12. Przysięga

103 7 4
                                        

Kilka dni po moich zaręczynach, gdy emocje opadły, przyszła kolej na kolejne duże wydarzenie. Lili oznajmiła nam, że nauczyła się wszystkiego co będzie jej potrzebne do złożenia przysięgi. Stwierdziliśmy, że trzeba to załatwić jak najszybciej. Nie tylko ze względu na wesele ale i na to co działo się daleko od nas. Ciemna strona lasu mogła zaatakować w każdej chwili... Albo wcale.

W seksrecie, ja i Tess skontaktowałyśmy się z kuzynką Lili. Razem stwierdziłyśmy, że na tę okazję trzeba jej coś kupić. Pojechałyśmy na miasto gdy te prowadziły ostatnie lekcje. U jubilera zamówiłyśmy naszyjnik z wilkiem. Miałyśmy go odebrać dzień przed złożeniem przysięgi. Potem wróciłyśmy do domu. Usiadłyśmy razem przy kawie.

- Jak to właściwie będzie wyglądać? - zapytałam.

- Na początek muszę wybrać mentora i podopiecznego. Mentorem będzie moja kuzynka.

-No a co to ten podopieczny? - dodała Tess.

- Dawniej Uzdrowiciele nie uleczali tylko wszystkich Zmiennokształtnych ale byli też przypisali do jednego, konkretnego wilka. Składając przysięgę byli zobowiązani stawiać na pierwszym miejscu przede wszystkim jego. Na znak jedności pomiędzy tymi światami.

- Kogo wybierzesz?

- Rona...

Spojrzałyśmy na siebie znacząco z Tess. Wiedziałyśmy co to oznacza. Ale już nic nie mówiłyśmy.

Kilka dni później...


Przygotowania zdawały się o wiele bardziej kłopotliwe niż były. Razem z Ronem upiekliśmy kurczaka. Pachniał cudownie. Kilka ciast i deserów. Musieliśmy pilnować siebie nawzajem, żeby nie podjadać. Zawsze na jakieś większe okazję my gotowaliśmy. Dobrze nam szło. Gdy tak staliśmy w kuchni kończąc dekorować tort dla Lili przyszło mi do głowy tyle pytań których nie zdawałam Ronowi zbyt często.

-Ron?

-Tak?

-Znamy się już tyle czasu. Praktycznie razem mieszkamy. Ale nigdy nie zapytałam cię jak się tu z nami czujesz. Czy wszystko jest okej...

Ron pojrzał na mnie i się uśmiechnął. Wiedziałam chociaż, że odpowiedź będzie przyjemna.

-Clary oczywiście, że dobrze się czuje. Z chłopakami znam się od zawsze. Spędzałem z nimi każdą wolną chwilę byle tylko wyrwać się od wujka. A kiedy pojawiłaś się ty było jeszcze lepiej. Ciekawiej i mniej sztywno. Cieszę się, że tu z wami mieszkam.

-A tak właściwie to co stało się z twoimi rodzicami?

-Oddali mnie do wujka kiedy się urodziłem. Moja mama miała tylko siedemnaście lat gdy zaszła w ciążę. A z tego co wiem z tatą byli raczej typami imprezowiczów. Chcieli się bawić. Wujek to starszy brat mojego ojca. On i jego narzeczona się mną zaopiekowali.

-Nie wydawał się na takiego miłego...

-Stał się taki po śmierci żony. Nie winie go. Ciocia sprawiała, że wszystko wydawało się lepsze.

Już nic nie mówiłam. Było mi bardzo przykro z powodu tego co stało się z jego wujkiem. Tego co sam przeżył. Jak potraktowali go rodzice. Nigdy nie pomyślałabym, że Rona spotkało coś takiego. Nawet jeśli o tym myślał i było mu smutno to nigdy tego nie pokazywał. Zawsze był pełen energii i szczęścia. Zazdrościłam mu takiego podejścia.

Do salonu weszła ciotka Megan i włączyła telewizor. Ron automatycznie podniósł głowę.

-Ciociu Megan! Niech się ciocia nawet nie waży oglądać serialu beze mnie!

-Leć posprzątam tu.

Mój przyjaciel wskoczył na kanapę i razem wciągnęli się w fabułę. To naprawdę cudowne, że wszyscy w tym domu tak się dogadują. Uznałam, że zostawię ich samych i pojadę na miasto odebrać prezent Lili i zrobić małe zakupy. Jechałam powoli, chciałam trochę pomyśleć. Nad wszystkim co się teraz dzieje. Niestety nie mogłam się skupić. Cały czas czułam coś dziwnego. Nie wiedziałam o co chodzi. Jakiś dziwny niepokój...

Dotarłam do miasta bez większych problemów. Najpierw ruszyłam do sklepu kupić niezbędne rzeczy na jutrzejszą ceremonie. Odebrałam prezent dla mojej przyjaciółki i odebrałam pocztę. Usiadłam w naszej "nowej kawiarni" i po kolei otwierałam korespondencje. Były listy dla cioci Megan, Luka i dla mnie. Od Lucy. Otworzyłam go jak najszybciej mogłam.

Kochana Clary,

Nawet nie wiesz jak bardzo wszyscy za wami tęsknimy. Niestety nie mogę podać ci mojego położenia, cały czas podróżujemy, więc nie odpowiesz mi na ten list. Nie jest za dobrze. Organizacja już zaczęła walkę z Upadłymi ale to nic nie daje. Oni są coraz bliżej. Zabijają każdego kto nie chce się do nich przyłączyć. Nadal nie wiemy co chcą osiągnąć. Ale uważajcie na siebie. Niedługo może być nieciekawie.

Odłożyłam list na stolik. Martwiłam się jeszcze bardziej niż zwykle. Nie tylko o siebie i moją rodzinę ale i o to co teraz będzie z Lucy. Nie wiedziałam gdzie jest, jak jej pomóc. Byłam już tym wszystkim zmęczona. Dziwne uczucie, które pojawiło się jakiś czas temu, wezbrało na sile. Dotarło do mnie, że to moja moc daje o sobie znać. Czułam to samo gdy Lucy się odnalazła. To samo czuje gdy pojawiła się wataha. Czułam innego Zmiennokształtnego. Zamknęłam oczy i starałam się skupić. Dawno nie używałam tej zdolności. Czułam go jakby... za sobą. Powoli się odwróciłam i rozejrzałam po okolicy. Wszyscy ludzie się gdzieś spieszyli. Ale jedna postać przykuła moja uwagę. Jedna nieruchoma postać patrzyła prosto na mnie. Wydawała mi się tak cholernie do kogoś podobna. Tak znajoma. Zebrałam rzeczy i ruszyłam w jej kierunku. Ale ta zaczęła uciekać. Pobiegłam za nią. Omijałam przechodniów z największą precyzją. Skręcałam w kolejne uliczki, gdy nagle straciłam tą osobę z oczu. Starałam się go namierzyć ale jakby wyparował. Zniknął. 

Wróciłam do domu. Byłam roztrzęsiona. Chris od razu to zauważył. Dałam mu dyskretny sygnał, żeby poszedł za mną na górę. Pokazałam mu list od Lucy i opowiedziałam o tajemniczym Zmiennokształtnym z miasta. Zmartwił się. 

- To ktoś kogo znamy? Mówiłaś, że wyg...

-Wyglądał znajomo, ale to nikt kogo poznaliśmy. Poza tym który z naszych "wyjątkowych" znajomych by uciekał. Ta osoba wyglądała jakbym widziała ją już bardzo dawno temu...jakby z dzieciństwa.

Spróbowałam sobie przypomnieć jego twarz. Powiązać fakty i wspomnienia... i nagle do mnie dotarło. Chris spojrzał na mnie zdziwiony. Czułam jak krew odpływa mi z twarzy.

-Skarbie... kogo ci on przypominał?

-Mojego ojca...


_________________________________________________________________________

Spadł śnieg! Dodało mi to humoru więc skończyłam rozdział. Mam nadzieje, że się podoba. Powoli zaczynamy dochodzić do końca. Wszystko się niedługo wyjaśni :)

Do następnego!

Clary: Ciemna Strona LasuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz