Rozdział XIX. Uczciwy.

28 5 0
                                        

 Zawsze to samo – z dezaprobatą pokręcił głową.

Nikt ze sprawców prowadzenia pojazdów mechanicznych pod wpływem alkoholu nie był oryginalny. Wszyscy z nich do znudzenia powtarzali jak mantrę to samo. Musiałem jechać w stanie nietrzeźwości bo zadzwoniła do mnie schorowana, leciwa już matka prosząc o pomoc. Albo dziecko nagle dostało gorączki i trzeba było je pilnie zawieść do lekarza. Oczywiście nieważny jest fakt, że w dwudziestym pierwszym wieku istnieje taki wynalazek jak karetki pogotowia ratunkowego. Liczył się tylko zew, który nakazywał im wsiadać do samochodu i jechać. Przecież najważniejsza dla każdego człowieka jest jego najbliższa rodzina. Sam fakt, że można przy tym pozbawić życia inną całkowicie niewinną osobę wydaje się wówczas mało istotny. Egoizm w czystej złowrogiej postaci.

Urzędnik odłożył do szafy akta kolejnego amatora jazdy po pijaku. Wyciągnął togę, wziął teczkę i ruszył na wokandę do sądu. Wychodząc z własnego gabinetu, natknął się na stojącego tuż za drzwiami Daniela Wesołowskiego. Mężczyzna nie wyglądał za dobrze. Można było śmiało rzec, że od ostatniego ich spotkania raptownie przybyło mu jakiś dziesięciu lat życia. Był nieogolony. Ubrany w szary rozciągnięty sweter, który wyraźnie potrzebował już szybkiego spotkania z pralką. W dłoni trzymał jakąś fotografię oraz zapisane pismem komputerowym kartki papieru.

- Dzień dobry panie prokuratorze – powiedział zachrypianym głosem. - Przyszedłem do pana.

- Witam panie Danielu. Niestety spieszę się do sądu na rozprawę. Zresztą sprawa Julki już jakiś czas temu została przekazana do Prokuratury Okręgowej.

- Tak, doskonale o tym wiem. Nie zajmę panu dużo czasu.

- No dobrze. Proszę do środka – gestem ręki pokazał mu krzesło.

Obaj usiedli.

- O co chodzi ? – spytał zaciekawiony.

- Niech pan spojrzy na to zdjęcie.

Wesołowski położył na biurku tuż przed samym prokuratorem fotografię. Śledczy podniósł ją. Przyjrzał się jej dokładnie. Zdjęcie przedstawiało Julię Wesołowską. Dziewczyna uśmiechała się na nim wesoło.

- Czy patrząc na zdjęcie mojej córki nie jest panu wstyd ? – spytał złowrogim głosem. – Czy wy wszyscy nie macie choć odrobiny sumienia ? – pochylił się wprzód zbliżając się do siedzącego naprzeciwko śledczego.

- Panie Darku, o co panu tak właściwie chodzi? – spytał marszcząc brwi.

- Niech pan nie udaje, że o niczym nie wie.

- O czym mam wiedzieć ? – spytał prokurator wyraźnie już poirytowanym głosem.

- O kurwa tym – krzyknął.

Mężczyzna rzucił na blat biurka dwie mocno pogięte kartki papieru. Jurysta podniósł je i zaczął czytać. To były dokumenty z Prokuratury Okręgowej. W miarę zagłębiania się w ich treść Liljewskiemu zaczęły pojawiać się coraz większe czarne plamy przed oczyma. Nie mógł uwierzyć w to co czyta. Pot zaczął perlić się mu na czole. Poczuł jak coś dziwnego ściska jego żołądek a on sam podchodzi mu do gardła.

Jednym z dokumentów było postanowienie o umorzeniu śledztwa przeciwko Maciejowi Burskiemu, w części dotyczącej przedstawionych mu zarzutów popełnienia przestępstwa gwałtu oraz zabójstwa Julii Wesołowskiej. Podstawą umorzenia tych czynów był brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie ich popełnienia. Drugim było postanowienie o uchyleniu środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Zamiast niego zastosowano jedynie poręczenie majątkowe. Młody Burski teraz pozostawał już tylko podejrzany o posiadanie narkotyków. Opuścił również areszt śledczy po wpłaceniu przez swojego ojca kaucji pieniężnej w wysokości czterdziestu tysięcy złotych. Dla zamożnego senatora było to wręcz śmieszna suma. Liljewski wiedział, że za samo posiadanie takiej ilości metamfetaminy chłopak dostanie karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Parlamentarzysta Burski nie mogąc wpłynąć na śledczego, znalazł inny sposób rozwiązania aby pomóc swojemu zwyrodniałemu synkowi. Wykorzystał wszystkie swoje znajomości. Wszystkie układy tylko po to aby odsunąć od sprawy nieprzejednanego prokuratora. Stało się jasne, że to właśnie dlatego doszło do przekazania tego cholernego śledztwa do nadrzędnej jednostki prokuratury.

ProkuratorOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz