Rozdział 20 - ,,No tears left to cry"

2.6K 120 172
                                        

,,Right now I'm in a state of mind
I wanna be in like all the time
Ain't got no tears left to cry
So I'm pickin' it up, I'm pickin' up
I'm lovin', I'm livin', I'm pickin' it up
Oh, I just want you to come with me
We're on another mentality
Ain't got no tears left to cry
So I'm pickin' it up, I'm pickin' up (oh yeah)
I'm lovin', I'm livin', I'm pickin' it up " *



Sparaliżowało mnie. Obserwowałam niespokojnie oddychającego Thomasa i Shadowa, który jedną ręką mocno go trzymał, a drugą przystawiał pistolet do jego skroni. Stałam nieruchomo, bojąc się że mój najmniejszy ruch zadecyduje o jego życiu.

Gdy zebrałam się w sobie, postanowiłam się odezwać. Tylko co można powiedzieć do mordercy, który od dwóch miesięcy uprzykrza ci życie, stalkuje cię, zostawia dziwne wiadomości, a teraz z pistoletu celuje do twojego chłopaka?

- Shadow - zaczęłam powoli. Jego spojrzenie przeszywało mnie na wylot, sprawiając ,że czułam się jeszcze bardziej bezsilna niż do tej pory. Byłam również pewna, że doskonale znam te błękitne oczy, ale byłam zbyt przerażona, by to analizować. Morderca w każdej chwili mógł strzelić. Prosto w głowę Thomasa. Nie przeżyłby tego - Odłóż broń - rozkazałam mu, wciąż stojąc nieruchomo. Nie oczekiwałam, że mnie posłucha, ale nie mogłam pokazać słabości ani strachu przed tym, co mogło się wydarzyć. Nagle usłyszeliśmy jakiś dźwięk.

Spojrzałam w bok i dostrzegłam grupkę około czternastoletnich chłopaków, wchodzących do budynku. Zapewne przyszli wzbogacić fabrykę w jeszcze większą ilość graffiti, ponieważ w rękach trzymali kolorowe spreje.

Próbowałam bezgłośnie przekazać im, żeby stamtąd uciekli. Niestety nie zwracali na mnie uwagi. Gdy weszli do środka, od razu dostrzegli Shadowa, a on ich. Zanim do czegokolwiek doszło, przerażeni chłopcy uciekli. Odetchnęłam z ulgą, widząc że morderca nie zwrócił na nich większej uwagi. Do czasu.

Ciszę przerwał głos jednego z chłopaków, będących już na zewnątrz.

- Halo, policja?

Te słowa wystarczył. Zapewne Shadow spodziewał się, że ci chłopcy będą zbyt przerażeni, aby cokolwiek zrobić. Przeliczył się.

Shadow gwałtownie odepchnął Thomasa i zanim zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować, z całej siły uderzył go bronią w tył głowy.

- Thomas! - pisnęłam. Szybko rzuciłam się w jego kierunku, kątem oka widząc, mężczyznę wbiegającego na piętro. Obserwowałam jego upadające ciało i nie dowierzałam temu co się działo. Stracił przytomność. Klęknęłam przy nim i niespokojnie, drżącymi rękami szukałam rany na jego głowie. Dostrzegłam niewielkiego guza. Żadnej krwi. Odetchnęłam z ulgą.

Nagle do fabryki wbiegli chłopcy, którzy wcześniej zadzwonili po policję. Z przerażeniem patrzyli to na mnie, to na Thomasa, który wciąż się nie ocknął.

- Gliny już jadą - wydusił jeden z nich - Karetka też w drodze - dodał po chwili. Wyglądali na bardzo przejętych i zagubionych, ale nawet nie mieli pojęcia jak wiele znaczyło dla mnie to, że nie uciekli, tylko wezwali odpowiednie władze.

Wciąż zmartwiona Thomasem, ale i nieco spokojniejsza o niego uniosłam wzrok ku górze. Sięgnęłam do tylnej kieszeni spodni, upewniając się, że mam przy sobie moją stałą broń. I nie, nie miałam na myśli pistoletu. Marzenie.

Miałam na myśli gaz pieprzowy. Gaz pieprzowy kontra prawdziwe naboje. Z jednego zginęła Lindsay, a z drugiego o mały włos mój tata. Bombowo. Co ja miałam w głowie, idąc z tym czymś na spotkanie twarzą w twarz z prawdziwym mordercą?

ShadowOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz