Nie wiem co robić, na miejsce przyszła trójka gryfonów. Harry i Ron wzięli ze sobą Snapa, a ja szłam z tyłu z Hermioną, oni wszystko słyszeli więc szliśmy w ciszy. Przypomniało mi się o Draco, nadal czekał pod drzewem.
-Muszę po kogoś iść, za niedługo wrócę.
-Bądź bezpieczna.- powiedziała Hermiona i dała mi przytulasa. Ruszyłam w stronę drzewa pod którym tak jak obiecał, czekał platynowłosy. Gdy tylko zauważył, że się zbliżam szybko do mnie podbiegł i mocno przytulił, a mi łzy ponownie zaczęły lecieć po policzku. Razem usiedliśmy na trawie i powoli zaczęłam mu wszystko opowiadać, widziałam że był zszokowany. Gdy skończyłam mówić położył dłonie na mojej twarzy i czule się uśmiechnął.
-Będzie dobrze, spójrz na mnie. Wygramy to, pomszczemy śmierć wszystkich niewinnych. Nie damy mu wygrać tej wojny, okej. Będę przy tobie, nie opuszczę cię, rozumiesz.- wytarł moje łzy i dał mi pełen uczuć pocałunek, który od razu odwzajemniłam. Gdy się od siebie oderwaliśmy, ruszyliśmy w stronę Hogwartu, wszystko wyglądało jeszcze gorzej niż wcześniej. Weszliśmy do Wielkiej Sali, gdzie znajdowali się wszyscy ranni. Minęłam Remusa i Tonks, spojrzałam dalej gdzie stała rodzina Weasleyów razem z Potterem i Granger. Podbiegłam tam zostawiając Draco w tyle. Gdy tylko podeszłam zauważył mnie George, który odrazu mnie mocno przytulił.
-Isa, Fred... On ...
-George, będzie dobrze. Był bardzo dzielny, na pewno odpoczywa teraz w dobrym miejscu. -moja ręka jeździła po jego plecach, starając go uspokoić. Ale wiem, że to i tak wiele nie da, patrząc na to że jeszcze niedawno temu byłam w takim samym stanie. Stałam tam jeszcze jakiś czas, po czym ruszyłam do gabinetu Dumbledora. W środku zastałam siedzącego na ziemi Harrego, na biurku stała tacka z płynem a na policzku miał łzę.
-Widzę, że ty też masz jego łzy.- powiedział
-A ty skąd je masz?
-Jak go tutaj przynieśliśmy miał jeszcze kroplę na policzku. Więc tak jak ty ją zebrałem.
Ruszyłam w stronę okrągłej tacki i wlałam tam łzy Severusa, przybliżyłam się a obraz mi się zamazał.
*Wspomnienia Severusa*
Mała rączka owinęła się wokół mojego palca, na świat przyszła moja ukochana Liliana. Oczy miała zdecydowanie po matce, czarne włosy zaś po mnie. Była taka malutka, taka drobna. Powiadomiłem już Dumbledora o narodzinach małej i przyszedł z prezentem, list również wysłałem do Lily Potter, która wraz z małym Harrym przyszli na odwiedziny. Alice zmarła kilka dni po porodzie, zostawiając mnie samym z Lilianą. Pochowałem ją na cmentarzu niedaleko domu i odwiedzałem ja codziennie.
Wróciłem do domu po ciężkim dniu w Hogwarcie, nie mogłem się doczekać aż znowu zobaczę uśmiechniętą twarzyczkę Liliany. Udałem się do jej pokoju by ujrzeć puste łóżeczko, zacząłem biegać i krzyczeć w poszukiwaniu niani, ale po niej też nie było śladu. Gdzie jest moja Liliana?
Czarny pan ma córkę, właśnie wróciłem z zebrania gdzie kazał mi się nią opiekować gdy go nie będzie. Stałem za oknem i spoglądałem na małą dziewczynkę bawiąca się w ogrodzie. Liliana miałaby teraz tyle samo lat...
Isabella Riddle, tak ją nazwał. Trafiła do Slytherinu, nie przypomina w ogóle swojego ojca. Wszędzie jej pełno, gdzie się nie udam tam jest. Pilnuje jej, nie może jej się nic przytrafić bo przecież zapłacę za to życiem, muszę ją chronić bo to przecież najcenniejsze rzecz dla Czarnego Pana...
Isabella właśnie opuściła mój gabinet, lubi się ze mną droczyć. Jak tak dłużej na nią patrzę przypomina mi moją Lilianę...
Stoję na wierzy astronomicznej i słyszę jak Isabella zaczyna wypowiadać zaklęcie śmierci, szybko więc zrobiłem to za nią. Ciało Dumbledora spada z wieży, a ja biorę dziewczynę za rękę i odprowadzam ją na błonia. Była przerażona, a ja musiałem ją chronić...
Od tak dawna nie widziałem jej oczu, szukałem jej. Narcyza przekazała mi, że jest u Malfoyów zamknięta, próbowałem jakoś zdziałać ale Czarny Pan za nic jej nie chciał wypuścić. Dałem więc kartkę z lokalizacją do Zakonu Feniksa. Widzę, że ją odnaleźli...
Wiedziałem, że dzisiaj umrę. Voldemort po mnie idzie, Isa jest bezpieczna więc o nią nie muszę się martwić. Przekazałem już Malfoyowi, że ma ją pilnować jak oczka w głowie...
Tak jak przeczuwałem Liliana zawsze była ze mną...
***
Usiadłam obok Pottera i w ciszy patrzyliśmy przed siebie. Po kilku minutach w końcu się odezwał.
-Teraz już wiemy, jaki mamy los...
-...Umrzeć
Wstaliśmy i ruszyliśmy na sam dół, Potter poszedł do swoich przyjaciół a ja udałam się w poszukiwania moich. Siedzieli na dziedzińcu, na muru odwróceni ode mnie. Podeszłam do nich z uśmiechem. Gdy przypadkowo kopnęłam kamień odwrócili się i szybko do mnie podeszli.
-Isa... Tak mi przykro. Draco nam powiedział.- powiedział Nott.
-Tak się cieszę, że cię widzę.- powiedział Blaise i mocno mnie przytulił. Ja podeszłam do Draco i pocałowałam, wiedziałam że to nasz ostatni pocałunek. On też to przeczuwał.
-Przyszłam się z wami pożegnać, moi kochani.
-Isa-
-To wszystko się nie skończy, póki ja i Potter żyjemy. Muszę odejść.- Blaise i Nott się do mnie przytulili, po policzkach leciały nam wszystkim łzy. Spojrzałam na Draco, który miał całe czerwone oczy.
-Draco, proszę nie przejmuj się mną. Będę nad tobą czuwać. Bądź szczęśliwy i ucałuj ode mnie Narcyzę. -trzymałam jego policzki i wycierałam łzy.
-Isa, proszę. Kocham cię...
-Ja ciebie też, Draconie...
Odeszłam...
CZYTASZ
RIDDLE II //THE END IS COMING
FanfictionRIDDLE II //THE END IS COMING Druga część opowiadania RIDDLE// córka voldemorta Isabella Riddle znajduje się w Malfoy Manor, gdzie jest uwięziona przez swojego ojca. Nie wolno jej wyjść, ani z kimkolwiek się kontaktować. W tym samym czasie w Hogwarc...
