Jak wiadomo, po każdej burzy przychodzi Słońce. Mimo wielu kłótni, rozczarowań i wypłakanych łez, między siódemką nastolatków zapanowała długo wyczekiwana zgoda.
Warto także wspomnieć, że Słońce sprzyja rozkwitowi roślin lub też, jak się okazuje, relacji.
Nic dziwnego więc, że po tak gwałtownych chwilach, doszło do wyjaśnienia wielu, zupełnie niezwiązanych ze wspomnianym wcześniej konfliktem, niewiadomych. W zaskoczenie nie powinien wprawiać was także fakt, iż długa rozłąka może pomóc w uświadomieniu sobie pewnych niesamowicie zagmatwanych uczuć.
Niestety każda burza przynosi jakieś zniszczenia. Spopielone wspomnienia, skruszone obietnice, złamane serca...
Los nie jest miłosierny, a życie potrafi być bardzo okrutne.
Jednak nie jest to chyba niespodzianką, prawda?
***
Mark świetnie zdawał sobie z tego sprawę,.
Stojąc przed Haechanem, jedynym, czego pragnął, była możliwość cofnięcia czasu.
Marzył o tym, by móc wrócić do momentu, w którym wszystko było dobrze; w którym nie wypalał całej paczki papierosów o smaku pomarańczy na raz, zastanawiając się, czy to wszystko ma jeszcze sens; w którym Haechan nie znikał na całe noce, wracając z poobijanymi żebrami i zakrwawionymi ubraniami.
W którym obydwaj byli szczęśliwi.
- Ja...
Donghyuck spojrzał na niego ze łzami w oczach („Ach, jego oczy, jego piękne oczy." myślał Mark, orientując się, że wszystko jest trudniejsze niż wtedy, gdy ćwiczył tę rozmowę przed lustrem).
- Proszę, nie róbmy tego. – przerwał mu drżący głos drugiego.
Mark przełknął głośno ślinę, jednak nie odwrócił wzroku.
Zapanowała cisza.
- Wiesz, że tak będzie lepiej. Dla każdego z nas.
Haechan milczał, a po jego policzku spłynęła pierwsza łza.
Druga, trzecia, czwarta... Przestań to utrudniać, Mark.
Starszy podszedł wolno w kierunku Donghyucka, aby zamknąć go w szczelnym uścisku wątłych ramion.
Młodszy odezwał się cicho.
- Wiem.
Jego odpowiedź bolała bardziej, niż powinna. Ponieważ teraz nie mogli już udawać – każdy z nich zdawał sobie sprawę, że ich relacja jest bliska końca, jednak dopiero wtedy, gdy zostało to wypowiedziane na głos, dotarło do nich znaczenie tych słów.
- Myślę... myślę, że to po prostu nie jest nasz czas. Wierzysz w przeznaczenie? – zapytał Mark.
Odpowiedziała mu cisza.
- Wiem, że nie wierzysz. – zaśmiał się cicho, czując, jak w jego oczach także pojawiają się łzy. – Ale ja wierzę. I wierzę też, że jeśli jesteśmy sobie pisani... Jeśli jesteśmy sobie pisani, kiedyś spotkamy się w odpowiedniej chwili.
- Mark...
- Zawsze będziesz dla mnie najważniejszy. – odpowiedział brunet zdławionym głosem. – Nieważne w jakim czasie, w jakim miejscu czy życiu, to zawsze będziesz ty.
Donghyuck odsunął się lekko, aby ująć w dłonie bladą twarz ukochanego.
- Będę czekał.
CZYTASZ
problems; nct dream
Hayran Kurgugdzie okazuje się, że wszelakie problemy są o wiele powszechniejsze niż nam się wydaje, lecz tylko nieliczni są w stanie je dostrzec. lub gdzie klub literacki staje się miejscem zwierzeń siedmiu nastolatków. tw! książka porusza tematykę myśli samobó...
