Złodziejka

227 9 1
                                        

Byli właśnie w siedzibie klubu okultystycznego, a dokładnie za kotarą, pod prysznicem. Naga Rias tuliła się do równie nagiego Isseia. Była trochę zawiedziona tym z jakim opanowaniem podszedł on do tej nietypowej, według niej sytuacji. Nie zdawała sobie sprawy jak bardzo delektował się dotykiem jej nagiego ciała na swoich plecach. W sumie jedyną wskazówką zdradzającą to, był jego wzwód, który choć odrobinę poprawiał jej samopoczucie. A było ono skwaszone nie tylko ze względu na jego niezwykłe opanowanie, ale i rany jakich doznał podczas walki.

- Twoje rany goją się nadzwyczaj powoli. – Powiedziała Akeno, owijając go bandażami po tym jak wyszedł zza kotary. – Ten zbuntowany egzorcysta wyjątkowo dobrze władał mocą światła.

- Czyli również duchowni mogą się buntować? – Zdziwił się Issei.

- Wśród wszelkiej maści buntowników, najwięcej jest właśnie ludzi Kościoła. – Dodał Kiba.

Dziwne. – Pomyślał. – Tam skąd pochodzę to oni tworzyli najmniej liczną grupę. - Więc Asia też jest buntowniczką? – Zdziwił się.

- Nie ważne czy robi to z własnej woli czy nie. – Powiedziała Rias, wychodząc spod prysznica owinięta ręcznikiem, który więcej odsłaniał niż zasłaniał.

Ona chyba robi to specjalnie. – Pomyślał, przyglądając się jej kocim ruchom.

- Ważne, że obecnie służy upadłym aniołom i nic na to nie poradzimy.

- A jeśli, by sama do nas przyszła? – Zaciekawił się.

- Wtedy to byłaby inna sprawa. – Odpowiedziała mu z poważną miną przewodnicząca. – Mam tylko jedną prośbę do Ciebie, Issei.

- Jaką?

- Ona sama, z własnej woli ma tu przyjść. Nie pomagaj jej w tym.

- Dobrze.

Wieczorem leżał w swoim łóżku i rozmyślał nad przebiegiem walki z tym całym Freed Selzen i doszedł do wniosku, że powinien być w stanie go pokonać w kilka sekund. A on, ze względu na słabość tego ciała musiał się z nim tak długo bawić i wręcz skończył ranny.

- Ech. – Westchnął. – Muszę zacząć trenować, a nie wygłupiać się w podtrzymywanie legendy zboczeńca.

Postanowił, że od jutrzejszego poranka zaczyna iść w ostry kierat. Wszak musi jak najszybciej podciągnąć swoją siłę. Dobrze, że akurat miał dzień wolny i będzie mógł go w całości przeznaczyć na trening.

Był właśnie na publicznym placu do ćwiczeń w parku i podciągał się na drążku. Łatwo nie było, bo to ciało non stop protestowało oznajmiając swoją słabość bólem. Szczególnie dokuczały mu źle zagojone rany. Ale on się nie poddawał.

- Issei? – Usłyszał dobrze mu znany głos, odwrócił się i zobaczył znajomą zakonnicę.

- Asia. – Podszedł do niej i zatrzymując się krok od niej, a gdy uciekła ze wzrokiem gdzieś w bok delikatnie dotknął jej podbródka. Uniósł go do góry, zmuszając ją do spojrzenia mu w oczy. – Wszystko w porządku?

- Tak. – Odpowiedziała znów odwracając wzrok.

Kłamie. – Pomyślał. - Co robisz w parku? – Kontynuował przesłuchanie. – Ciekawe czy i tu skłamie.

- Wyszłam. – Zawahała się, znów unikając kontaktu. – Wyszłam na spacer. – Dodała, wciąż nie patrząc na niego.

I znów skłamała. Ona się boi. – Uznał, widząc jak z przestrachem rozgląda się po okolicy.

Hihgschool DXDOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz