Obudził się wcześnie rano gdy szarzyzna poranka dopiero co wypierała atrament nocy.
Tak właściwie to nie tyle co obudził się sam. Ze snu wyrwało go silne pragnienie połączone z piekielnym bólem głowy.
- Cóż właśnie takie są konsekwencje pijaństwa – pomyślał. – Jednak to i tak mała cena jaką trzeba zapłacić za choć chwilową ułudę szczęścia. Za minimalną ulgę. Za krótkie odsunięcie szeregu problemów na później.
Nalał szklankę wody mineralnej. Z półki wyciągnął dwie aspiryny. Poprawił je dwoma pastylkami Vicodinu.
- Śniadanie prawdziwego mężczyzny – drwił sam z siebie.
Już po chwili dzwoniący w uszach ból głowy ustąpił. Myśli stały się jasne i klarowne. Poczuł jak solidna dawka energii nasyca każdy jego mięsień. Oddech stał się równy, mimo że praca serca raptownie przyspieszyła. Przez krótką chwilę miał wrażenie jakby raptownie uniósł się do góry razem z taboretem na którym siedział. Wreszcie ogarnęło go piękne tak bardzo pożądane uczucie odprężenia.
Wiedział, że musi zmierzyć się z wczorajszym dniem. A tak właściwe z jego końcowym etapem. Tym który rozegrał się na placu zabaw. W końcu to on sam a nie ci trzej mężczyźni sprowokował całe zajście. Co było dziwne nie miał wyrzutów sumienia. Ale zarazem nie czuł również jakiejś większej satysfakcji, radości z tego co zrobił. Miał wrażenie jakby było to tylko zwykłe zadanie, które musiał wykonać. Ot zwykła czynność procesowa jakich setki w swoim życiu już realizował. Z tą tylko różnicą, że ta była całkowicie nielegalna. Do tej pory wielokrotnie balansował na chybotliwej granicy prawa oraz bezprawia. Jednak zawsze potrafił utrzymać się na tej chwiejnej granicy. Natomiast tym razem zdecydowanie przeszedł na drugą stronę.
- „Łatwo czynić zło, trudniej z nim żyć" – mawiał jego patron na aplikacji. Z tym, że on na chwilę obecną nie czuł jakichkolwiek trudności związanych z wczorajszym zajściem.
- Może później przyjdzie czas na głębszą analizę – zganił siebie w myślach. – Teraz mam robotę do wykonania.
Z kubkiem parującej kawy w dłoni zadzwonił do pracy.
- Sekretariat Prokuratora Rejonowego w Ełku. W czym mogę pomóc? – odezwał się głos sekretarki.
- Liljewski z tej strony. Chcę wziąć urlop na żądanie.
- Na jak długo ?
- Na trzy tygodnie.
- To wymaga zgody pani prokurator Lewandowskiej.
- Zapewniam panią, że prokurator Lewandowska nie tylko zgodzi się na mój wypoczynek, ale będzie z tego powodu wręcz niezmiernie szczęśliwa.
- Dobrze, zapytam się jej i oddzwonię do pana.
- Dziękuję.
Oczywiście z wzięciem urlopem nie było najmniejszych kłopotów. Lewandowska z chęcią go udzieliła. Teraz musiał dokładnie przemyśleć i zaplanować całe swoje przedsięwzięcie. Z lekcji historii o wielkich myślicielach amerykańskich pamiętał, że najważniejsze to posiadać dobry plan działania. W pamięci utkwiły mu zwłaszcza słowa Benjamina Franklina – „Jeżeli nie planujesz swojego zwycięstwa, to planujesz swoją porażkę". Dlaczego tak bardzo cenił sobie właśnie mędrców pochodzących z tego kraju ? Odpowiedź była prosta - z uwagi na ich pragmatyzm. Ten zlepek wielu nacji okazał się jednym z najzaradniejszych narodów świata. W niecałe trzysta lat udało mu się stworzyć najsilniejsze imperium obecnych czasów. Owszem, zrobili to na gruzach cywilizacji Indian. Jednak to było nic innego jak tylko odwieczny łańcuch pokarmowy istniejący w przyrodzie. Śmierć słabszej ofiary daje życie silniejszemu napastnikowi. Na tym założeniu opiera się niemal cała historia ludzkości. Upadek jednej społeczności daje początek innej. Tak było, tak jest i tak będzie. Imperia powstają i upadają. Nasza zachodnio europejska cywilizacja też kiedyś upadnie. Obecne pokolenie raczej tego nie dożyje. Ale nasi prawnukowie bądź ich prawnukowie już tak.
CZYTASZ
Prokurator
Misteri / ThrillerDoświadczony śledczy, prokurator z Warszawy w wyniku zawirowań życiowych zostaje dyscyplinarnie przeniesiony do prokuratury w Ełku. Na miejscu musi zmierzyć się z panującymi realiami śledczymi. Całkowicie zmienić swój dotychczasowy styl pracy. Dosto...
