Taehyung siedział w ich ulubionej kawiarni, czekając na przyjaciela. Pił czarna kawę, delikatnie się przy tym krzywiąc. Normalnie by jej nie tknął, ale ten dzień nie należał do normalnych. Na widok bruneta, wchodzącego do środka, jego twarz momentalnie zmieniła wyraz i kąciki uniosły się w górę .
-Hej, Taehyungie- uśmiechnął się, siadając przy stoliku. - Jak się dziś czujesz?
-A jak wyglądam? - wskazał na swoją twarz i widoczne sińce pod oczami.
- Jak zawsze pięknie?
-No raczej niekoniecznie.
-No dobra, może trochę niekorzystnie, ale wciąż nie jest źle - wzruszył ramionami - Ale... Powiesz mi, co się stało?
-Rozmawiałem z Jonginem - odwrócił od niego wzrok i spojrzał przez okno.
-To dobrze, że wszystko się wyjaśniło... Ale powiedz mi... Rozstaliście się? - położył dłoń na tej jego, przez co blondyn zwrócił wzrok z powrotem ku niemu i zmarszczył brwi. Wpatrywał się w niego chwilę, nie wypowiadając ani słowa.
-O co chodzi, Tae? Co się takiego dzieje? - westchnął, wiercąc się na krześle.
-Nic. Nic się nie dzieje.
-Taehyungie, powiedz mi o co chodzi.
-Nie jestem już z Jonginem - powiedział cicho, a brunet aż odetchnąl z ulgą, starając się powstrzymać uśmiech.
- To... Oh, nie jest mi przykro, ale bardzo Ci współczuję i... Chcesz się przytulić? Możemy pojechać do mnie.
-Nie. Teraz nie, przepraszam...
-Ej, głupku, za co ty mnie przepraszasz? Jestem przecież twoim mężem - zażartował, by rozładować atmosferę, a Kim zaśmiał się cicho.
-Zgubiłem obraczkę...
-Jak mogłeś? - udał obruszonego. - Całe życie na nią pracowałem!
- Wybacz mi- otarł niewidzialną łzę.
-Chyba chcę rozwodu.
-Nie, nie, nie. Co ja bez ciebie zrobię? - jedną dłoń położył w miejscu, gdzie znajdowało się serce, a drugą chwycił jego rękę i splótł z nim palce.
-Taehyung, mi się po prostu wydaje, że to nie to. Musimy ustalić w jakie dni będziesz mógł widywać się z dziećmi - udało mu się zdusić parsknięcie.
-Co?! Nie ma opcji, że zostaną z tobą!
-Obydwaj wiemy, że ze mną będzie im lepiej! Ja je kocham bardziej!
-To wcale nie jest prawdą. Poza tym, wydaje mi się, że nie są twoje.
-Zdradzałeś mnie?
-To była prawdziwa miłość, nie zrozumiesz tego!
-Pewnie, nic nie rozumiem. Idź do niego, ale nie dostaniesz Buzza Astrala i Roszpunki. To moje dzieci- wstał od stołu.
Taka wymiana zdań pewne trwałaby jeszcze długo, ale Taehyung już nie wytrzymał i zaniósł się śmiechem.
- Buzz i Roszpunka? Serio?
-No nie mialem już pomysłów! - parsknął.
-Buzz Astral to nawet nie do końca imię. Błagam cię, Kim Buzz Astral?
-Czepiasz się głupich drobiazgów- usiadł na swoim miejscu. - Przepraszam, myślisz, że nazywałby się Kim?
- No a nie?
YOU ARE READING
No More Irony | Taekook
FanfictionJungkook to wiecznie napalony student, a Taehyung to wiecznie zajęta księżniczka.
