16. Prawda

83 8 8
                                        

Nie sprawdzany

Dziewczyna stała w przejściu i patrzyła na mnie wzrokiem pełnym zdziwienia. Byłam w szoku. Mimo tylu lat ona była do siebie bardzo podobna. Była też cholernie podobna do Chrisa. Można by ich wziąć za bliźnięta.

-Kto to Amy? - zapytała.

-Przepraszam, Arrow tak? Jestem Clary Blackwood.

-Ta Blackwood? - zapytała patrząc na swojego towarzysza.

Ten tylko skinął głową. Najpierw się uśmiechał ale potem zrobił się poważny. Wiedział, że moja rozmowa z nią może nie być przyjemna.

-Zostawmy je same. - wtrąciła Uma po czym razem z Cody'm wyszli z kuchni.

Amy patrzyła na mnie, nie wiedziała o co może chodzić. Wskazałam jej miejsce obok siebie. Nie zastanawiając się długo zajęła je.

- Słyszałam, że Uma uratowała cię od Ciemnej Strony. Jak się tam znalazłaś?

-Nie pamiętam. Poprostu jakoś zawsze tam byłam. Nie pamiętam dzieciństwa, rodziny. Dwa lata temu tamci chcieli zaatakować watahe Umy. Gdy mnie zobaczyła wiedziała, że nie mogę tam zostać. Poza tym ja też nie chciałam tam być. Więc poszłam z nimi. I tak zostało. Ale dlaczego cię to interesuje?

-Posłuchaj postaram Ci się to powiedzieć delikatnie. Ja wiem kim jesteś. Nie masz na imię Arrow tylko Amy. Kilka lat temu poznałam chłopaka o imieniu Chris. Stałam się Zmiennokształtną a on mi pomógł. Opowiedział mi o swojej młodszej siostrze. Myślał, że zmarła podczas przemiany. Ale nie ona żyje.. To znaczy ty żyjesz.

Dziewczyna zaczęła się śmiać. Teraz to ja nie wiedziałam o co może jej chodzić.

-Tak tak, już to raz od kogoś słyszałam. Markus też tak mówił. Jesteś od niego?

-Markus? Markus ci tak mówił? Ty go znasz?!

-No tak. Poznałam go kilka miesięcy przez moją ucieczką. Twierdził, że jest moim bratem.

Co za oszust! Wiedziałam, że temu zdrajcy nie można ufać!

-Posłuchaj Markusowi nie można ufać. Był nieprzewidywalny. Okłamał nas i jest niebezpieczny. Twoim prawdziwym bratem jest Chris. Poczekaj...

Wyciągnęłam zdjęcia. Najpierw pokazałam jej to na którym stoi sama.

-Jezu! To ja... Ale skąd je masz. Nie pamiętam tego.

-Mam je od twojego brata...

Dziewczyna patrzyła na mnie tak jakby domagała się wyjaśnień. Była w szoku. Skoro rozpoznała siebie na tym zdjęciu napewno rozpozna też na drugim. Na tym na których Chris trzyma ją na rękach i się śmieją. Podałam jej kolejną fotografię.

Widziałam jak łzy spływają po jej policzkach. Dotarło do niej, że ja nie kłamałam.

-Zaprowadzisz mnie do niego?

-Oczywiście! Po to tu jestem.

Jakąś godzinę później byłyśmy już w drodze do domu. Nie mogłam w to uwierzyć. Amy wzięła ze sobą tylko kilka niezbędnych rzeczy. Miała zamiar wrócić do Umy. Gdy dostanie odpowiedzi. Chociaż wiedziałam że Chris jej nie puści.

Kiedy byłyśmy na miejscu zapadł już zmrok. Widziałam jak wszyscy siedzą za domem przy ognisku. Było nas za dużo aby siedzieć w salonie. Weszłam z Amy do środka i kazałam jej zaczekać na krześle przy aneksie kuchennym. Wyszłam na taras.

-Oo! Clary wróciła. Siadaj... - zawołał Chris.

-Chris mogę prosić ciebie i Luka?

Spojrzeli się na siebie zdziwieni ale posłusznie wstali i poszli za mną.

-Chris, muszę Ci kogoś przedstawić. Tylko to może być trudne... Naprawdę dla mnie to też jest szok.

-Co się stało?

Nagle zza moich pleców wychyliła się Amy. Była cała zapłakana. Chris spojrzał na nią i również zaczął płakać.

-Chris?

-Boże...

Podbiegł do niej i zamknął ją w objęciach. Płakali jak dzieci. Nie mogłam powstrzymać emocji. Sama zaczęłam płakać. Luke nadal w szoku objął mnie i delikatnie kołysał. Miał jakiś dziwny instynkt. Zawsze wiedział co zrobić.

-Pamiętam... Clary przypomniałam sobie!

Luke spojrzał na mnie pytająco tak samo jak Chris.

-Ona was nie pamiętała. Chyba amnezja.

Doskonale wiedziałam o czuję. Moment w którym przypomniałam sobie kim byli dla mnie chłopcy, kim ja byłam... To uczucie którego nigdy nie zapomnę. Chris i Amy zaczęli się śmiać. Nigdy nie widziałam go takiego szczęśliwego. Nagle do pokoju wpadł Ron.

-Ej co wy tu...

Dziewczyna spojrzała na niego. Widziałam w jej oczach jakiś blask. Ten sam który widzę w oczach Chrisa gdy na mnie patrzy. Ron zaniemówił. Gdy ona zaginęła sam był dzieckiem. Rozumiałam jaki to był dla niego szok.

-Ron.

_______________________________________

No to znowu krótki rozdział ale chociaż się coś dzieje.

Do następnego!

Clary: Ciemna Strona LasuOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz