,,All around me are familiar faces
Worn out places, worn out faces
Bright and early for their daily races
Going nowhere, going nowhere
Their tears are filling up their glasses
No expression, no expression
Hide my head, I want to drown my sorrow
No tomorrow, no tomorrow " *
Jackson się powiesił.
Odebrał sobie życie na sali gimnastycznej tuż przed rozgrzewką szkolnej drużyny.
Kolejny nastolatek w Thomson Town stracił życie.
Jackson nie żyje.
To było jedyne, o czym potrafiłam myśleć, idąc w kierunku budynku szkolnego, przed którym znajdowały się setki uczniów, nauczycieli i innych pracowników szkoły.
Thomas szedł obok mnie w milczeniu. Czasem zerkałam na niego ze łzami w oczach i niedowierzaniu wymalowanym na twarzy. On trzymał moją rękę, chcąc dodać mi otuchy.
W tłumie dostrzegłam Chase'a. Był załamany. Tak jak wszyscy. Rozglądał się wokół i kompletnie nie wiedział co ze sobą zrobić. Na chwiejnych nogach ruszyłam w jego kierunku.
- Juliet! - usłyszałam za sobą krzyk Thomasa - Gdzie idziesz?
- Do Chase'a - wykrztusiłam, odwracając się do niego przez ramię, po czym poszłam dalej.
Gdy tylko znalazłam się obok przyjaciela, objęłam go.
- Juliet... On nie żyje - zdołał wykrztusić, a ja pogładziłam go po plecach.
- Wiem - szepnęłam. Przez chwilę staliśmy tak w ciszy, podczas gdy wokół działo się szaleństwo. Ludzie zmierzali w różne strony, wszyscy dopytywali się nawzajem o szczegóły sprawy. Niektórzy rozglądali się z przerażeniem w oczach, a inni - ci nieuświadomieni - stali w miejscu lub błądzili, próbując się czegoś dowiedzieć.
- Gdy woźny znalazł go po drugiej lekcji, wszystkim kazano przyjść na dziedziniec. Mało kto wie co się stało.
Dlaczego? - to słowo przewijało się w moich myślach. Dlaczego Jackson - jeden z najpopularniejszych osób w szkole, przystojny kapitan szkolnej drużyny, za którym szaleją niemalże wszystkie dziewczyny, powiesił się w szkolnym kantorku?
Zawsze wydawał się być radosną, przyjacielską osobą. Oczywiście nie oznacza to, że nie miał żadnych problemów. Mimo wszystko jego odebranie sobie życia wszystkich zdziwiło i przeraziło. Dodatkowo - czemu zrobił to w publicznym miejscu? A dokładniej - w szkole?
Te wszystkie pytania krążyły po mojej głowie. Nagle przypomniałam sobie sytuację z poprzedniego dnia.
Stołówka. Kłótnia Reachel, Toda, kilku innych popularnych chłopaków, w tym także tych z drużyny oraz właśnie Jacksona. Dziewczyna krzyknęła wtedy ,,Nie waż się!". Obgadywali mnie - to było oczywiste. Zawzięcie się sprzeczali, ale każde z nich co chwila zerkało na mnie.
Szybko zaczęłam wszystko analizować. Włącznie z tym, co usłyszałam potem, gdy podsłuchiwałam rozmowę Reachel i jej chłopaka. Reachel zarzuciła mu wtedy, że dowiem się o tym, że zgwałcili Lindsay. Czy miała na myśli również Jacksona?
Wiem, że o zmarłej osobie nie powinno źle się mówić, lecz nawet podejrzewając go o to czułam się źle. Jednak myśl, że jego samobójstwo było spowodowane wyrzutami sumienia z powodu tego czynu, była dość interesująca, a teoria możliwa.
Nagle na swoim ramieniu poczułam dotyk Thomasa - rozpoznałam go od razu.
- Thomas - szepnęła - Chyba mam pewną teorię.
CZYTASZ
Shadow
Mystery / ThrillerJako córka policjanta doskonale wiedziałam, że Thomson Town w którym się wychowałam, nie było niewinnym, małym miasteczkiem. Mimo to, naiwnie myślałam że znam jego mieszkańców i mogę ufać wszystkim bliskim mi osobom - w końcu znałam ich tak długo, c...
