Rozdział 11

400 11 0
                                        

Pov. Nastia
Godzina 19:15
Mecz się zakończył wynikiem 0:0 , czyli remis dobra przynajmniej nie przegraliśmy , jest dobrze . Trochę mi przykro , że nie wygraliśmy , ale następnym nam się uda wygrać .  Właśnie wszyscy wróciliśmy do hotelu , ochłonąć i iść na kolację . Przed chwilą dotarłam do pokoju stwierdziłam , że szybko się przebiorę w coś normalnego gdyż byłam ubrana na biało czerwono i wymalowana w te same kolory więc ten wzięłam szare dresy i dużą szarą bluzę , a następnie poszłam się przebrać . 

Pov. Nela 

Po meczu , który nie zakończył się po naszej myśli , ale to pomińmy , stwierdziłam , że pójdę do pokoju i zmyję z siebie ten jakże piękny biało - czerwony makijaż . Gdy już to zrobiłam postanowiłam pójść do pokoju mojego brata i Gaviego . Wyszłam z pokoju i od razu się tam pokierowałam . Zapukałam do drzwi i czekałam , aż ktoś z łaski swojej otworzy mi drzwi . W końcu otworzył mi drzwi mój kochany braciszek . 

- No nareszcie ileż można czekać - powiedziałam rzecz jasna , że chamsko do brata . 

- tyle ile trzeba - odpowiedział mi 

- no dobra to co masz zamiar robić teraz ? - zapytałam kładąc się na jego łóżku 

- iść na kolacje ? - w sumie logika rzeczywiście 

- To idę z tobą , a właśnie gdzie Gaviego wcięło ? - i w tym momencie wyszedł on z łazienki . To już wiem gdzie go wcięło . 

- już wiesz gdzie - powiedział Pedri - a teraz chodźcie idziemy na kolację 

Wyszliśmy z pokoju i pokierowaliśmy się na stołówkę . Gdy weszliśmy na stołówkę od razu pierwszą osobą , która rzuciła mi się w oczy był Nicola . On mi się mega podoba , ale przecież logiczne , że nie mam u niego szans prawda ? Mniejsza z tym , podeszliśmy po jedzenie i usiedliśmy przy stole . Po kilku minutach dosiadła się do nas jeszcze Krycha , Ansu , Ferran , Wojtuś , Lewy i Nicola . W pewnym momencie odezwał się Gavi . 

- Gratulacje meczu mega dobrze graliście - powiedział . Miło z jego strony , ale przecież każdy wie , że tak nie było . 

- dziękujemy za taki komentarz , ale wiemy przecież , że tak nie było mogliśmy się bardziej postarać to może byśmy wygrali - powiedział Lewy . Widać było , że jest mu bardzo smutno , ale co on może na to poradzić ważne , że nie przegrali . 

- oj Lewy - powiedziałam , podeszłam do niego i go przytuliłam . Był dla mnie jak brat i smutno mi się robiło jak tak siedział i miał łzy w oczach . Popatrzyłam się na Nicole , i w tym momencie on popatrzył się na mnie , widać , że też mu przykro też miał nadzieje , że wygramy on był dosłownie przekonany , że tak będzie . 

- Oj nie smućcie się już tak błagam was bo będę płakać serio - powiedziałam kierując to do wszystkich siedzących przy tym stole . 

W tym momencie na stołówkę weszła Nastunia . 

Pov. Nastia 

Gdy się przebrałam zeszłam na stołówkę , zobaczyłam tam jak wszyscy siedzą przy stole rozpaczając przez mecz ehhh , ale przecież to nic nie da . 

- Ejj chłopaki teraz będziecie rozpaczać ? Przecież nie przegraliście jeszcze macie szansę wyjść z grupy i wam się to uda tylko musicie się jeszcze bardziej postarać niż dzisiaj macie wyjść z tej cholernej grupy po raz pierwszy od tylu lat rozumiemy się ? - powiedziałam i mam nadzieje , że wszystko zrozumieli . 

- tak jest pani kapitan !!! - odpowiedzieli chórkiem i zabrali się za jedzenie kolacji 

Podeszłam do Lewego aby mu powiedzieć , że przecież to nie jego wina i , że wszystko będzie dobrze . Następnie podeszłam do Wojtka powiedziałam mu , że mega się spisał na meczu poszłam jeszcze do reszty zawodników naszej kadry i każdemu powiedziałam , że było super i żeby się nie martwili , oczywiście wszystkich wyprzytulałam jak to ja heh . Podeszłam jeszcze szybko do Gaviego i Pedriego i ich przytuliłam  po raz kolejny już w dzisiejszym dniu . Wzięłam swoją porcję kolacji i usiadłam pomiędzy Gavim i Wojtkiem . Przysłuchiwałam się o czym rozmawiali , mówili po angielsku aby reszta hiszpańskich zawodników zrozumiała o czym mówimy. Co jakiś czas wtrącałam się do rozmowy , ale już za chwilę odlatywałam do kompletnie jakiegoś innego świata . Nie miałam siły nawet jeść tej kolacji mimo , że była naprawdę smaczna i cudnie wyglądała . Zaczęłam grzebać widelcem w kolacji i nie słuchałam już o czym wszyscy rozmawiają tylko wpatrywałam się w talerz i myślałam sama nie wiem o czym , często tak mam , że nagle po prostu o każdej porze dnia i nocy odlatuję . Poczułam na sobie wzrok i to obudziło ,mnie z tego transu przejechałam po wszysytkich wzrokiem i zdałam sobie sprawę , że rozmowa ucichła i wszyscy się na mnie patrzyli . Spojrzałam się na Pabla , zobaczyłam , że on też  na mnie patrzył tymi swoimi pięknymi czekoladowymi oczami , tylko , że takim innym wzrokiem jakby był zmartwiony moim stanem . W tym momencie odezwał się Wojtek . 

- Nastia wszystko dobrze ? - zapytał 

- tak , tak wszystko dobrze - odpowiedziałam mu

- Nastii przecież widzimy - odezwał się Gavi - nie jesz , nie odzywasz się i patrzysz cały czas tylko na talerz , coś jest nie tak przecież widzę , proszę powiedz 

Miło było usłyszeć te słowa , zwłaszcza z jego ust aż zrobiło mi się ciepło na sercu . Zaczęły mi po prostu lecieć łzy nawet nie wiem czemu . Poczułam , że ktoś mnie przytulił i był to Gavi . Wiem , że czas najwyższy przestać płakać i dorosnąć , ale ja się po prostu przejmuje wszystkim i mi o tego co mówiłam chłopakom to ja się i tak bardzo martwię i się tym przejmuję mimo , że ich uspokoiłam , właśnie tego w sobie nienawidzę . Kiedy przestałam już płakać odsunęłam się od Gaviego i zapewniłam go , że wszystko jest dobrze . Skubnęłam coś z talerza i stwierdziłam , że już nic więcej nie zmieszczę . Widziałam jak Wojtek razem z Lewym , Gavim i Nelą się na mnie spojrzeli , ale powiedziałam im tylko , że idę spać bo jestem strasznie zmęczona , lecz coś czuję , że to jeszcze nie jest koniec tego dnia . 

_________________________________________________

Rozdział 11!!!!(1087 słów) Pisałam ja <3 

Jak wam się podoba ??? <3

&quot;Te deseo&quot;~Pablo Gavi~Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz