t h i r t e e n part 1

293 27 10
                                        

Nim grupa przyjaciół opuściła dom Jaemina, zdążyli oni omówić wiele tematów – zarówno tych istotnych, typu gdzie zatrzyma się Chenle (nastolatek planował wynająć pokój w tanim motelu, jednak pomysł ten spotkał się z kategorycznym sprzeciwem Jaemina), jak i zupełnie nieważnych, na przykład tego, które płatki śniadaniowe można określić mianem najsmaczniejszych.

Choć rozmowa trwała długo, żaden z chłopców nie zdobył się na poruszenie nocnego zniknięcia Jeno i Donghyucka. Powody były różne – od nieświadomości (Chenle i Jisung), poprzez gniew (Mark), zawód (Renjun) i zmartwienie (Jaemin), aż po zawstydzenie swoimi czynami (Jeno oraz Haechan).

Jako pierwszy wyszedł Mark. Pożegnał się krótko ze wszystkimi, a fakt, że nie odezwał się ani słowem do Donghyucka sprawił, iż młodszy poczuł tysiące igieł wbijających się w jego serce. Mimo to, milczał, (niestety) zbyt dobrze rozumiejąc zachowanie ukochanego.

Tuż przed powrotem do domu, Jeno próbował rozpocząć rozmowę z Jaeminem i Renjunem, pragnąc wytłumaczyć im swoją nieobecność. Jego chęci jednak zostały skwitowane pełnym zawodu spojrzeniem starszego oraz fałszywym uśmiechem i słowami „Jestem zmęczony, czy możemy porozmawiać następnym razem?" z ust Jaemina. Białowłosy opuścił willę ze spuszczoną głową.

Jisung zwlekał najdłużej. Co chwilę pytał Chenle o samopoczucie, poprawiał jego poduszkę, czy też chwytał go za dłonie, gładząc je delikatnie. Jego czyny wypełnione były czystą troską i zmartwieniem. Choć kilkukrotnie usłyszał zapewnienia o tym, że wszystko jest w porządku, nie zdołało to powstrzymać jego wątpliwości. Ostatecznie wyszedł dopiero wtedy, gdy po kolejnym ziewnięciu i mozolnym przetarciu oczu, usłyszał besztające słowa z ust najlepszego przyjaciela.

Gdy najmłodszy opuścił pokój Jaemina, w pomieszczeniu zapadła cisza. Renjun ruszył w kierunku Chenle, Jaemin podążył tuż za nim, Donghyuck zaś przeprosił pozostałych, chcąc wyjść do łazienki.

Idąc przez pusty korytarz, czuł łzy cisnące mu się do oczu. Przyspieszył więc, aby jak najszybciej znaleźć się w ustronnym miejscu.

Gdy zablokował zamek, łzy momentalnie spłynęły mu po policzkach. Poczuł nagłą potrzebę wykrzyczenia światu swojej nienawiści do samego siebie. Kierując się jednak niechęcią wobec zostania przyłapanym, płakał. Wylewał gorzkie łzy, szarpiąc za kosmyki zniszczonych włosów i w duchu przeklinając swoje uzależnienie.

Nienawidził siebie. Za każdą krzywdę, którą wyrządził innym, za wszystkie noce spędzone w miejskich spelunach, za bycie tak słabym.

Nienawidził siebie tak mocno, jak tylko pozwalał mu na to wycieńczony umysł.

Nienawidził siebie za to, że w kryzysowym momencie czuł chęć na spotkanie z mitycznym Algosem.

Łazienkę opuścił po kilku minutach. Włożył nową maskę, mimo tego, że wiedział, iż jego przyjaciele zauważą ją bez żadnego problemu. Udawał, że jego oczy nie są zaczerwienione, włosy roztrzepane, a wargi przegryzione aż do krwi. Przed wejściem do pokoju wziął głęboki oddech, chcąc uspokoić pędzące myśli. Przekroczył próg, uśmiechając się nieszczerze.

- Chyba także powinienem już...

- Nigdzie nie idziesz. – przerwał mu głos Chenle. – Znaczy, idziesz. Ale nie do domu i nie sam.

Haechan spojrzał na niego z mieszanką niezrozumienia i zaskoczenia.

- Co masz na myśli?

Młodszy właśnie podnosił się z łózka, mimo wyraźnych protestów Jaemina. Przeczesał palcami pomarańczowe włosy, wyprostował pomięte ubrania, po czym posłał w stronę Donghyucka dziarski uśmiech.

problems; nct dreamOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz