Szedł właśnie do szkoły i rozmyślał nad dziwną reakcją Rias na jego porażkę i walkę z upadłą anielicą. W sumie rozumiał ją, gdyż nie dość, że potwierdził przypuszczenia napastników, że faktycznie posiada Sacred Gear, to wręcz ujawnił jego rodzaj. Ale mimo to, nadal nie mogło mu wyjść z głowy to, że ona może coś podejrzewać. Że on to tak naprawdę nie Hyoudou Issei tylko ...
Nie dane mu było dokończyć myśli, bo usłyszał odgłos upadku zakończony jękiem bólu. Podniósł wzrok i zobaczył jakąś dziewczynę wypiętą kuszącym tyłeczkiem w jego stronę. Sukienkę miała zadartą pod same ramiona, więc miał doskonały widok na jej kobiecość ukrytą pod białymi, koronkowymi majteczkami.
Co jest z tym światem nie tak? Co chwilę atakuje mnie zboczonymi sytuacjami. I jak ja niby mam na to zareagować? - Pomyślał podchodząc do poprawiającej swój strój i siadającej dziewczyny.
Zakonnicy?
- Wszystko w porządku? - Wyciągnął do niej dłoń, pomagając wstać.
- Dziękuję bardzo. - Odpowiedziała z obco brzmiącym akcentem. Gdy tylko się wyprostowała, nagły podmuch wiatru zrzucił z jej głowy welon odsłaniając długie blond włosy. Widok był porażająco uroczy, aż na chwilę zawiesił się nie mogąc oderwać od niego wzroku.
- Przepraszam! - Niemal krzyknął zażenowany, gdy zdał sobie sprawę z tego, że przez cały ten czas trzymał jej dłoń. Bardzo chciał jakoś podtrzymać konwersację, jeśli oczywiście można to nazwać konwersacją.
- Ja ... Chyba ... - Zaczęła niepewnie, wyrywając go z zamyślenia. - Chyba się zgubiłam.
Niewiele myśląc pomógł jej pozbierać rozrzucone rzeczy i przechylił głowę w geście zapytania.
- Wakacje? - Zapytał, gdy zrobiła kilka kroków w losowym kierunku.
- Nie. - Odpowiedziała. - Zostałam przeniesiona do miejscowego kościoła.
- Więc jesteś zakonnicą. - Stwierdził i niemal natychmiast walną sobie mentalnego face palma.
- Cieszę się, że spotkałam takiego miłego człowieka.
Taaa, człowieka. Dobre sobie. - Pomyślał ironicznie, ale nie skomentował tego.
- To Bóg mi w tym pomógł. - Dodała z rozbrajającym uśmiechem.
Cholera. - Pomyślał. - Bóg chadza różnymi ścieżkami i czasami zgarnia takie skarby. - W tym momencie dostrzegł srebrny krzyżyk na jej szyi, długość łańcuszka powodowała, że tkwił dokładnie w dolinie między jej może drobnymi, ale jędrnymi piersiami. W pewnej chwili poczuł ból, który minął gdy tylko odwrócił wzrok.
- O co chodzi? - Zaniepokoiła się jego reakcją.
- Nie nic to. - Zbył jej pytanie. - No tak, teraz jestem demonem. - Pomyślał.
W tym samym momencie usłyszeli płacz dziecka, siedzącego pod huśtawką z rozbitym kolanem.
Zakonnica nie wahając się podbiegła do niego.
- Taki duży chłopiec nie powinien tak płakać z powodu małego zadrapania. - Upomniała go i wyciągnęła dłonie utrzymując je nad zranionym kolanem. Po chwili zaczęła z nich emanować zielonkawa poświata, a skaleczenie zaleczyło się.
- Jego rana ... - Mruknął Issei, ale dalszą myśl przerwało mu pulsowanie w lewej dłoni.
- Wyleczyłam twoją ranę. - Wesoło powiedziała do już zdrowego chłopca. - Teraz już nie będzie boleć. - W pewnej chwili odwróciła się do Hyoudou i widząc go wciąż czekającego na nią, uśmiechnęła się do niego. - Przepraszam.
CZYTASZ
Hihgschool DXD
FanfictionŁowca demonów budzi się w łóżku z piękną rudowłosą dziewczyną. Nic nie pamięta, ale nie ma czasu na zastanawianie, bo ta oznajmia mu, że jest demonem i jednocześnie jego panią.
