędzać z tobą czas. Wiem, że krótko się znamy, ale chciałbym ci coś powiedzieć. -uniósł podbródek chłopaka i spojrzał mu w oczy. -Otóż... ja się w tobie zakochałem -pocałował Kooka w usta. Brunet przez moment czuł się jak w niebie, ale natychmiast odsunął się od Tae. Rzucił ciche ,,przepraszam'' i odszedł szybkim krokiem. Szatyn siedział na kocu oszołomiony i zaskoczony reakcją Jungkooka. Obawiał się najgorszego, a mianowicie, że chłopak ma już swoją drugą połowę płci damskiej. Siedział jeszcze chwilę patrząc na spokojne fale, po czym wolno, brzegiem morza poszedł do baru ze smutną miną.

Po tej sytuacji z pocałunkiem Jungkook miał mętlik w głowie. Chciał sobie przemyśleć wiele spraw, m.in. to, co czuje do Kima. Jednak zamiast słodyczy dzisiaj wybrał alkohol. Siedział już od dłuższego czasu w barze, pijąc wódkę. Jeden kieliszek, drugi, czwarty, siódmy...

-Może już wystarczy? -zapytał Bogum, barman.

-Nie, l-lej j-jeeeeszcze... -pijanym głosem mówił Kook. Nagle do baru wszedł Kim, który chciał alkoholem poradzić sobie z dręczącymi go pytaniami. Gdy zobaczył Jeona w takim stanie (nie było z nim najlepiej), otworzył szeroko oczy i głośno powiedział:

-O Boże, Jungkook?!

-Taehyungie!!! -wrzasnął brunet i rzucił się w objęcia starszego.

-Zabieram cię natychmiast do hotelu.

Szatyn był bardzo przejęty stanem Jeona. Zapłacił i wyszli razem. Młodszy ledwo trzymał się na nogach. Tae zaprowadził go do pokoju i położył na łóżku. Już chciał wracać do siebie, gdy usłyszał z ust bruneta ,,kocham cię''. Przystanął chwilę i spojrzał na chłopaka, ale pomyślał, że upojony alkoholem zobaczył swoją dziewczynę i dlatego wypowiedział te słowa. Smutny wrócił do pokoju.

Następnego dnia Jungkook obudził się z ogromnym bólem głowy. Nie pamiętał nic z zeszłej nocy, oprócz tego pocałunku na plaży. Było mu bardzo głupio i smutno, że zostawił Kima wtedy samego i chciał jakoś to naprawić. Wyszedł z pokoju i zobaczył Taehyunga, który też właśnie wychodził. Płakał, co było widoczne w jego podpuchniętych oczach. Jungkook mógł usłyszeć pękanie swego serca na ten widok. Kim go nie zauważył, więc cicho wrócił do siebie i rozmyślał, co by tu zrobić. W końcu postanowił, że wyśle szatynowi bukiet kwiatów i liścik z przeprosinami. Gdy Taehyung wrócił do pokoju, przed drzwiami znalazł piękne, czerwone róże, a w nich list o treści:,,Przepraszam, że zostawiłem cię samego na plaży''. Mimo, że nie było podpisu, szatyn domyślił się, kto jest nadawcą. Uśmiechnął się i wszedł do pokoju.

Wieczorem Taehyung wyciągnął Jungkooka na spacer po plaży. Chciał z nim porozmawiać.

-Kookie, czy ty pamiętasz, co się wczoraj w nocy wydarzyło?

-Nie, a zrobiłem coś nie tak?

-Nie. Nie dziwię się, że nic nie pamiętasz. Byłeś kompletnie pijany, a gdy mnie zobaczyłeś to wrzasnąłeś na całą okolicę moje imię, a gdy zabrałem cię do hotelu i położyłem na łóżku to wymamrotałeś ,,kocham cię''. Zastanawiam się po prostu, czy masz dziewczynę. -Jungkook, jak usłyszał o wczorajszych wydarzeniach, zrobił się czerwony jak burak ze wstydu.

-Nie, nie mam dziewczyny i nie interesują mnie one. Prawdę mówiąc, ty mi się podobasz.

-To dlaczego wtedy na plaży uciekłeś?

-To skomplikowane. Kilka lat temu miałem chłopaka, którego mocno kochałem. On jednak miał wypadek i zginął na miejscu.

-Przykro mi. A co z kierowcą samochodu?

-To nie był taki wypadek. Mój chłopak wypadł przez balkon i skręcił kark. Ty mi go trochę przypominasz, dlatego wtedy cie zostawiłem. Przepraszam. Boję się, że cię skrzywdzę lub coś ci się przydarzy.

-O, nie musisz się już bać, nic mi nie będzie. -przytulił bruneta mocno. -Wiem, że może być to dla ciebie trudne i że może potrzebujesz więcej czasu, ale chciałbym, żebyś był moim chłopakiem. -powiedział Taehyung. Jeon uniósł jego podbródek i odparł:  -Dla ciebie wszystko. -po czym złączył ich usta w namiętnym pocałunku.

Nad morzem w Busan~taekookOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz