Jednym z sobowtórów Amary była Katerina Petrova, urodziła się w Bułgarii, zachodząc w ciążę w wieku szesnastu lat z nieznajomym chłopakiem została wygnana z domu i wysłana do Wielkiej Brytanii. Wracając do jej domu po przemienieniu się w wampira zob...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Rebekah Pov.
Elijah od rana siedział przy naszej nowej znajomej, chociaż mam przeczucia że dla niego to ktoś więcej niż tylko znajoma czy przyjaciółka. Mój brat zachowuje się przy niej inaczej, chce żeby była bezpieczna, chce przy niej być. Zerknęłam kontem oka na zdjęcie, wzięłam je do ręki. Byłam na nim z Elijah i Niklausem, to był dzień w którym musieliśmy uciekać z nowego Orleanu przed moim ojcem i przed pożarem. Po miesiącu rozstaliśmy się całą trójką, wyjechaliśmy w różne strony.
- Usnęła, mam chwile do odpoczynku -Zaśmiał się schodząc na dół, spojrzałam na niego uśmiechnięta odstawiając zdjęcie.
- Elijah bracie, widzę że ta dziewczyna na ciebie dziwnie działa - Stwierdziłam podając mu torebkę z krwią - Nie zakochaj się w niej, wiesz jak było z Katherina, może być jak jej matka.
Wywrócił oczami, zaczął pić krew gdy nagle usłyszeliśmy szelest za oknem, nie przejęliśmy się bo była jesień, wiewiórki były dobre ale nie tak dobre jak ludzie.
- Nie zakocham się w niej, po prostu uważam że za dużo przeszła - Przytaknęłam uśmiechając się na jego słowa.
Umiałam rozpoznać gdy kłamie, wtedy właśnie to rozpoznałam. Po raz drugi coś usłyszeliśmy, tym razem jakby jakieś drzewo się łamało. Wyszłam z salonu by zobaczyć co to było, nagle w obrazie wiszącym naprzeciw drzwi pojawił się biały kawałek płotu, wbił się w obraz najostrzejszą częścią. Spojrzałam w stronę drzwi i ujrzałam kogoś kogo nie chciałabym widzieć, kogoś przez kogo byłam martwa przez wiele lat. Spojrzałam przerażona na Elijah, wyszedł do przed pokoju, zauważając naszego brata przeklęłam w myślach.
- Cześć mała siostrzyczko, witaj bracie - Uśmiechnął się chytrze - No, to gdzie mamy naszą ślicznotkę?
Iva Pov.
Obudziłam się słysząc trzask, byłam cała spocona i zdenerwowana. Słyszałam jakąś rozmowę, były trzy głosy ale tego trzeciego nie znałam. Zawinęłam się w szlafrok, który dał mi Elijah przed tym jak usnęłam. Moje włosy były w nieładzie więc związałam je schludnie w kucyka i wyszłam z pokoju, rozmowy się dłużyły, raz nawet usłyszałam swoje imię. Zobaczyłam jak Elijah jest wkurzony i próbuje wyrzucić kogoś z domu. Gdy Rebekah mnie zauważyła szturchnęła patrząc na mnie jej brata, brunet momentalnie zaczął iść w moją stronę. Widziała już kiedyś tego chłopaka, kontem oka spojrzałam na niego a on uśmiechał się w moją stronę.
- Kto to?- Zapytałam lecz nie odpowiedział, wyglądał na wkurzonego.
Musiałam się dowiedzieć kim jest ten chłopak, z którym rodzeństwo się kłóciło. Źle się czułam z tym że wyszłam wtedy z pokoju, przeszkodziłam im ale ja już taka jestem. Elijah otworzył mi drzwi i wszedł ze mną do pokoju. Usiadłam na łóżku zdejmując szlafrok, miałam na sobie krótkie czarne spodenki i niebieski koronkowy stanik. Nie miałam ze sobą żadnych ubrań, moje były całe we krwi po tym co robił mi doktor Whitmore, w domu było gorąco więc byłam zmuszona siedzieć z Elijah w jednym pokoju w spodenkach Rebekah'i oraz w moim staniku. Mężczyzna spuścił wzrok na podłogę widząc jak jestem ubrana, podniosłam szlafrok z podłogi i zawiesiłam go na rogu szafy.
- Kim jest ten chłopak co przyszedł do waszego domu?- Znów nie odpowiadał, zdenerwowałam się bo powinien chociaż odpowiedzieć że to nie moja sprawa czy coś w tym stylu - Nie ignoruj mnie.
- To nasz brat, Niklaus, jeden z najgorszych w rodzinie Mikaelson - Odparł a ja przytaknęłam powoli.
Wiem, że mowa o jego bracie to coś o czym nie chce rozmawiać. Brunet usiadł obok mnie na łóżku, kładąc rękę przypadkiem dotknął mojej ale zabrał ją tak szybko jakby go coś poparzyło. Spojrzałam na niego, jego brązowe oczy były piękne, nigdy takich nie widziałam. Patrzyliśmy się na siebie przez chwilę, która dla mnie trwała jak wieczność a cisza była przyjemna. Elijah przybliżył się lekko, czułam jego oddech na swojej twarzy, gdy kolejny raz się przybliżył poczułam jego usta na swoich, oddałam pocałunek, tym razem jego dłoń specjalnie spoczywała na mojej.
Nie miałam pojęcia dlaczego to zrobił, może po prostu chciał odreagować a ja byłam pod ręką? Nie chcę znać odpowiedzi, będzie mi się lepiej żyło bez świadomości że mnie wykorzystał.