XIII

283 14 1
                                        

Mam wrażenie że los chce żebym siedziała zamknięta, nie wiem ile czasu już minęło ale przynajmniej nie jestem tutaj sama. Jakimś cudem znalazła się tu Luna, jest w wiele lepszym stanie niż ja, czasem rozmawiamy, jak już to ona coś mówi a ja staram się ją zrozumieć. Totalnie nie znam się na jakiś dziwacznych stworzeniach o których ciągle mi mówi. W czasie kiedy ja siedzę zakłuta w kajdanach ona chodzi pod kraty i stara się wyłapać jakichkolwiek informacji. Dzisiaj coś było jednak inaczej, na górze było wyjątkowo głośno.

-Isa ktoś tam jest!- szepnęła mi dziewczyna

-Mówisz tak codziennie odkąd cię tu wsadzili.- powiedziałam załamana

-Ale nie ktoś inny, znam te głosy.-powiedziała i zbliżyła uchu do krat

-Luna proszę ci-

-Draco, szłyszę jego głos.- zbierając wszystkie swoje siły wstałam i ruszyłam w stronę dziewczyny, dopóki łańcuchy mi tego uniemożliwiły. 

-Jesteś pewna?!

-Ćśś walczą, szybko odsuń się ktoś tu idzie!- obie się cofnęłyśmy ja padłam w kącie a Luna stanęła obok mnie. Nagle drzwi się otworzyły a do środka wepchnięte zostały dwie osoby.

-Luna? -zapytał jeden głos. Było dosyć ciemno więc nie byłam w stanie rozpoznać twarzy osób, lecz ten głos byłam w stanie rozpoznać wszędzie.

-Harry?- osoby zbliżyły się do nas i miałam racje rudzielec i okularnik.- To naprawdę ty, no nie wierzę.

-Isa?! Co oni ci zrobili?!- powiedział po czym podbiegł do mnie.

-Dzięki wiesz ciebie też miło znowu widzieć.- powiedziałam i prychnęłam. - Gdzie macie Granger?

-Bellatrix trzyma ją na górze.- powiedział Weasley, chwilę po tym wszyscy usłyszeliśmy głośny krzyk. Nagle przed nami pojawił się stworek. 

-Zgredek?- powiedział Potter- Co ty tu robisz?

-Przyszedłem uratować Pana Pottera. Zawsze będę służył Panu Potterowi. 

-Jesteś w stanie nas wyciągnąć z tego pomieszczenia?- zapytałam

-Oczywiście Panienko jestem elfem.

-Zgredku weź Lunę do Shell Cottage- powiedział Ron - Zaufajcie mi.

Stworek podszedł do Luny i wziął ją za rękę po czym oboje zniknęli. 

-Teraz musimy wyciągnąć cię z tych kajdanek,  wiesz gdzie są klucze?

-Ten szczur je ma, trzyma je razem z wszystkimi innymi kluczami.- jak na zawołanie na dół zszedł facet, chłopaki schowali się po obu stronach wejścia i gdy ten otworzył drzwi rzucili się na niego. Minęła sekunda a ten leżał bez ruchu. Harry wziął pęcz z kluczami i ruszył w moją stronę, znalezienie klucza zajęło nam trochę czasu, w końcu udało mu się zdjąć te łańcuchy a mi odrazu zrobiło się lżej. Ruszyliśmy w stronę wyjścia, rudzielec ruszył pierwszy a Harry pomagał mi utrzymać balans.

-Różdżki, szczur ma nasze różdżki.- powiedziałam, Ron wyciągnął mu je z kieszeni i po kolei nam je oddał. Ruszyliśmy do góry Granger leżała na ziemi, gdy Bellatrix chciała rzucić na nią zaklęciem Ron szybko ją obezwładnił, Harry ruszył pomóc rudzielcowi a ja jedyne co mogłam zrobić to patrzeć się w szare oczy, których tak dawno nie widziałam. Stał pod ścianą podczas gdy Bellatrix i jego rodzice walczyli z chłopakami. Powoli do niego podeszłam, złapałam go za policzek a on zrobił to samo. Nie widziałam go odkąd zamknęli mnie na tym strychu, tak strasznie za nim tęskniłam.

-Draco -szepnęłam.

-Isa...- chwycił mnie za rękę nadal patrząc na mnie z niedowierzaniem. Po czym mocno mnie przytulił.- Myślałem że już nigdy cię nie zobaczę, starałem się zdobyć jakiekolwiek informacje o tobie ale nikt mi nic nie chciał powiedzieć.- zaczął szlochać.- Chodź ze mną proszę cię, nie odchodź znowu.- powiedział patrząc mu w oczy, nagle za nami rozległ się huk a chwile po tym zostałam pociągnięta za rękę, a ostatnie co widziałam to parę smutnych szarych oczu wpatrzonych prosto we mnie.

RIDDLE II //THE END IS COMINGOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz