Ty:
Właśnie wyjeżdżamy z mamą, za dwie godziny będę już na komisariacie. Boję się, że będą mnie tam długo trzymać. Eh, nie ważne, dam radę, jestem już duża.
Lenka❤️💕:
Spokojnie, nie panikuj. Przecież będę tam, zaraz po tym, jak już skończą cie przesłuchiwać.
Ty:
Wiem, dziękuję i przepraszam ehh
Lenka❤️💕:
Trzymaj się, odezwę się później. Buziaki.
Siedziałam w samochodzie, miałam opartą głowę o szybę. W ręku trzymała telefon, jeszcze przed chwilą pisałam z Leną, ale jest chyba zajęta. Postanowiłam się zdrzemnąć. Zamknęłam oczy i chciałam odpłynąć, jednak nierówna nawierzchnia, zniweczyła mój plan. Siedziałam po cichu i wpatrywałam się w mijającą drogę. Krajobraz nie był jakiś zachwycający, wszędzie te osłony, albo zniszczone budynki, jednak najgorsze były te roboty budowlane. Czasami odechciewało się wychodzić z domu, albo tym bardziej gdzieś jechać. Chciałam mieć to już za sobą. Potrzebowałam, żeby ktoś mnie przytulił. Jednak z drugiej strony, miałam pretekst, żeby zbliżyć się do Leny. Może było to chamskie zagranie, ale czułam, że to moja szansa. Może w końcu mi się uda. Już od dłuższego czasu czuję, że zauroczyłam się w niej. Może w końcu.. może. Jednak przede mną, było coś gorszego. Znowu będę musiała powtarzać tą samą historię, w kółko i w kółko. Do znudzenia, będę im opowiadać o tym koszmarze. Chociaż dowiem się, co z małą Alą. Cały czas o niej myślę, o tym, czy nic się jej nie stało. Miałam nadzieję, że wyszła z tego cała i zdrowa. Może jeszcze kiedyś ją zobaczę. Na razie przyszło mi czekać. Mama jechała w skupieniu, puściła cicho muzykę. Nigdy nie lubiła rozmów w trakcie jazdy, rozpraszało ją to. Ona zawsze skupiała się na wszystkim, na sto procent. No i bała się, że spowoduje wypadek. Czasem śmiała się, że drzewa powinny być gumowe, kiedy ona siada za kółko. Strasznie się stresowałam, bolała mnie głowa. Światło zaczęło nie przyjemnie razić w oczy. Moją jedyną myślą, było to, że chce do domu. Jednak przede mną długa droga. Za długa..
Wysiadając z samochodu, poczułam przyjemny podmuch, zimnego powietrza. Zawiało idealnie w odkrytą część szyi. Nagle w kilka sekund, poczułam, że żyje. W tamtym momencie, dostałam impuls. Musiałam, tam wejść i zrobić swoje. Musiałam przestać się bać i wziąć swoje życie we własne ręce. W końcu, jak pomyślałam, tak zrobiłam. Żwawym krokiem wspięłam się po schodach. Przede mną było ledwie kilka metrów, byłam już blisko wejścia. Otworzyłam z impetem drzwi i podeszłam do rejestracji. Powiedziałam, dlaczego tu jestem i zapytałam, co mam ze sobą zrobić. Miła policjantka, zaprowadziła mnie do pokoju przesłuchań. Usiadłam na krześle, byłam tam sama. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, wszędzie były jakieś akta. Chyba siedziałam w gabinecie śledczym. Może to lepiej, w końcu nie byłam niczemu winna, więc dlaczego niby miałam siedzieć w prawdziwym pokoju przesłuchań. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie policjant, który wszedł do środka. Miał na sobie zwykłą koszulkę, a z kieszeni wystawała mu odznaka. Usiadł po drugiej stronie biurka i zaczął serię pytań. Odpowiadałam, jak najlepiej tylko umiałam. Przesłuchanie ciągnęło się i ciągnęło, nie było widać końca. W pewnym momencie, policjant przestał być miły, stał się oschły i zaczął zadawać intymne pytania. Jednym z nich było, czy z którymś z nich doszło do stosunku. Oburzyłam się, powiedziałam, że nie chce więcej zeznawać, jednak to on kończył przesłuchanie. Starałam się być, jak najbardziej dokładna, żeby tylko puścił mnie do domu. W końcu po półtorej godziny, tych katuszy i męczarni udało się. Zostałam wypuszczona do domu, jednak z kolejnym wezwaniem na zeznawanie, tym razem za dwa tygodnie. Chyba musieli nazbierać śladów. Przed wyjściem zapytałam jeszcze, co z małą. Na szczęście jej nic się nie stało, a jej mama po odzyskaniu przytomności, zabrała ją do domu. Mogłam więc, spokojnie udać się do domu. Usiadłam na ławce przed komendą i zadzwoniłam po Lene. Powiedziała, że właśnie jest w drodze, więc nie będę długo czekać. Napisałam mamie sms-a, że zeznanie poszło okej i żeby się nie martwiła. Powiedziałam jej, że na noc zostanie przyjaciółka, nie będę sama i nie ma się o co martwić. Po kilku minutach przyjechała Lena. Wsiadłam do jej bmw i zapięłam pasy, na przywitanie pocałowała mnie w policzek, choć ja wolałam, żeby były to usta. W końcu dojechałyśmy do mnie. Poprowadziłam ją do moich drzwi. Otworzyłam je i zaprosiłam ją do środka. Weszła i poszła do kuchni, zrobić herbatę. Ucieszyłam się, że nie będę musiała robić wszystkiego sama. Rozsiadłam się przed stołem i patrzyłam na jej tyłek, przez chwilę nie mogłam oderwać wzroku. Nagle się odwróciła, było mi strasznie głupio, jednak ona się tylko uśmiechnęła i zapytała, jaki chce rodzaj. Odpowiedziałam, że ten co zawsze i odwróciłam wzrok. Z herbaty i pogadanek, przeszło do wina i horrorów. Siedziałyśmy na kanapie, w rękach miałyśmy wino. Oparłam głowę o jej ramię i zakryłam nas kocem. Spojrzała na mnie z pytającą miną, powiedziałam, że mi zimno. Zdecydowanie, bardzo zimno. W pewnym momencie, gdy w filmie była straszna scena, wtuliłam się w nią, nie przeszkadzało jej to. Objęła mnie jedną ręką i sama nie wzruszona oglądała dalej. Po kilku następnych kieliszkach, zebrałam się, żeby powiedzieć jej co czuje. Złapałam jej podbródek dłonią i obróciłam w moją stronę. Spojrzałam jej głęboko w oczy. Były takie śliczne, piękne, błękitne. Zebrałam się w sobie.
-Chciałam Ci powodzieć, że.. - spanikowałam, spojrzałam w dół, nie umiałam jej w oczy - że boję się spać sama. - zbłaźniłam się. Podniosła mi twarz do góry.
-Oh i po co kłamiesz, na co czekasz, przecież widzę, że chcesz - pocałowała mnie namiętnie i położyła na kanapie, opierając się nade mną. Było pięknie.
CZYTASZ
Tylko moja
RomanceZwykłe studenckie życie zmienia się, gdy główna bohaterka poznaje kelnerkę w jednej z kawiarni. Znajomość przyniesie jej miłość, ale nie stąd, skąd można się było jej spodziewać. Nowa relacja narazi ją jednak na niebezpieczeństwo, a demony przeszłoś...
