Rozdział V. Odwet.

54 4 0
                                        

Czas między świętami a nowym rokiem to największy wysiłek „statystyczny" każdej Prokuratury w naszym pięknym kraju. Wprost istny kocioł. Przez cały tydzień słyszał szybki stukot kobiecych szpilek, szaleńczo wbijających się w marmurową posadzkę długich korytarzy starego budynku. Zastępczyni Prokuratora Rejonowego Marta Lewandowska trzy razy dziennie zachodziła do pokoju każdego prokuratora, męcząc ich jednym uporczywym pytaniem – „kiedy załatwisz wszystkie swoje stare sprawy ? ", czyli śledztwa trwające dłużej niż jeden kwartał. Z czasem powyższe pytanie zostało, poprzedzone dwoma dosadnymi słowami „kurwa mać".

Dwa dni przed Sylwestrem Lewandowskiej zaczął towarzyszyć Prokurator Rejonowy Marcin Banaś. Ten istny weteran śledczy uaktywniał się tylko dwa razy do roku. Ostatniego dnia czerwca i ostatniego dnia każdego roku. Co pół roku każdą Prokuraturę rozliczano z wyników swojej pracy, czyli z liczby zakończonych śledztw oraz z liczby niezałatwionych „starych" spraw. Po zakończeniu każdego okresu rozliczeniowego Marcin Banaś wpadał w coś na kształt słodkiego letargu, całkowicie nie interesując się pracą podlegającej mu Prokuratury. Liljewski odzwyczaił się od takich demonicznych warunków pracy. W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie ostatni dzień czerwca a także ostatni dzień roku nie odbiegał znacznie od innych dni. Jego przełożony z stoickim spokojem przyjmował do wiadomości, które śledztwa zostały zakończone, a które trzeba jeszcze dalej prowadzić. Nie odpowiadał mu ten zgiełk panujący w Ełku. Tylko co miał zrobić? Ostatecznie, zgodnie z wolą przełożonych, zakończył wszystkie swoje „stare" sprawy, z wyjątkiem śledztwa w sprawie Łukasza Owczarskiego. Mimo, że podejrzany przebywał w areszcie śledczym, postępowanie wymagało dalszego kontynuowania. To była sprawa „aresztowa" w związku z czym Liljewski miał zamiar przygotować solidny akt oskarżenia. Mimo wielokrotnych „nacisków" ze strony szefostwa, w tym jednym przypadku pozostał nieugięty. Oczywiście Lewandowska podkreśliła, że jego niekompetencja zostanie surowo oceniona. Akta tego postępowania miały zostać wysłane do Prokuratury Okręgowej w Suwałkach w celu ustalenia, czy w samym procesie karnym nie zachodzi niczym nieuzasadniona bezczynność procesowa, za którą on sam miał być odpowiedzialny.

W końcu przyszedł Sylwester, który miał spędzić z panią Doktor Botke. Przed wyjściem z pracy zaszedł jeszcze do pokoju Ewy Starskiej. Kobieta była praktycznie jedyną osobą w całej Prokuraturze, z którą łączyły go trochę bliższe stosunki koleżeńskie.

- Dzień dobry – rzucił wchodząc do jej pokoju.

- Cześć, panie Antoni. Jak tam ? Wyruszasz dzisiaj z jakąś piękną panną na bal sylwestrowy ? – spytała przekornie.

- Na bal co prawda nie idę. Jednak jest jedna taka ładna a przy tym miła pani, z którą mam nadzieję spędzić ostatnie chwile tego roku – uśmiechnął się nieznacznie.

- To świetnie. W końcu widzę coś na kształt uśmiechu na twojej twarzy. Może w końcu wrócisz do świata żywych ludzi.

- Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyniknie. Wyszedłem już z wprawy w kontaktach damsko-męskich. Przez ostatnie 15 lat te kontakty ograniczały się wyłącznie do mojej żony. Ewa, a ty wybierasz się gdzieś ze swoim mężem ? – spytał zaciekawiony.

Starsza kobieta roześmiała się.

- W moim wieku trudno już o zabawę. Zwłaszcza, gdy ma się małe wnuki, które trzeba popilnować, żeby ich rodzice mogli się pobawić. Ja w swoim życiu wybawiłam się za kilka osób. Tyle szkoleń, czy innych bankietów w pracy i poza nią. Niech teraz młodzi się bawią. Ja już jestem babcią. Muszę dobrze wykonywać tę rolę.

- Rozumiem. Rodzina jest najważniejsza.

Starska wyraźnie spoważniała.

- Antek wiesz, że przydzielili mi sprawę zabójstwa Marzeny Całkowskiej ?

ProkuratorOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz