Jednym z sobowtórów Amary była Katerina Petrova, urodziła się w Bułgarii, zachodząc w ciążę w wieku szesnastu lat z nieznajomym chłopakiem została wygnana z domu i wysłana do Wielkiej Brytanii. Wracając do jej domu po przemienieniu się w wampira zob...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Dzień trzydziesty piąty.
Brunet uważnie przyglądał się dziewczynie, ta pisała coś na ścianie ułamkiem kamienia,który odpadł, rysowała różne rzeczy wiedząc że to i tak po paru dniach zniknie, ale lubiła rysować i chociaż to zajmowało jej czas. Mimo że nie pamiętała daty to liczyła dni, dziś był trzydziesty piąty. Odkąd tu przyszła to nie rozmawiała z chłopakiem,który znajdował się w innej celi. Dziewczyna rysowała pomysł jak mogła wyglądać jej matka, oczy mogła mieć po niej choć nie musiała, jej ojca nie pamiętała choć zajmował się nią do trzeciego roku życia, niestety potem zmarł. Brunetka wzdrygnęła się na dźwięk skrzypiących drzwi, otwierały się. Oboje z więźniów podeszli do krat, ujrzeli mężczyznę wnoszącego do celi obok chłopaka kolejnego. Dziewczyna już skądś kojarzyła tego bruneta, nie mogła sobie przypomnieć skąd ale może to pomogło by jej odzyskać pamięć. Chłopak od razu wstał podchodząc do krat, niestety mężczyzna zamknął drzwi uśmiechając się chytro, dziewczyna wraz z brunetem patrzyli dziwnie na nowego.
— A wy to kto? — Zapytał, dziewczyna spojrzała przelotnie na chłopaka, który był przede mną.
— Enzo — Uśmiechnął się chytro wystawiając rękę lekko za kratki — Siedzi tu od trzydziestu pięciu dni i nic się nie odzywa, to chyba dzikuska.
Słysząc słowa Enza dziewczyna miala ochotę mu przywalić, lecz nie mogła bo była lekko wysuszona i zmęczona, brunet widząc chęci dziewczyny zaśmiał się lekko i ze złością.
— Damon Salvatore — Powiedział nowy patrząc tylko na chłopaka obok, zachował się jakby dziewczyna była duchem.
— A ty się w końcu przedstawisz? — Zapytał patrząc nieprzyjemnie na dziewczynę, ona lekko przeczesując swoje długie włosy nic nie odpowiedziała, bo co miała odpowiedzieć.
Mimo że brunetka nic nie pamiętała musiała wymyślić coś by nie wyszła na idiotkę, pomyślą chwilę nad swoim pochodzeniem i nad imionami, które przychodziły jej do głowy, lecz żadne się nie nadawało, usiadła z powrotem na łóżko i rysowała na ścianie portret jej matki.
— Z moich obliczeń za dwa dni jest nowy rok, ale jeszcze nie ten gdzie nas wypuszczą — Stwierdził Enzo ponuro ziewając, był przynudzający dla dziewczyny.
Nagle brunetka sobie coś przypomniała, dokładnie czwartego stycznia miała urodziny. Natychmiastowo zapisała sobie mały kalendarz na ścianie i odliczała dni do jej urodzin, nie miała pojęcia, których ale odliczała by o nich nie zapomnieć.
— Okej, uznajmy to za dość głupie — Zaczęła mówić idąc w ich stronę, oczywiście zatrzymała się przy kratach — Nie pamiętam nic z mojego życia, tylko to że jestem wampirem i że za parę dni mam urodziny , nie przedstawię się, przykro mi.
Spojrzała na obu chłopaków a oni się chytro uśmiechali co ją zirytowało bo nie miała siły nawet z nimi rozmawiać, usiadła na podłodze i rozmyślała nad tym czemu akurat to ją zabrali do więzienia, przecież nie robiła nic złego.
— Macie jakieś plany, jak stąd wyjdziecie? — Zapytał Enzo a Damon się zaśmiał twierdząc że być może już stąd nie wyjdziemy — Jak mówiłem za pięć lat jest sylwester, wezmą nas wtedy na jedną z imprez, będziemy jak rzeczy na wystawie, musi jedna osoba z nas zbierać na wtedy siły.
Brunet spojrzał na Damona a dziewczyna lekko się oburzyła, sądził że ona nie da rady ich stąd uwolnić. Brunetka nic nie pamiętała ale nie była głupia i wiedziała że ma to po matce, uśmiechając się chytro wypiła krew z małego kieliszka, który trzymała od paru godzin pod łóżkiem.
— To jakie plany na zemstę? — Zapytał Enzo a Damon i dziewczyna na siebie spojrzeli.
Chłopak bardzo dobrze pamiętał dziewczynę, ale zdał sobie sprawę że ona jego nie, więc miał ochotę wykorzystywać sytuację dopóki ona sobie nie przypomnieć co jej zrobił.