Obudziłam się rano, czułam się strasznie źle. Spojrzałam na zegarek, była dopiero szósta trzydzieści. Wstałam i w piżamie poszłam do kuchni, jak zwykle siedziała tam mama popijając kawę. Spojrzałam na nią i przywitałam się, wymieniłam z nią kilka słów widać było że, chyba też dopiero wstała. Posiedziałyśmy chwilę, ale dłużej nie mogłam wytrzymać, poprosiłam ją o jakieś lekarstwo. Strasznie bolała mnie głowa i było mi niedobrze. Mama dała mi tabletki i kazała położyć się spać, problem w tym, że nie mogłam zasnąć. Zabrałam je i poszłam na górę. Wchodzenie po schodach zajmowało mi trochę dłużej niż zwykle. W końcu doczłapałam się do pokoju. Usiadłam na łóżku i odkręciłam wodę, włożyłam do buzi tabletkę i wzięłam łyka. Nie połknęłam ani tabletki, ani wody, zawsze tak robiłam, musiałam chwilę odczekać. Po kilku sekundach, w końcu zebrałam się do tego, aby przełknąć tabletke. Spojrzałam na telefon, dochodziła siódma, włączyłam facebooka, Lena była dostępna. Ucieszyłam się, weszłam pod kołdrę i napisałam do niej.
Ty:
Hej, co tam?
Lenka❤️💕:
No hej, dobrze a u ciebie?
Ty:
Średnio ehh, źle się czuję, nie mogę spać. Co robisz?
Lenka❤️💕:
Jejku nie dobrze, mogę coś zrobić? Leżę, i oglądam.
Ty:
Nie, nie trzeba chyba. Leżę, nie mogę zasnąć.
Lenka❤️💕:
Kiedy będziesz w Łodzi? Może wpadnę do Ciebie, nie możesz być teraz sama. Zamówimy coś i pogadamy.
Ty:
Jutro będę zeznawać, po południu odwiezie mnie mama, a potem około osiemnastej mam się stawić na komendzie. Także, jak chcesz to wpadaj na wieczór, ja i tak nie zasnę.
Lenka❤️💕:
Może zróbmy tak, że ja ciebie po prostu odbiorę z tej komendy? Co ty na to?
Ty:
Byłoby świetnie. Będziemy w kontakcie.
Jak mi było wtedy świetnie, przestałam się chociaż na chwilę martwić. Włączyłam netflix'a i nacisnęłam w ikonkę mojego ulubionego serialu. Chciałam choć na chwilę zająć myśli czymś innym. Oglądałam, co godzinę klikając w ikonkę 'następny odcinek', nawet nie wiedziałam kiedy minęło już kilka godzin. Mój maraton przerwała mi mama, weszła do pokoju i oznajmiła mi, że umówiła mnie na wieczór z psychologiem. Nie chciałam tam iść, bałam się, nie lubiłam dzielić się z kimś obcym swoimi problemami. Jednak w końcu musiałam ulec pod jej naciskami. Kiedy już wyszła z pokoju, wróciłam do oglądania, nie miałam zamiaru ruszać się z niego nawet na krok. Było tu cicho i przyjemnie. Rolety, które były całkowicie zasłonięte, nadawały mojemu oglądaniu klimatu. Kolejną przerwą w serialu, był obiad. Przy stole siedzieli wszyscy. Mama, tata, Igor, a nawet pies. Do pewnego momentu panowała sztywna atmosfera, później zaczęliśmy się śmiać z młodego. Uważał, że nikt nie widzi, jak daje jedzenie psu. Robił wszystko byleby wrócić do oglądania bajek, mama pozwoliła mu zabrać jedzenie do pokoju, żeby zjadł chociaż trochę. Zostaliśmy we trójkę. Tata próbował zacząć rozmowę na temat tego co się wydarzyło, jednak mama kategorycznie mu przerwała, cieszyłam się, że to zrobiła. Nie chciałam wracać do tamtej chwili. Codziennie ktoś o to pytał, kiedy ja próbowałam, najzwyczajniej w świecie zapomnieć. Cieszyłam się, że chociaż mama to uszanowała. Było mi bardzo źle z tym, że dokądbym nie poszła, wszędzie patrzyli na mnie ze współczuciem. Nie potrzebowałam ich litości, potrzebowałam tego, żeby było normalnie. Kiedy już zjadłam obiad, postanowiłam pozmywać, chciałam choć trochę odciążyć mamę. Oczywiście kiedy zaczęłam to robić, nagle zaczęło się zbierać naczyń, a naczyń. Zaczęłam się śmiać, bo kiedy już miałam kończyć, znowu coś pojawiało się w zlewie. Zapytałam mamy w żartach, czy może miskę psa też mam umyć, skoro już tu stoję. Oczywiście, jak to mama, jego miska również wylądowała w zlewie. Gdy skończyłam na dobre, dostałam rozkaz, aby zacząć się szykować do psychologa. Nadal głowiłam się nad tym, w czym takim to on mi pomoże. Przecież czasu nie cofnie, a ja muszę żyć dalej.
Minęło pół godziny, byłam gotowa. Nie szykowałam się jakoś, tak bardzo. Nie miałam potrzeby wyglądać ślicznie u jakiegoś tam psychologa. Byłam negatywnie nastawiona na tą wizytę. Nie chciałam znowu opowiadać tej samej historii. W czym miało mi to pomóc, zamiast zapomnieć, tylko mi przypomina. Chciałam być już w domu, w łóżku, leżeć i nic nie robić. Chyba odpuszczę sobie ten tydzień na uczelni. Muszę zebrać się w sobie mentalnie. Muszę pozbierać myśli, przygotować się na te wszystkie spojrzenia. Po prostu muszę się przygotować. Nie chcę być traktowana jakoś wyjątkowo. Chcę być sobą, potrzebuję normalności.
Po dwudziestu minutach jazdy, dojechaliśmy na miejsce. Budynek z pomarańczowymi ścianami wyglądał przyjaźnie. Duże okna dawały wrażenie przestrzennego i otwartego. Nikt nie mógł się tam czuć nie swojo, jednak nadal nie chciałam tam wchodzić. Niestety mama była nieugięta. Po jej stanowczym rozkazie, znalazłam się na krzesełku w poczekalni. Nie było w ogóle ludzi, tylko personel, jakby ten dzień zarezerwowany był tylko dla mnie. Po zaledwie kilku sekundach od mojego wejścia, już wołali mnie do gabinetu. Usiadłam na przeciwko kobiety, nie potrafiłam ocenić, ile ma lat. Wyglądała na młodą, ale rysy twarzy wskazywały, że jest po czterdziestce. W pomieszczeniu zapadła cisza, niekomfortowa cisza. Obserwowała mnie dokładnie, notowała wszystko od mojego wejścia. Roześmiałam się w myślach, że pewnie zapisuje wszystko, jak robot. Weszła. Usiadła. Nic nie mówi. Patrzy się na mnie. Rozsiadła się wygodnie. Czeka, aż zacznę coś mówić. Halo pomocy, co teraz? Co ja w ogóle tutaj robię? Muszę chyba zmienić tą pracę. A kto pomoże mi? Muszę wyjechać na wakacje..
-Prosze Pani, słyszy mnie Pani? - zapytała, wybijając mnie z moich rozmyślań. Zapowiada się ciężki czas przede mną.
-T-tak, przepraszam, zamyśliłam się - powiedziałam, uśmiechając się przepraszająco.
-A więc, może zaczniemy? - zapytała, jakbym to ja decydowała.
-Proszę bardzo, słucham - oparłam ręce na krześle.
-To ja słucham, jak się Pani czuje? - poprawiła okulary na
-Dobrze, nie wyspałam się, ale jest dobrze - wzruszyłam ramionami.
-Mogłaby mi Pani opowiedzieć, co stało się tamtego dnia? - złapała za długopis.
-Proszę Pani, opowiem to raz, jeden jedyny raz i więcej nie zamierzam powtarzać tej historii - uniosłam się nie celowo - przepraszam.
-Nic się nie stało, proszę zaczynać - otworzyła notatnik.
-Zadzwoniła ciocia (...) i tak znalazłam się tutaj - wzięłam łyka wody, opowieść mnie zmęczyła.
-Czy od tamtego czasu, miała Pani jakieś dziwne przywidzenia? Albo poczucie, że ktoś Panią śledzi? - spojrzała na mnie, twardym spojrzeniem, ona chyba, tak ja serio.
-Nie, nic z tych rzeczy, miałam tylko koszmary, nic więcej - spojrzałam na godzinę, siedziałam tam już czterdzieści minut. Po serii dziwnych pytań, dziwnych gier i dziwnych zabaw, w końcu powiedziała ;
-Hmm, wygląda na to, że nie doznała Pani, żadnych zaburzeń. Nie wymaga Pani też hospitalizacji psychiatrycznej, ale proszę przyjeżdżać co dwa tygodnie. Dzwonić, kiedy będzie źle, lub po prostu pisać - wstała, aby uścisnąć mi dłoń. Czyli, że co, siedziałam tam godzinę, żeby mi powiedziała, że jestem zdrowa?
CZYTASZ
Tylko moja
RomantikZwykłe studenckie życie zmienia się, gdy główna bohaterka poznaje kelnerkę w jednej z kawiarni. Znajomość przyniesie jej miłość, ale nie stąd, skąd można się było jej spodziewać. Nowa relacja narazi ją jednak na niebezpieczeństwo, a demony przeszłoś...
