Pov j hope
Ledwo co wstałem z łóżka. Była sobota, a mój telefon dźwonił i dźwonił. Wkurwiłem się i w końcu wstałem z łóżka i poszedłem do jebanego biurka gdzie dzwonił ten zasrany telefon
-HALO?! - krzyknąłem od razu gdy kliknąłem,, odbierz". Byłem tak wkurzony że nawet nie sprawdziłem kto do mnie dzwoni.
-stary w końcu-usłyszałem głos jimina
-po jakiego chuja wydzwaniasz do mnie tak wcześnie? - warknąłem
-gościu jest 13. A my mieliśmy się spotkać w galerii o 12.
-że co? - spojrzałem szybko na zegar wiszący na mojej ścianie.
-kurwa-zakląłem cicho do siebie ale jimin to usłyszał bo powiedział
-no właśnie Hoseok. Więc kto tu powinien na kogo się drzeć.
-sory zaspałem. Już do was idę.
-tylko szybko. Bo yoongi jest głodny i nie wytrzyma długo.
-jasne jasne - powiedziałem po czym szybko się rozłączyłem i poszedłem przebrać.
Ubierając koszulkę myślałem sobie
Jak mogłem zapomnieć o tym że mieliśmy z chłopakami zrobić zakupy mikołajkowe?! Może granie na komputerze do 5 rano to nie był dobry pomysł.
Otrzepałem się i zacząłem się szybko ogarniać. Po pół godzinie byłem już w galerii i zamierzałem do burger Kinga gdzie Suga wpieprzał burgera.
-jestem mordeczki-powiedziałem podchodząc do nich.
-w końcu! - krzyknął z ulgą jimin
-wielki Pan Hoseok zniżył się do naszego poziomu-burknął Suga kontynuując burgera
-co tak długo hyung? - zapytał jungkook
-no ja ten no.... No po prostu zaspałem-spóściłem głowę, trochę drapiąc się po karku.
-wiesz ile my tu czekamy? - zapytał kąśliwie jin
-dobra już dobra ważne że jest i możemy iść na te zakupy-przerwał jimin pioronując jina wzrokiem. Suga skończył jeść i poszliśmy do sklepu. Nie miałem pojęcia co dać hope(bo ją wylosowałem ). Stwierdziłem że to bez sensu kryć się z tym wszystkim i poszedłem do jimina. On na pewno mi pomoże. Zobaczyłem go w sklepie z ciuchami. Przeglądał jakieś bluzy z sauth parka. Przeczytałem napis na głos,, OMG they killed Kenny"
- Ciekawe... - powiedziałem do jimina. Chim chim obrócił się i pokazał mi karteczkę widniał na niej imię
Maja Broflovska IIa
-...
-ma bzika na punkcie South parka-wytłumaczył jimin widząc moje zakłopotanie
-ok... Hey jimin... Czyli ty... Masz już prezent?
-na to wygląda. A o co chodzi? - zapytał jimin obracając się twarzą do mnie
-tak jakby mam problem ze znalezieniem prezentu...
-mam ci pomóc? - zapytał nieco zirytowany jimin
-proszęęę... - próbowałem jak najsłodziej przeciągnąć to słowo
-ehhh... - westchnął jimin-no dobra to choć. Pokaż kogo tam masz
-Hope-powiedziałem cicho nieco skrępowany
-HOPE?! - krzyknął jimin na cały sklep
-cicho debilu. - zakryłem szybko usta jiminowi udając że rozmawiamy jak normalni ludzie w sklepie
-stary ale ty się w niej podkochujesz już jakiś miesiąc!
-no wiem wiem. Stary błagam pomóż nie wiem co jej kupić.
-dobra dobra. Choć spróbujemy coś znaleźć dla twojej wybranki.
-nie mów tak-powiedziałem stanowczo
-bo co? - powiedział jimin.
Widziałem w jego oczach iskierki podjaranego dziecka które chce się pobawić. To był znak że cokolwiek zrobię on będzie robił mi na złość. Ahhhh trudno.
Westchnąłem i zacząłem wychodzić ze sklepu lecz zatrzymałem się słysząc głos jimina
-ej j hope wiem że musisz znaleźć idealny prezent dla swojej przyszłej dziewczyny ale muszę zapłacić za bluzę dla mojej ukochanej-uśmiechnął się i puścił oczko. Nie zmieniłem swojej pozycji. Stałem tam i wpatrywałem się na chim chima stojącego w kolejce. Gdy w końcu zapłacił i wziął zakupy podszedł do mnie podskakując jak szczęśliwe dziecko i zatrzymał mi się przed twarzą mówiąc
-to co? Teraz coś dla hope^^
-tia-westchnąłem i skierowałem się w stronę wyjścia.
Przeszliśmy przez 10 sklepów ale nic nie było dobre. Nic nie pasowało do mojej hope.
Pov jimin
Przeszliśmy przez 10 sklepów ale j hope dalej marudził. Ciągle mu coś nie pasowało i ciągle narzekał. Dobija mnie to. Jakby nie mógł wziąść czegokolwiek. Hope na pewno się spodoba.... Ale on nie odpóści. Dopóki nie znajdzie prezentu idealnego. Zacząłem tracić już nadzieję że kiedykolwiek z tąd wyjdziemy aż nagle..
-to jest to! - krzyknął j hope i pobiegł do bluz
-podszedłem bliżej i zauważyłem że Hoseok ma w ręku czarną bluzę z kapturem z napisem,, HOPE".
-SERIO?! CHODZIMY PO SKLEPACH JUŻ JKAIEŚ 2 GODZINY A TY WYBRAŁEŚ TO!!! JAKĄŚ BLUZĘ Z GŁUPIM NAPISEM?!? - nie wytrzymałem i wyrzuciłem z siebie wszystkie emocje
-... Ona jest idealna... Jak hope-j hope mówił cicho i spokojnie.-zawsze uwielbiała czarne ubrania... Ostatnio narzekała że jest jej zimno a ostatnią bluzę jaką miała ktoś jej zabrał... Tej nikt jej nie zabierze ponieważ będzie napisane jej imię-lekko się uśmiechnął.
Wtedy zrobiło mi się głupio. Żałowałem tego że na niego nakrzyczałem. On sie bardzo starał. A to co wybrał na prawdę jest wspaniałym prezentem...
-j hope ja.. Przepraszam
-jasne. Rozumiem że jestem irytujący i niezdecydowany... Ale cieszę się że jesteś tu ze mną. Pomogłeś mi znaleźć to cudo mimo tego że jesteś już wykończony. Dziękuję...
Nie mogłem wytrzymać tej presji ale także nie wiedziałem co powiedzieć więc po prostu przytuliłem j hopa a on przytulił mnie. Po czym poszliśmy razem do kasy kupić bluzę. Po wszystkich zakupach poszliśmy na pizzę gdzie umówiliśmy się z resztą chłopaków. Po tym długim dniu każdy coś kupił i był zadowolony. Ja też i nie mogę się doczekać aż pokażę mój prezent maji.^^
CZYTASZ
w szkole z bts
Cerita PendekViki i jej ukochana siostra chodzą do szkoły w której jest gang przyjaciół....
