8.Przekleństwo

1.3K 101 54
                                        

Obudził się w środku nocy, zlany potem i z bolesną erekcją.
Wciąż miał przed oczami sceny ze snu...
Tego pieprzonego snu!

Magnus jęknął i kilka razy uderzył potylicą o ramę łóżka, w geście bezsilności. Pragnął zapanować nad zdradzieckim ciałem... ale nijak mu to szło!

Na Merlina, w końcu miał już sporo lat na karku i nie jedną mokrą noc na swoim koncie!

Po takim czasie był dumny ze swojej samokontroli. Od czasu tej piekielnej wojny, kilka razy próbował odpędzić od siebie niechciane wspomnienia i obrazy. Uważał że zatracenie się w rozpuście i zmiana partnerów jak rękawiczki mu w tym pomoże. Brał więc sobie kochanków i kochanki. Urządzał orgie i próbował dosłownie wszystkiego. Nie mógł sprawić by seks na nowo zaczął kojarzyć mu się z miłością i delikatnością.

O nie, wtedy liczyło się tylko zaspokojenie swojego ciała, odcięcie się od rzeczywistości. Kierował się egoizem. Miał w nosie czy jego kochanek będzie mógł chodzić po tak ostrym zbliżeniu. Magnus używał sobie do woli, nie dbając o to co czuje druga strona. A przecież kiedyś w ogóle tak nie było...

Po tym naprawdę rozpustnym okresie w swoim życiu, Bane zamknął się w sobie. Stwierdził że seks jest mu na dobrą sprawę zbędny i zaniechał swoich niemoralnych działań.
Nie oznaczało to jednak że żył w celibacie!
Co to, to nie! Od czasu do czasu brał do swojego łoża jakiegoś upatrzonego młodzieńca lub zgrabną dziewczynę. Jednak zapanował nad swoimi pierwotnymi żądzami i zmniejszył ilość łóżkowych podbojów do minimum. Był dumny że potrafił utrzymać, przez większość czasu, maskę opanowania, chłodu i arogancji.

Jednak ostatniej cholernej nocy coś poszło nie tak!
Zaczęło się od tego że śnił o NIM!
O Alecu. O jego bladej, nagiej skórze poznaczonej tymi pieprzonymi runami. O kurewsko niebieskich oczach, tak niewinnych jakby chłopak nigdy w życiu nie oglądał niczego zbreźnego, czy zboczoznego. Zapewne tak było!

Co niewłaściwego mogły oglądać oczy Dziecka Anioła? Magnus naprawdę się dziwił jak świętoszkowaci łowcy mogli mieć dzieci. Czyż oglądanie nagiego ciała i podniecenie się na myśl o nim nie jest grzechem?
Pff, pewnie jedyne na co mogli liczyć to bogata wyobraźnia.
Łowcy byli nieustannie spięci, jakby mieli kołek w dupie. Chłodni, zamrożeni, dumni. Magnus od wieków ich nie lubił, jednak po Wielkiej Wojnie znienawidził ich ze szczerego serca.
Jedyne co mógł im Bane przyznać to dbanie o ciało. Pod tymi czarnymi, absolutnie nijakimi, ubraniami, zapewne kryły się wyćwiczone ciała gotowe na wszystko.
To było jednak za mało by łowca zaczął go pociągać, nie mówiąc o podnieceniu.

Magnus wierzył w to głęboko i mijające lata tylko go w tym utwierdzały. Jakież więc było jego zdziwienie, kiedy ten cały Alec pojawił się w jego śnie.

Niby nic wielkiego. W końcu od kilku dni Bane wymyślał sposób by dopiec tej kupce nieszczęścia.

Jednak sen okazał się niebezpiecznie... erotyczny, z nagim Alecem w roli głównej.
Z jednej strony Magnus pragnął się obudzić, z drugiej jednak, czekał na rozwój wydarzeń z zapartym tchem.

Niewinny Alec, całkowicie oddany i posłuszny, klęczący u stóp Magnusa...
To z pewnością było coś co sprawiło iż kutas Bane'a ochoczo obudził się do życia.

Czy naprawdę myślał o tym łowcy w taki sposób, by obraz jego wypiętych bladych, miękkich pośladków prześladował go we śnie?

Magnus odrzucił kołdrę i spojrzał, z ponurą miną, na doskonale widoczny problem między jego nogami. Czarownik spał nago, ponieważ lubił czuć chłód na skórze zaraz po przebudzeniu i delikatny dotyk aksamitnej pościeli.

W mroku {Malec}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz