Dzień trzydziesty szósty.
Nieznane imię Pov.
Otworzyłam oczy, poczułam się źle, bardzo źle. W oddali widziałam mężczyznę noszącego jakąś strzykawkę, bałam się że znów chce mi wstrzyknąć coś co będzie mnie bolało ale się myliłam. Zapytał się mnie czy chce odzyskać wspomnienie, to czym jestem i jakim potworem jestem. Uśmiechając się chytro zaśmiałam, on lecz złapał mnie mocno za ramię pytając ponownie..
— O tym że jestem wampirem? Doktorku, coś poszło nie tak, pamiętam tylko to.
Stwierdziłam wciąż uśmiechając się, on kręcił głową z niedowierzaniem, już dawno powinnam wyschnąć, nie przeczuł tego że jedna z jego pielęgniarek dawała i mi krew. Najwyraźniej coś w jego miksturach nie zadziałało, lub wstrzyknął mi coś czego nie powinien. Skręciłam się z bólu gdy strzykawka znalazła się przy moich żyłach, byłam pewna że to coś złego.
Poczułam nabór wspomnień, moją siostrę, zdjęcie matki, to przez kogo zostałam przemieniona, byłam dzieckiem a ten mężczyzna potwore i jednym z pierwotnych.
Moje źrenice były wielkie a ja poczułam głód, miałam ochotę go ugryźć lecz on znów mi coś wstrzyknął, zamknęłam oczy.
--------------
Poczułam dziwny zapach, krew, zauważyłam leżąca pielęgniarkę a przy niej Damona, który wyszedł z celi. Przypomniałam sobie wszystko, to kim był i co zrobił, zajmowałam się nim w wojsku, byłam pielęgniarką. On był żołnierzem, obdarzył mnie uczuciem ale krótko po tym wyłączył emocje i zranił.
Spojrzałam na niego przerażona, nie byłam w stanie stwierdzić dlaczego to zrobił, może gdybym to ja była wtedy człowiekiem to i mnie byłby w stanie zabić?
— Damon, oddal się od niej, niedługo wróci tu jeden z nich — Rzekł Enzo a ja spojrzałam na obu przytakująco.
Chłopak oddalił się od kobiety wchodząc z powrotem do celi i zamknął się od nowa, nikt z naszej trójki nie chciał by ktoś z nas ucierpiał, musieliśmy przeżyć do tego momentu co mówił Enzo, z którym nie gadałam od wczoraj.
Usłyszeliśmy że ktoś wchodzi na korytarz, położyłam się na łóżku udając że śpię, miałam dużo siły by móc użyć persfazji na doktorku, lecz zażywał on werbenę.
— Kto to zrobił? — Zapytał się mrożącym w żyłach głosem, żadne z nas się nie odezwało, stał przy klatce Damona, widział na jego dłoniach krew.
Uśmiechnęłam się pocieszająco w jego stronę, Damon Prychnął patrząc na mnie. Dr. Whitmore zabrał go do sali gdzie robili badania, szczerze to miałam gdzieś co z nim zrobią, któraś część mnie wciąż się o niego martwiła i nie pozwoliła odejść od krat.
Czułam że Enzo na mnie patrzy, kątem oka na na niego również, oboje baliśmy się o Damona ale nie tak samo, Enzo bardziej.
Wzdrygnęłam się słysząc krzyk, przegryzłam lekko wargę, w tym momencie nie chciałabym być wampirem, nie chciałabym słyszeć tego wszystkiego.
Znów zaczęłam rysować, tym razem pamiętałam obraz mojej matki, była piękną młodą kobietą, wiedziałam że żyła od jednego z ludzi, których przekupilam, miałam też rysunek jej twarzy ale niestety zgubiłam g gdzieś po drodze.
— Co rysujesz? — Zapytał Lorenzo przyglądając mi się uważnie.
Chłopak usiadł na zimnym betonie i czekał na moją odpowiedź, rysując ostatnie poprawki uśmiechnęłam się i zrobiłam to samo co on, patrząc na niego.
— Moją matkę — Stwierdziłam — I różne rzeczy, które teraz sobie przypominam.
Przytaknął lekko unosząc kąt ust, znów się chytro uśmiechał ale ja zrobiłam to samo, wciąż słyszałam Damona, przeraził mnie jego krzyk, był pełny bólu.
— Jaka była twoja matka?
— Sama nie wiem, nie znałam jej — Odparłam opierając się o ścianę — Mój dziadek zabrał mnie i moją siostrę z jej rąk, widziałam ją tylko na rysunku, szukam jej ale od dawna nie mogę jej znaleźć. Byłam tak blisko, ale doktorek mnie złapał.
Brunetowi uśmiech zszedł z twarzy, nie chcąc złapać kontaktu wzrokowego spuściłam swój wzrok na ścianę. Patrzyłam się w nią dopóki znów nie usłyszałam że ktoś wchodzi do pomieszczenia, natychmiastowo wstałam i spojrzałam na całego w jakiś kropkach Damona. Odetchnęłam z ulgą że go nie zabił, spojrzałam na pielęgniarkę, Doktor Whitmore zabrał ją ciągnąć za nogi, zostawiła ona wielki ślad krwi. Spojrzałam na chłopaków, pod ich oczami pojawiły się żyły, ja umiałam się opanowywać ale oni nie, mogli zrobić coś głupiego jak Damon wcześniej.
— Nie ruszajcie tego — Powiedziałam powoli, usiadłam na łóżku.
Obserwowałam Damona, bo tylko na niego miałam widok, patrzył na krew ale nagle spojrzał na mnie, w jego oczach widziałam ból, ale również wspomnienia.
CZYTASZ
Augustine Vampire / The Vampire Diares
VampireJednym z sobowtórów Amary była Katerina Petrova, urodziła się w Bułgarii, zachodząc w ciążę w wieku szesnastu lat z nieznajomym chłopakiem została wygnana z domu i wysłana do Wielkiej Brytanii. Wracając do jej domu po przemienieniu się w wampira zob...
