Jednym z sobowtórów Amary była Katerina Petrova, urodziła się w Bułgarii, zachodząc w ciążę w wieku szesnastu lat z nieznajomym chłopakiem została wygnana z domu i wysłana do Wielkiej Brytanii. Wracając do jej domu po przemienieniu się w wampira zob...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Ivy Petrova Pov.
Dzień później.
Wpatrywałam się w sufit swojego pokoju, nie miałam pojęcia co robić. Wczoraj gdy byłam sama w domu przyjechał Elijah i kazał mi wybierać pomiędzy nim a Kolem, myślał coś to niego czuję. Nie miałam pojęcia dlaczego zadał mi takie głupie pytanie, znaliśmy się paręnaście dni a on zdążył się we mnie zakochać i sprawić bym się w nim zadurzyła. Usłyszałam dzwonek do drzwi a po chwili ktoś je otworzył, byłam zdenerwowana sądząc że to moja matka, nie chciałam jej widzieć po tym co mi powiedziała.
— Mogę wejść? — Usłyszałam zza drzwi, mruknęłam w odpowiedzi, do pokoju wszedł Elijah z małym uśmiechem na twarzy — Przepraszam że wczoraj tak zareagowałem, po prostu po tylu latach cię zobaczyłem i byłem pewien swoich uczuć, Ivy.
— Elijah ja.. — Zaczęłam mówić lecz on mi przerwał kładąc rękę na moim policzku.
— Nie jestem dla ciebie odpowiedni, nie zasługuje na ciebie — Zaczął — Myślałem że zdołam cię ochronić chociażby przed tymi pokręconymi doktorami.
— Elijah ja, ja wybieram ciebie — Uśmiechnęłam się w jego stronę — Przez te wszystkie lata o tobie myślałam, Kol chciał pomóc mi zapomnieć ale nie potrafiłam nawet za pomocą perswazji.
Powiedziałam mniej więcej wszystko co chciałam, czułam coś do niego lecz to nie pozwalało mi zrobić pierwszego kroku. Brunet zbliżył się do mnie, nie zważałam na to czy ktoś znajduje się w domu Salvatore. Uśmiechnęłam się przegryzając lekko wargę.
— Nie jesteś taka jak twoja matka — Schował kosmyk włosów za moje ucho — To zauważyłem ratując cię by mój brat nie popełnił dużego błędu.
Nasze usta się złączyły co było idealne, znów je poczułam po tylu latach. Jego ręka powędrowała na moją talię uwielbiałam gdy to robił. Dziwne głosy mówiące żebym tego nie robiła przeminęły, przecież i tak bym ich nie słuchała.
— Nigdy nie będę jak ona, nie potrafiłabym — Uśmiechnęłam się w jego stronę, on to odwzajemnił i znów mnie pocałował, chciałam i pragnęłam by ta chwila trwała wiecznie.
— Idziemy się przejść? — Zapytał a ja przytaknęłam, był wieczór więc klimat mieliśmy zafundowany.
Wyszliśmy z budynku u skierowaliśmy się w stronę lasu, kochałam taki widok co Elijah wiedział. Zauważyłam małe światełko a na ziemi koc wraz z koszykiem.
— Wiedziałeś że ciebie wybiorę? — Uśmiechnęłam się w jego stronę, usiadłam obok niego i spojrzałam kontem oka, mężczyzna przytaknął — Wtedy gdy cię pocałowałam po raz drugi, byłam trzeźwa — Odparłam opierając swoją głowę o jego ramię — Nie chciałam byś wiedział co czuje.
— Co czujesz? — Zapytał po cichu patrząc w głąb lasu, ja również to robiłam bo chciałam wyłapać jakąś wiewiórkę.
— Gdy cię zostawiałam wyłączyłam człowieczeństwo, czułam się źle z tym że znaliśmy się tak krótko a tak wiele poczułam — Uśmiechnęłam się w jego stronę — Zrobiłam wiele złego i wiele ludzi Przemieniłam, w tym chłopaka, który pragnął tego od małego.
Mężczyzna przytaknął nic się nie odzywając. Hellion był dla mnie bardzo ważny, był dla mnie jak syn lecz gdy zostałam ponownie złapana do więzienia augustianów to razem z nim, nie chcąc go tu męczyć uwolniłam go a sama tam zostałam wraz z Lorenzem, który został złapany parę dni przed nami.
— Nazwałam go Hellion, od dwutysięcznego roku go nie widziałam — Stwierdziłam a chłopak się we mnie wtulił — Szukałam go zamiast matki lecz dowiedziałam się że nie żyje, został zabity przez Klausa..
— Mój brat się nie panował ale nie zabiłby wampira chyba że go zdenerwował lub zrobił coś niewybaczalnego — Stwierdził wstając z ziemi — Hellion zrobił coś co mogło mu zaszkodzić?
— Usiłował znaleźć Moją matkę a następnie ją zabić — Odparłam wstając tak jak on, wzięłam jeden worek z krwią i zaczęłam ją pić — Nie bez powodu nazwałam go piekielnym lwem, miał walczyć dla wampirów a nie dla hybryd.