Wraz z wtorkowym porankiem nadszedł także promień nadziei, gdy na grupowym czacie Abigail oznajmiła, że udało jej się jakoś dojść do porozumienia z Marthą i dziewczyna zgodziła się jeszcze raz na spokojnie porozmawiać z nimi na temat siostry. Umówili się więc na następny dzień i wybrali na miejsce spotkania Tea&Me. Jednogłośnie się zgodzili, że ciepłe napoje i ciasto pomogą rozluźnić atmosferę, a Martha będzie czuć się mniej osaczona, niż gdyby spotkali się ponownie w pokoju chłopaków w internacie.
Tym sposobem w środę po południu Nate zgarnął Martina z pod jego wydziału i razem ruszyli w stronę głównej bramy, gdzie mieli na nich czekać Emma i Aiden. Abigail obiecała przyprowadzić do nich Marthę, gdy będą już w kawiarni.
Kiedy szli wzdłuż dziedzińca z podkurczonymi ramionami, chroniąc się przed wiatrem, Nate zerknął na rudowłosego. W ciągu ostatnich kilku dni wydawał się być dziwnie markotny, nie żartował i nie gadał tyle co zazwyczaj. Miał też lekkie worki pod oczami.
- Wszystko okej? – zapytał w końcu szatyn.
- Hm? – Martin spojrzał na niego pytająco. – Tak, a co?
- Ostatnio jesteś jakiś cichszy niż zazwyczaj – stwierdził. – I wyglądasz też mizernie.
- Nie wysypiam się – przyznał Martin. – Może jednak jestem trochę zestresowany. Do świąt został ledwie tydzień, a ja dalej nie mam prezentu dla Tessy.
- I tyle?
- Tyle? – prychnął chłopak. – Tess bardzo poważnie traktuje takie rzeczy. Nie zadowoli się czymś na odwal. Jeśli prezent nie jest od serca, robi mi zawsze niezłą dramę. Ale i tak ją kocham – dodał z lekkim uśmiechem.
Nate nie wiedział, jak to bardziej skomentować, więc po prostu milczał.
Od kilku lat jedynym prezentem o jakim musiał myśleć na święta, był prezent dla jego ojca. Zresztą, przed śmiercią jego mamy, też nigdy to go jakoś nie dręczyło, kupował im wtedy zazwyczaj jakiś wspólny drobiazg, jak zestaw kubków czy podobne tandetne bzdety, które były szczytem wyobraźni czternastoletniego syna. Przynajmniej w jego wykonaniu. Mimo to, jego rodzice i tak zawsze się cieszyli.
O ile na Święto Dziękczynienia zjeżdżała się do nich zawsze cała rodzina, tak Wigilie spędzali w swoim małym gronie, odwiedzając dalszych krewnych ewentualnie w następnych dniach. Odkąd mama Nate'a zmarła, spędzali ten dzień we dwójkę, zajadając się potrawką z kurczaka i oglądając świąteczne filmy w telewizji. Mieli zawsze możliwość wyjazdu, kuzynostwo Steve'a każdego roku przypominało im przed świętami, że są u nich mile widziani, ale mimo tego Nate i jego ojciec zawsze zostawali w domu. W tym roku także nigdzie się nie wybierali.
Gdy na skraju dziedzińca zaświtała im główna brama uniwersytetu, Nate zobaczył przy niej stojących Emmę i Aidena.
Po czym natychmiast zaczął się denerwować.
Już wcześniej był niespokojny, jednak gdy zobaczył blondyna na własne oczy, stres uderzył w niego ze zdwojoną siłą. Ostatni raz widzieli się dwa dni temu, gdy Martin przeszkodził im podczas bardzo ważniej rozmowy. Obydwoje byli wczoraj pochłonięci przez zajęcia i ostatnie zaliczenia przed świętami, więc nawet ze sobą nie rozmawiali.
Nate nie miał bladego pojęcia, czego się spodziewać. Jedyną oczywistą dla niego rzeczą był fakt, że się pocałowali i obydwoje byli z tego zadowoleni. Przynajmniej na tamtą chwilę.
Chłopak rozpatrywał różne scenariusze. Jak na przykład to, że Aiden mógł po czasie uznać, iż w gruncie rzeczy jednak żałuje tego pocałunku i nigdy nie powinno było do niego dojść, że dał jedynie porwać się emocjom i atmosferze. Mogło być też najzwyczajniej w świecie niezręcznie, do czego Nate także nie chciał dopuścić. Nie chciał, aby ich dobra relacja i swobodna atmosfera zamieniły się w drażniącą ciszę i uciekające spojrzenia.
CZYTASZ
Fores [boyxboy]
Short StoryWśród wielu bractw Uniwersytetu Ashdawn swoją działalność prowadzi Fores - bractwo tajemnica, składające się z wpływowych i bogatych studentów. Pieniądze, pozycja kapitana drużyny, odpowiedzi do egzaminów semestralnych - wszystko to można zdobyć, st...
![Fores [boyxboy]](https://img.wattpad.com/cover/198790279-64-k982609.jpg)