Rozdział 6 - ,,Next message"

2.5K 134 107
                                        

,,Singing from heartache from the pain
Taking my message from the veins
Speaking my lesson from the brain
Seeing the beauty throu
gh the...

Pain! " * 


- Juliet, spóźnisz się do szkoły - mruknął tata, w pośpiechu szukając kluczyków do samochodu - A ja do pracy.

- Już idę - ziewnęłam, kończąc malować rzęsy. Szybko zabrałam swój plecak, po czym ruszyłam do przedpokoju. Zastałam tam zniecierpliwionego ojca, który co chwila zerkał na zegarek - Przecież wiesz, że nie musisz mnie podwozić.

- Właśnie, że muszę.

Na te słowa przewróciłam oczami, po czym wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Drogę do mojego liceum spędziliśmy w ciszy.

~~~

- Hej, Juliet - przywitała się Carter, gdy wraz ze swoim lunchem usiadłam przy jej stoliku - Marnie wyglądasz - uniosła wzrok znad swojej komórki.

- Dzięki - burknęłam - Całą noc nie spałam.

- Chodzi o Lindsay? 

- Nie tylko - odparłam, grzebiąc widelcem w swojej sałatce - Wczoraj wreszcie rozmawiałam z Kevinem. Byłam szczęśliwa, że odebrał, ale szybko to się zmieniło. Wydawał się jakiś... nieobecny. Twierdził, że jest bardzo zajęty. 

- Może rzeczywiście jest...

- Car, nawet jeśli, to na kilkuminutową rozmowę zawsze znajdzie się czas. Poza tym gdyby chciał, to pisałby ze mną na przerwach... A on milczy jak zaklęty, czasem się odzywa, ale to tylko, gdy ja pierwsza się odezwę. Co zrobiłam nie tak? A może znalazł kogoś innego? Sama już nie wiem... westchnęłam, po czym wzięłam kęsa sałatki.

- Wydaje mi się, że powiedziałby ci o tym. Ale szczerze wątpię, żeby tak szybko znalazł sobie nową dziewczynę. Szczególnie, że byliście ze sobą bardzo długo. 

- Może masz rację - uśmiechnęłam się smutno - Ale nie tylko Kevinem się przejmuję... Nie mówiłam ci, ale od kiedy zaczęłam bawić się w detektywa, znajduję dziwne liściki...

- Nie żartuj! - wrzasnęła oszołomiona przyjaciółka, o mało co nie dławiąc się kanapką. Zwróciła na nas uwagę kilku osób, chwilę na nas popatrzyli, po czym wrócili do swoich spraw. 

Opowiedziałam jej o wiadomościach od niejakiego ,,Shadow'a" oraz samochodzie, którego widziałam poprzedniego dnia. Zszokowana Carter nie wiedziała co powiedzieć. 

- Może powinnaś powiedzieć ojcu... Ten cały Shadow może być niebezpieczny i coś...

 - Teraz to chyba ty sobie żartujesz. Nie powiem nic ojcu. Już wystarczająco jest na mnie wściekły - wymamrotałam, spuszczając głowę - Wyobraź sobie, że Chase powiedział mu o moim śledztwie - chwilę po moich słowach, zauważyłam wchodzącego na stołówkę przyjaciela. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, uśmiechnął się i zaczął zmierzać w naszą stronę - O wilku mowa.

- Cześć dziewczyny, jak tam? - spytał Chase z szerokim uśmiechem. 

- Świetnie - odpowiedziałam sarkastycznie i rzuciłam mu fałszywy uśmiech. To zbiło go z tropu. Zmarszczył brwi i zaczął uważnie studiować moją twarz.

- Czy jest coś o czym powinienem wiedzieć? - spytał ostrożnie.

- Nie, ale za to jest coś o czym mój tata nie powinien wiedzieć! - zrobiłam akcent na słowo ,,nie" - A najlepsze jest to, że to ty mu wszystko wygadałeś.

- Ja tylko chcę cię chronić... - bronił się chłopak.

- Tak, tak, tak... Wszyscy nagle chcą mnie chronić. Sory, ale podziękuję. Sama lepiej o siebie zadbam - po tych słowach wstałam od stolika i wyszłam ze stołówki. 

ShadowOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz