4. Przestań się gapić

625 56 94
                                    

Przesłuchanie poszło dobrze. Nico dostał się do zespołu, ale po wszystkim był wyczerpany psychicznie i fizycznie. Przez stres miał takie napięcie w karku, że bał się odwrócić głowę. Czuł ulgę, gdy próba dobiegła końca. Podszedł do Willa i Piper pakujących szkolne instrumenty.

– Jason Grace robi jutro wieczorem imprezę. Może wpadniecie? – wypalił Nico zachrypniętym głosem.

Will i Piper wymienili spojrzenia.

– Chyba powinienem się uczyć – odpowiedział niepewnie Will.

– W sobotę wieczorem? – zdziwiła się Piper.

– Właśnie – przytaknął Nico.

Piper objęła Willa za szyję i przytuliła głowę do jego policzka.

– Nie zaszkodzi ci wyluzować się – powiedziała, a Nico wyjątkowo się z nią zgodził.

– Wpadnijcie, dobra? Będzie fajnie – rzucił Nico i pospiesznie opuścił salę, by uniknąć patrzenia na kolejne czułości, którymi obdarzała się para.

*

Nico był u Jasona wcześniej. Razem z Biancą. Pomagali w przygotowaniach. Nico obserwował ich ukradkiem. Żartowali ze sobą jak para dobrych znajomych, którymi zapewne byli. Nico momentami czuł się przy nich jak piąte koło u wozu albo może trzecie kółko w hulajnodze. Wyszedł na chwilę do łazienki, a kiedy wrócił, przyłapał ich w bardzo dziwnym położeniu. Bianca opierała się o kuchenny blat, a Jason stał przy niej, jakby zastanawiał się, czy ją pocałować. Nico chrząknął.

– Przesypać chipsy do miski? – spytał.

Jason odwrócił się i przestał wgapiać się w usta Bianki. To było strasznie dziwne. W świecie, z którego przybył Nico, Bianca dołączyła do Łowczyń i wyrzekła się miłości romantycznej, ale w tym nie miała zamiaru rezygnować z zainteresowania Jasona.

– Jasne – powiedział Jason nienaturalnie głośno. – Miski są tam – wskazał jedną z szafek, a Nico zanurzył się we wnętrzu mebla, by na nich nie patrzeć. Wyciągnął trzy fioletowe miski w różnych rozmiarach i westchnął.

– Nie musicie przy mnie udawać.

– Udawać czego? – spytała Bianca, wpatrując się w podłogę.

– Że nie kręcicie ze sobą!

– My wcale nie...

– No co ty!

Zaczęli zaprzeczać. Nico westchnął. W tym momencie ktoś zadzwonił do drzwi.

– Otworzę – zaoferował Nico.

Na progu stali Percy i Annabeth. Wnętrzności Nica zrobiły salto na widok tego pierwszego.

– Hej, Nico. – Jackson posłał mu zdystansowany uśmiech, aż Nico zaczął się zastanawiać, co takiego zrobił w tym świecie, że Percy najwyraźniej nie pała do niego sympatią.

– Wejdźcie. – Nico wczuł się w rolę gospodarza. Otworzył szerzej drzwi i pokazał wnętrze ręką.

Poczuł różnicę, gdy Jason rzucił się, by objąć Annabeth i poklepać Percy'ego po plecach. Czyli Nico nie przytula ludzi na powitanie, a ludzie nie mają ochoty przytulać jego.

Potem zjawili się Hazel i Leo oraz Reyna i Frank. Nico martwił się, że Will i Piper jednak nie przyjdą. Właściwie martwił się tylko o Willa, Piper mogła, jak dla niego, się nie zjawiać.

– A gdzie muzyka? – zawołał Leo.

– Tam masz laptop, puść coś – odpowiedział mu Jason, jakby było mu wszystko jedno.

Muzyczna podróż przez Tartar | Solangelo AUOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz